Ekonomia

WOLNOŚĆ POLSKIEGO PRZEDSIĘBIORCY TO WŁASNOŚĆ I WYBÓR

„Wolność nie jest Polakom dana, jest zadana”
– to cytat, a jednocześnie przesłanie przekazane nam przez Jana Pawła II.

dr Dariusz Grabowski

Wolności należy nie tylko bronić, ale przede wszystkim ją umacniać. Fundamentem wolności we współczesnym świecie jest własność. Nie chodzi tu o posiadanie dóbr konsumpcyjnych, gadżetów, a posiadanie dóbr kapitałowych, które pozwalają pomnażać zasoby. Czym dzisiaj są dobra kapitałowe? To głównie pieniądze, akcje, udziały, nieruchomości, ziemia, przedsiębiorstwa, banki, a nade wszystko patenty, wynalazki i wiedza. Na tak rozumianej własności wspiera się ekonomiczna wolność. Ona z kolei jest podstawą wolności rozumianej jako swoboda, prawo, przywilej, ale też obowiązek wyboru. Przedsiębiorcy dla których wolność jest jak tlen rozumieją, że własność i wybór to dwie składowe ich tożsamości.

Czy ostatnie cztery lata przyniosły poprawę polskim przedsiębiorcom? Przeciwnie. Polska mała i średnia przedsiębiorczość, ale też duże firmy są w defensywie. Na prowadzonej z ogromną intensywnością polityce socjalnej rządu najwięcej zarobiły zagraniczne banki, zagraniczne sieci handlowe, importerzy. Większość z nich praktycznie nie płaci podatków w Polsce i zyski transferuje zagranicę. Ubywa polskich sklepów, w ciągu 10 lat ich liczba zmniejszyła się o około 1/4 – do 300 tysięcy. Polskie przedsiębiorstwa produkcyjne i handlowe stają się coraz mniej konkurencyjne. Jednocześnie narasta strach przed opresyjnym ustawodawstwem, aparatem kontrolno-skarbowym państwa.

Drugą składową wolności jest wybór. Czy powiększa się przestrzeń wyboru dla polskiego przedsiębiorcy? Niestety, tak nie jest. Na polskiej ziemi coraz większą rolę odgrywają wielkie zagraniczne koncerny i zmonopolizowane struktury po stronie dostawców i odbiorców. Polski przedsiębiorca jest często skazany na dyktat i nie ma wpływu na koszty, ani też na ceny wytwarzanych dóbr. Znikome są jego możliwości negocjowania warunków kredytu z bankami. W tym kontekście polityka rządu PiS dotycząca urzędowego podnoszenia płacy minimalnej stanowi kolejne ograniczenie możliwości wyboru. Mając ograniczony fundusz płac przy jednoczesnym podwyższonym progu płacy minimalnej, przedsiębiorca nie ma wielkiego wyboru co do stawek i relacji wysokości płac poszczególnych pracowników.

To, co Polsce szkodzi najbardziej to podziały, narastające konflikty i nienawiść. Tymczasem działanie rządu tylko je pogłębia. Gdy cały świat jasno pokazuje, że toczy się wojna gospodarcza, w której państwa na pierwszym miejscu stawiają interes przedsiębiorców i wokół tego interesu jednoczą naród, u nas władza nie dość, że nie broni, to dzieli i skłóca.

Jakie będą konsekwencje podjęcia próby realizowania polityki „państwa dobrobytu” a’la Jarosław Kaczyński? Podrożeją usługi, w których zatrudniona jest ponad połowa Polaków. Pogorszy się konkurencyjność polskich firm wobec importerów, a także tych przedsiębiorstw, które eksportują swoje towary. Wzrosną koszty produkcji rolnej i żywności. Nastąpi rozrost szarej strefy, w tym wzrośnie nielegalne zatrudnienie obcokrajowców. Polskie małe i średnie firmy będą bankrutować. Nastąpi przyspieszenie inflacji.

Grupy społeczne, które stracą najwięcej, zubożeją to: emeryci, renciści, niepełnosprawni, sfera budżetowa (urzędnicy, nauczyciele, służba zdrowia, służby mundurowe), samorządy terytorialne i szereg polskich rodzin. Jeśli do tego dodać, że po wyborach, najpóźniej po nowym roku 2020 nastąpi znaczny wzrost cen energii (już dziś droższej w Polsce niż w Niemczech) i mediów, to jasnym się staje, że zagrożeń dla polskiej przedsiębiorczości, dla milionów Polaków gwałtownie przybędzie i będą one poważne. Dlatego środowisko przedsiębiorców prawdziwie polskich musi wybić się na własną reprezentację polityczną.


fot. pixabay.com
„Nasze Czasopismo” nr 11,12/2019 i 01/2020