Historia

QUO VADIS MUNDE? CZĘŚĆ II – DOKĄD ZMIERZASZ ŚWIECIE?

Martwimy się o niską emeryturę naszych dzieci czy wnuków. Staramy się zostawić im mieszkanie, dom, inne dobra. Ale czy zastanawiamy się jaką Ziemię zostawimy im w spadku?

Włodzimierz Witakowski

W odróżnieniu od omawianych w cz. I Raportów Rzymskich, które miały charakter globalny, a także od prognoz branżowych, Worldwatch Institute opracował prognozę wielobranżową pt. Raport o Stanie Świata 1984*.

Rozważane w Raporcie problemy to:

  • rosnąca liczba ludności,
  • produkcja żywności,
  • źródła energii, w tym ropa naftowa,
  • gleby, lasy i in. systemy biologiczne,
  • recykling złomu i makulatury.

Kiedy ludność świata (rosnąc w tempie ponad 3% rocznie) zbliżyła się do 4 mld, wiele biologicznych systemów wykorzystane było do granic. A prognozy przewidują wzrost do 11 mld osób. Kraje Europy powstrzymały przyrost ludności, zaś Chiny zmniejszyły jego tempo do niewiele ponad 1% rocznie (w roku 2030 Indie pod tym względem wyprzedzą Chiny).

W wielu krajach tempo wzrostu gospodarczego spadło poniżej tempa wzrostu ludności. W Afryce produkcja żywności na osobę od 1970 r. do 1983 r. spadła o 11%. Poprawa poziomu życia może tu bardziej zależeć od planowania rodziny, niż od wzrostu gospodarki.

W latach 1950 – 1973 nastąpił ponad
2-krotny wzrost produkcji zbóż (o 31% na osobę) przy niewielkim tylko wzroście areału. Nastąpiła poprawa wyżywienia na całym świecie. Sutkiem tego w krajach Trzeciego Świata długość życia wzrosła z 43 do 53 lat. Jednak od 1973 r. wzrost produkcji żywności ledwie nadąża za wzrostem liczby ludności (w Afryce nie nadąża), a obszar ziemi uprawnej przypadający na osobę maleje.

Skutkiem był głód w wielu krajach Afryki i Azji który spowodował śmierć milionów ofiar. W latach 1960 – 61 w Chinach zmarło 9 mln os., a na początku lat 70-tych w Nigerii – 1 mln os., w Indiach – 830 tys. os., w Bangladeszu – 760 tys. os., w Kambodży – 450 tys. os.

Twierdzenie, że gdyby cała żywność na świecie była sprawiedliwie dzielona, nie byłoby głodu jest w rzeczywistości abstrakcją, ograniczone są bowiem możliwości różnych krajów dziedzinie finansów, transportu, zakresu pomocy i in. Program pomocy w USA rósł do roku 1966, do poziomu 15,3 mln ton zbóż, a World Food Programme i inne mają mniejszą skalę.

Raport o stanie świata zwraca szczególną uwagę na problem gleb. W wyniku przyrostu ludności światowe zapotrzebowanie na zboże w latach 1950 – 1973 podwoiło się, a do końca stulecia podwoi się ponownie. Ten wzrost przekracza zdolność produkcyjną gleb świata. Przyspiesza się erozja gleb. Kryzys w tej dziedzinie jest mało dostrzegalny, przebiega jednak krok po kroku.

W dawnych czasach zapobiegano erozji przez terasowanie, płodozmian, czy ugorowanie gleb. Obecnie uprawa zwiększa o co najmniej rząd wielkości erozję gleby i ilość osadów glebowych niesionych przez rzeki do oceanów, przede wszystkim przez Żółtą Rzekę i Ganges. Traci gleby Etiopia (miliard ton rocznie), prowincja Natal, Jawa, Peru i Boliwia (gdzie powstają pustynie).

Na 1/3 – 1/2 powierzchni grunty uprawne z zasobu odnawialnego zamieniły się w zasób nieodnawialny. Erozja powoduje wzrost zużycia nawozów sztucznych i paliw, podnosi koszty produkcji i zmniejsza żyzność gleb. Skutki erozji dadzą się najpierw zauważyć w Afryce w postaci dotkliwych niedoborów żywności i zgonów, głównie niemowląt. Musimy przestać zachowywać się tak, jakby nie było jutra. To kwestia „sprawiedliwości międzypokoleniowej”.

Zamiana gruntów leśnych w uprawne lub w pastwiska, popyt na drewno opałowe i węgiel drzewny oraz eksport drewna powodują, że rocznie wycina się 7,5 mln ha lasów przy 3,8 mln ha zadrzewień. Powoduje to powodzie i susze, straty zbiorów i bydła oraz śmierć ludzi.

Zmniejsza się różnorodność – znika wiele gatunków roślin i zwierząt, głównie w wyniku wyrębu lasów tropikalnych. Także łowiska są nadmiernie eksploatowane. Np. w Peru wydajność łowisk sardeli spadła z 9,5 mln ton/rok do poniżej 3 mln ton.

Żyjemy na koszt przyszłych pokoleń; zużywamy bazę produkcyjną (w roku 2019 Dzień Długu Ekologicznego do którego zużyto zasoby odnawiające się w ciągu roku wypadł 29. lipca). W sprawach energii Raport stwierdza, że niska do roku 1973 cena ropy naftowej powodowała wzrost ropochłonności PKB. Gdyby ten trend utrzymał się, to przed rokiem 2005 zostałyby wyczerpane wszystkie rezerwy. Świat ma wielki dług wobec OPEC za podniesienie ceny ropy.

Energia jądrowa okazała się nieekonomiczna. Koszty budowy elektrowni jądrowych podwajały się co 4 lata, a koszty eksploatacji rosły średnio o 18% rocznie. W USA w latach 1975 – 1983 zrezygnowano z budowy 87 elektrowni jądrowych. Tyko w RFN przy wysokiej cenie węgla, ekonomika elektrowni jądrowych jest lepsza niż elektrowni węglowych. Spalanie węgla zanieczyszcza powietrze, skraca życie milionom ludzi, a kwaśne deszcze i efekt cieplarniany niszczą środowisko.

Rządy zaczęły zwracać uwagę na efektywność zużycia energii – promują lepszą izolacyjność budynków (głównie Skandynawia), oszczędniejsze samochody, czy sprzęt domowy, stosują zachęty przy przechodzeniu na inne źródła energii. Świat zwraca się ku źródłom odnawialnym – małe elektrownie wodne, geotermia, energia z biomasy, wiatru, słoneczna i paliwo drzewne.

Drewno opałowe to podstawowy surowiec energetyczny dla ponad miliarda ludzi w świecie rozwijającym się, co powoduje nadmierne wycinanie drzew. W krajach rozwiniętych zużywa się przede wszystkim odpady – wióry i in. oraz odpady z celulozowni. Elektrownie wiatrowe będą zapewne bardziej ekonomiczne od węglowych w latach 90-tych. Geotermia służy przede wszystkim do ogrzewania budynków. W Islandii 75% mieszkańców korzysta z tego źródła. W Japonii korzysta z niej wiele uzdrowisk, w Meksyku, Tajlandii i Gwatemali – gospodarstwa domowe, zaś na Węgrzech i we Włoszech – cieplarnie. Ogniwa fotoelektryczne, w latach 50-tych bardzo drogie, rozwinęły się w ramach programów kosmicznych. Nastąpił spadek cen, tak że do połowy XXI w. systemy fotoelektryczne mogą dostarczać 20 – 30% potrzebnej energii elektrycznej.W nowym stuleciu energia odnawialna powinna całkowicie zaspokajać nasze potrzeby.

Energię i nie tylko energię, można oszczędzać poprzez recykling. Np. produkcja aluminium ze złomu wymaga 20 razy mniej energii niż produkcja z boksytów (przy mniejszej emisji pyłów i związków fluoru). Produkcja stali ze złomu (45% zapotrzebowania) jest także prostsza i mniej energochłonna. Papiernia produkująca z makulatury jest o połowę tańsza od produkującej z drewna, a jej produkcja mniej energochłonna.

Raport zajmuje się recyklingiem tylko trzech wspomnianych materiałów: stali, aluminium i papieru. Tworzywa sztuczne, i inne odpady oraz ich wpływ na środowisko, nie były jeszcze palącym problemem.

Raporty ekonomiczne operują takimi wskaźnikami jak produkcja, wydajność czy eksport, nie ujmują jednak niszczenia zasobów naturalnych. Potrzebny jest nowy system sprawozdawczości – istniejące wskaźniki należy uzupełnić odróżniającymi wzrost prowadzący do zagłady od wzrostu mającego szanse trwałości (sustainable development).

Wg Raportu tylko Norwegia przyjęła system sprawozdawczości uwzględniający stan zasobów. Przy istniejącym systemie produkcja tandetnych wyrobów,
które trzeba zastępować nowymi, podnosi wartość PKB, zaś wzrost trwałości produktów ją obniża. Ci, którzy nie uświadomią sobie, że czasy taniej energii i surowców już minęły, zapłacą obniżeniem stopy życiowej.

Zarówno obydwa Raporty Rzymskie, jak i Raport Worldwatch Institute pokazują, że obecne trendy rozwoju świata prowadzą do jego destrukcji. Konieczna jest ich zmiana.

Ale aby świat zmienić, musimy go najpierw zrozumieć. W innym przypadku nie będziemy wiedzieli czy zmieniamy go na lepsze. Omawiane raporty pozwalają świat zrozumieć.

Trudno jednak zrozumieć dlaczego oczekiwanych zmian nie wprowadzono. Poza wyjątkami – oszczędnością energii, polityką demograficzną Chin, systemem oceny zasobów w Norwegii, czy Porozumieniem z Kioto w sprawie klimatu (negowanym obecnie przez niektórych polityków).

Ze wszystkich raportów wynika, że kluczem do zachowania świata jest stabilizacja liczby ludności. Politycy muszą przestać lansować tezę, że potęga kraju jest proporcjonalna do liczby jego mieszkańców. Choć należy pamiętać o relacji między liczbą aktywnych i nieaktywnych zawodowo – to pracujący i ich kwalifikacje przyczyniają się do wzrostu gospodarczego.

Europa – kontynent o ustabilizowanej liczbie ludności, może model stabilizacji promować w krajach rozwijających się, w szczególności w krajach o wysokim przyroście naturalnym i jednocześnie o niskim produkcie krajowym na osobę. Ta promocja musi polegać na rzeczywistym wsparciu w tych krajach edukacji, programów regulacji urodzeń, a nawet systemów emerytalnych, które (zamiast dzieci) zabezpieczą starość. Byłoby to możliwe na drodze utworzenia narodowych lub międzynarodowych funduszy wsparcia, z których finansowane winny być odpowiednie programy w tych krajach, których władze zechcą aktywnie uczestniczyć w ich realizacji.

Niebagatelną rolę ma Kościół Katolicki, który musi wycofać się z opozycji wobec kontroli urodzeń. W przeciwnym przypadku będzie w dużej części odpowiedzialny za śmierć głodową nawet setek milionów osób, głównie dzieci. Należy pamiętać, że klęski głodu, potęgowane przez wojny i zbrodnicze reżimy, od wielu lat zbierają smutne żniwo. To głód, wojny i prześladowania są powodem fal uchodźców zalewających Europę, Amerykę Północną czy Australię. Nie wpuszczanie statków do portów czy budowa muru, mogą ten proces chwilowo ograniczyć, lecz rosnące zagrożenia spowodują, że i ta przeszkoda zostanie pokonana. A mieszkańcy bogatszych krajów też nie mogą powiedzieć „umierajcie w swoich krajach, niech to nie razi naszych oczu”.

Drugą kluczową sprawą, mającą zresztą olbrzymi wpływ na problem wyżywienia, są zmiany klimatyczne, a właściwie wpływ człowieka na te zmiany. Jednak wielu polityków patrząc krótkowzrocznie (vide USA, Brazylia czy Polska) bagatelizuje ten wpływ, wycofując się z porozumień międzynarodowych lub podejmując decyzje dla klimatu niekorzystne.

Energetyka oparta o paliwa kopalne jest wciąż rozwijana, zaś wprowadzanie odnawialnych źródeł energii jest (w Polsce) hamowane. W Brazylii trwa wypalanie lasów tropikalnych. W rezultacie ilość gazów cieplarnianych w atmosferze ciągle rośnie, topnieją lodowce, maleje albedo Ziemi powodując dodatnie sprzężenie zwrotne, podnosi się poziom mórz i oceanów, pustynnieją obszary rolnicze, susze niszczą potencjalne zbiory, a gwałtowne burze wyrządzają miliardowe straty. Jeśli ten trend nie zostanie zahamowany, to za kilkadziesiąt lat niektóre państwa (np. Malediwy) znikną z mapy świata, zalane zostaną nisko położone żyzne poldery czy miasta (Wenecja, Bangkok, Jakarta i in.), a Sahara powiększy się o dzisiejszy obszar Sahelu. Głód, bieda, śmiertelność i migracje ulegną zwielokrotnieniu.

Trudno dziś prorokować na jakim poziomie uda się ten proces powstrzymać. Klimatolodzy i działacze ekologiczni stawiają za cel podniesienie temperatury atmosfery o nie więcej niż 1OC, choć zdają sobie sprawę z tego, że dzisiejsze działania wielu polityków temu nie sprzyjają. Realizacji tego celu z całą pewnością sprzyjać może przyspieszenie zmian w energetyce – przestawienie się z paliw kopalnych na odnawialne źródła energii. Być może dałoby się także stworzyć fundusze przy pomocy których organizacje międzynarodowe wydzierżawiłyby lasy tropikalne po to, aby je zachować (dopuszczając racjonalną gospodarkę leśną).

Kolejnym problemem, który bardzo wyraźnie uwidocznił się w ostatnim ćwierćwieczu, jest zanieczyszczenie środowiska. Inaczej mówiąc to problem powstawania, ponownego użycia lub składowania i unieszkodliwiania odpadów.

Druga połowa XX w. to rozwój tworzyw sztucznych i produkcja wyrobów nie ulegających biodegradacji, w tym jednorazowych naczyń i opakowań, a także masowość wielu produktów wymagających (jako odpady) odrębnego traktowania – lampy, baterie, odpady chemiczne (guma, farby, oleje i in.) czy medyczne. Do tego należy dodać nawozy sztuczne, herbicydy i pestycydy spłukiwane z gleb do rzek, jezior i mórz. Glob nasz został w rezultacie zaśmiecony. Nawet w „porządnej” Europie spotkać można zaśmiecone lasy, czy (szczególnie w Polsce) płonące wysypiska śmieci. Gorzej jest w miastach krajów rozwijających się (np. Kair), a zdjęcia z plaż Indonezji napawają przerażeniem.

Zadania, które przed nami stoją, to:

  • edukacja – rozbudzenie świadomości ekologicznej już „od małego”;
  • organizacja – system segregacji, zbierania i recyklingu 100% odpadów, a także „odławiania” zanieczyszczeń z mórz;
  • technologia – rozwój materiałów biodegradowalnych, a także przetwórstwa innych odpadów np. ich wykorzystywanie w materiałach kompozytowych.

Każdy gospodarz mający w perspektywie przekazanie gospodarstwa następcom, dąży do tego, aby przekazać je w jak najlepszym stanie. Także i my powinniśmy naszą planetę zostawić następnym pokoleniom w takim stanie, aby ich los nie był zagrożony. I to niezależnie od tego, czy jest to następne pokolenie w naszej gminie, czy też w kraju odległym o tysiące kilometrów.


*) L. R. Brown oraz W. Chandler, C. Flavin, S. Postel, L. Starke, E. Wolf – Raport o Stanie Świata 1984 (Worldwatch Institute o szansach
przetrwania ludzkości) (State of the World 1984, A Worldwatch Institute Report on Progress Toward a Sustainable Society)

fot. pixabay.com
„Nasze Czasopismo” nr 11,12/2019 i 01/2020