Społeczeństwo

JAK CZŁOWIEK OSWAJAŁ ŚMIERĆ…

Bojąc się śmierci człowiek zawsze starał się ją oswoić, stąd różne wierzenia, święta, rytułały, maski, ogień i kwiaty…

Agnieszka Wyczółkowska

Ludzie od zarania swojej historii wierzyli w to, że nasze życie nie kończy się wraz ze śmiercią, że umiera ciało, a nieśmiertelna część człowieka, dusza, przenosi się do świata umarłych, gdzie spotyka swych przodków. Egipcjanie wierzyli, że dusza żyje dopóty, dopóki ciało się ulegnie zniszczeniu, by temu zapobiec mumifikowali ciało, dusza była sądzona przez bogów w krainie umarłych. Grecy wierzyli, że ich dusze zstępują do Podziemi, krainy umarłych rządzonej przez boga Hadesa, złoczyńcy trafiają do Tartaru, gdzie odprawiają pokutę, a sprawiedliwi cieszą się wieczną szczęśliwością na Polach Elizejskich. Świat żywych od krainy umarłych oddziela rzeka zapomnienia Styks. Dusze zmarłych napiwszy się z niej wody zapominają o przeszłości. Do świata zmarłych przewozi je Charon za symbolicznego obola. W Słowiańszczyźnie dusza zmarłego przebywała w znanych sobie domu i obejściu a potem udawała się do „nieznanej krainy”, którą od świata żywych oddzielała mityczna woda, rzeka. Podobnie jak u Greków, jej łyk powodował zapominanie o doczesności.

Ciało zmarłego trzeba otoczyć szacunkiem i pochować. Chrześcijaństwo nie wykształciło charakterystycznego dla siebie rytuału pogrzebowego a przejęło od świata pogańskiego przedchrześcijańskie elementy pogrzebu i wierzeń. Świat dawnych wierzeń pełen był duchów i magii. Wierzono, że w pewnych okresach roku duchy zmarłych powracają na ziemię by nawiązać kontakt z żywymi. W nocy z 31 października na 1 listopada Celtowie obchodzili największe swoje święto – Samchain, święto zakończenia żniw i końca roku. To okres, w którym kończyły się żniwa, bydło wracało z pastwisk, przygotowywano zapasy, kończył się rok kalendarzowy i zaczynała zima. Tej nocy czczono również duchy przodków. By odstraszyć złe moce i demony druidzi zakładali maski wydrążone na podobieństwo demonów w brukwi czy rzepie oraz przywdziewali czarne stroje. Na rozstajach dróg rozpalano ogniska by zaprosić dobre duchy a odstraszyć złe moce. Chrust na nie zbierano przez cały rok. By zniechęcić złe duchy do odwiedzenia obejścia, by dom wyglądał na opuszczony, wygaszano ognisko i wszystkie światła. W obronie przed nimi skrapiano wodą świeconą dzieci i zwierzęta. Irlandczycy wierzyli, że 31 października umiera roślinność, kończy się lato i zaczyna gorsza część roku. Tego dnia dusze zmarłych przechodzą do świata żywych. Aby im przypodobać się zaczęto zakładać maski i stroje. W domach, w centralnym miejscu stawiano lampion z wydrążonej brukwi, rzepy lub buraka, jack o’latern. Dla mieszkańców wsi były to błędne ogniki uważane za dusze zmarłych. Dopiero po odkryciu Ameryki i upowszechnieniu się uprawy dyni, ta ostatnia zajęła miejsce brukwi i buraków. Według legendy Jack to chciwy bogacz, któremu, za zapisanie duszy, diabeł obiecał bogactwo. Jack oszukał demona, uwięziwszy go. Zmarł 31 października. Błąka się po świecie z latarnią, nie może wejść do nieba, bo grzeszył chciwością, nie może trafić do piekła, bo oszukał diabła. Jego wędrówka trwać będzie do dnia Sądu Ostatecznego. Magiczne, tajemne obrzędy miały też uwolnić dusze zamknięte w ciałach kotów, psów czy nietoperzy.

Słowiańszczyzna ma swoje, podobne w rytuałach święto, Dziady. W nocy z 31 października na 1 listopada wywoływano duchy przodków, palono ogniska wskazujące drogę na ziemię dobrym duchom i odstraszające złe moce. Na cmentarzyskach, na grobach zmarłych zastawiano uczty dla tych co odeszli. Ulubione potrawy zmarłych przygotowywano w domach i zostawiano na oknach, by dusze mogły się nimi posilić. Dziady czy radunice to obrzędy pogańskie zawierające elementy chrześcijańskie, jak np. modlitwa za zmarłych czy kaplica cmentarna jako miejsce wykonywania obrzędu. Podobnie jak u Celtów, kapłani występowali w wydrążonych w drewnie maskach. Maski, karabaszki, ustawiano wokół miejsca sprawowania obrzędu. Dziady obchodzono dwa razy w roku, na wiosnę i na jesieni. Pozostałością tych zwyczajów są rodzinne spotkania przy grobach rodzinnych, zapalanie zniczy i kładzenie wiązanek z kwiatów. Romowie np. urządzają uczty przy grobach zmarłych.

W Kościele Katolickim pierwotnie Święto Wszystkich Świętych obchodzono 1 maja, czyli w dniu, kiedy przekazany Kościołowi rzymski Panteon, został poświęcony Matce Bożej Patronce Męczenników. Od VIII wieku ustanowiono 1 listopada dniem Wszystkich Świętych Męczenników i Wszystkich Zmarłych. Opat z Cluny, św. Odillon wprowadza w swoim klasztorze zwyczaj odprawiania modłów z dusze zmarłych zakonników. Początkowo dniem wspominania i modlitw za zmarłych był 31 października, potem przesunięto go na 2 listopada.

Papież Grzegorz III zaleca obchodzenie święta All Hallows Eve, czyli Wigilii Wszystkich Świętych w Rzymie. Było to Triduum żałobne 31 października – 2 listopada. O ile Celtowie starali się obłaskawić dusze zmarłych czy złe duchy za pomocą słodyczy, to Kościół zalecał chodzenie od domu do domu i ofiarowywać modlitwę za zmarłych. Cesarz Ludwik Pobożny nakazuje obchodzenie Święta Wszystkich Świętych i dnia Zadusznego w całym swoim kraju.

Początkowo Halloween (nazwa pochodzi od All Hallows Eve- wigilia Wszystkich Świętych) obchodzony był w Irlandii i Anglii. Wraz z imigrantami irlandzkimi w latach trzydziestych XX w. trafił do Stanów Zjednoczonych a stamtąd w latach dziewięćdziesiątych do Europy. Jest to święto duchów, potworów, kościotrupów, kiedy to przebieramy się za straszydła, urządzamy bale i potańcówki, dzieci chodzą od domu do domu prosząc o słodycze. W przypadku braku cukierków obiecują psikus (cukierek albo psikus). W domach na centralnym miejscu stoi lampion z dyni, jack o’latern.

Kościół katolicki ostrzega przed uczestnictwem w imprezach halloweenowych, gdyż pod pozorem wesołej zabawy i przebierania się za czarownice, potwory i diabły, uczestnicy mogą otwierać się na czarną magię i działanie diabla. Egzorcyści twierdzą, że po obchodach Halloween wzrasta liczba próśb o modlitwę o uwolnienie.

Wszelkie święta, zwyczaje i obrzędy związane ze światem zmarłych, ich wspominaniem i modlitwą za ich dusze mają, niezależnie od ich korzeni, pogańskich czy chrześcijańskich, za cel to, byśmy my, żyjący zastanowili się nad przemijalnością życia i oswoili się z nieuchronnością śmierci. Jeśli wesoła zabawa, przebieranki i cukierki mają nam w tym pomóc to nie ma w nich nic złego. Zresztą, niech każdy sam odpowie sobie na pytanie czy Halloween to naprawdę zagrożenie.


fot. pixabay.com
„Nasze Czasopismo” nr 11,12/2019 i 01/2020