Felieton

POLITYKA W POLSKIM KOŚCIELE CZY POLSKI KOŚCIÓŁ W POLITYCE

Co jakiś czas z mniejszą lub większą intensywnością w przestrzeni społecznej, w prasie, w mediach społecznościowych a nierzadko przy rodzinnym stole pojawia się temat: „Kościół miesza się do polityki”

Piotr Stasiuk

No dobrze, a co to znaczy? Czy mamy na myśli Kościół Katolicki, jego hierarchów w Polsce czy na świecie? Czy to mieszanie się do polityki wiąże się z osiąganiem doraźnych celów, czy taka jest nauka Kościoła, który chce podporządkować swojej doktrynie wszystkie aspekty naszego życia. Czy jeden lub drugi biskup, wpływowy zakonnik jest ziemską postacią Kościoła? Kościół Chrystusowy czy instytucjonalny? A co to znaczy, miesza się do polityki? Czy powtarzanie prawd uniwersalnych jest mieszaniem się? A jak nazwać głoszenie przez hierarchów tez, które z nauką Chrystusa nie mają wiele wspólnego? Pytań można zadawać znacznie więcej, po każdym zadanym pojawia się kilka następnych.

A może warto, tak od początku, od źródeł. Czym jest polityka i czym jest Kościół? Polityka, czyli sprawy miasta, państwa, sztuka rządzenia państwem. A Kościół, jeden, otwarty, powszechny i apostolski, czyli wspólnota ludzi ze wszystkich narodów, zwołanych przez apostołów posłanych przez Jezusa Chrystusa. Kościół Katolicki, czyli uniwersalny, cały, zupełny, powszechny.

No dobrze, a co w sytuacji, kiedy pasterze, czyli prowadzący Kościoła opowiadają się po jednej stronie sporu politycznego? Pół biedy, problem jest gdy hierarcha zamyka drzwi dla ludzi o innych poglądach politycznych. A z drugiej strony, kiedy przywódca polityczny swoje racje próbuje motywować „nauką” Kościoła. A jeszcze z innej strony, przecież zdarza się, że próbujemy nie dopuścić do uzewnętrzniania przynależności do Kościoła działaczy politycznych. Czy jest możliwa równowaga, dobre współistnienie? Ktoś kiedyś powiedział, że ze związku rządzących z Kościołem, to Kościół zwykle zostaje tą porzuconą. Wracając do początku, postawmy sobie pytanie, czy to Kościół miesza się do polityki? A może to politycy wykorzystują Kościół, dla swoich doraźnych celów. Czy uczynienie z nauki Kościoła elementu walki politycznej nie jest jej niszczeniem i degradacją, czy wybieranie pasujących elementów a przemilczanie innych nie jest fałszowaniem nauki Chrystusa? Czy „dorabiana” do danej sytuacji nauka jest dalej nauką Chrystusa? Czy zmienione akcenty nie zmieniają sensu Dobrej Nowiny? Czy hierarcha występujący po jednej stronie jest dalej pasterzem, a może to już polityk?

Kiedyś w sporze na posty, nie takie piątkowe, a takie na facebooku, pewna pani napisała: „…byłam Katoliczką, ale to co zobaczyłam i co dzieje się dalej sprawiło, że zrozumiałam, że aby wierzyć w Boga nie trzeba być w Kościele…” Wielkie nieporozumienie, przecież nie ci, którzy Kościół wykorzystują są tym Kościołem. A przecież polityk przemawiający z ambony głosi dla części z nas „słowo boże”. Pomieszanie z poplątaniem, tak jak narodowiec biegnący z „bejsbolem” za czarnoskórym, najczęściej Katolikiem, a później paradujący na Jasnej Górze z różańcem i pochodnią to wyraźny dla wielu ludzi znak. Tylko czy jest to znak Kościoła mieszającego się w politykę a może bardziej zagrabiania Kościoła przez ludzi głodnych władzy, którzy moim zdaniem, na miano polityków nie zawsze zasługują.

Głos Kościoła powszechnego, głos Ojca Świętego Franciszka bardzo słabo słyszalny w Polsce, papież który mówi otwarcie o niesprawiedliwości, wyraźnie sprzeciwia się zagarnianiu świętości przez tych, których jedynym celem jest władza. Zwróćmy uwagę, że obecnie dla celów doraźnej walki politycznej ocenzurowano papieża, ale i prymasa Polski. W Polsce nie mówi się o pomocy uchodźcom, argumentując, że jest to przecież problem zlaicyzowanej Europy. Nie mówi się o potrzebie otwartości a miłosierdzie zostało sprowadzone do tego co zrobił kapłan i lewita na widok człowieka pobitego przez zbójców. Odsyłam do przypowieści o miłosiernym Samarytaninie.

Selektywne stosowanie nauki Chrystusa zawsze prowadziło do jej całościowego wypaczenia. Czy my nie jesteśmy w naszym Katolickim kraju tego świadomi? Czy nie doświadczamy czasu, kiedy żądni władzy, politycy, ale i też niektórzy hierarchowie próbują zagarnąć i podporządkować sobie nasz Kościół, Powszechny, Chrystusowy. Nauka ocenzurowana jest prawdą wypaczoną a taka sama w sobie jest już tylko prawdą pozorną, mówiąc wprost kłamstwem. Czy teraz nie jest już czas, aby głośno powiedzieć, nie, nie pozwolimy na zagarnianie Kościoła przez pogańskie czyli dalekie od Chrystusa nauczanie. Jezus wypędził ze świątyni jerozolimskiej tych, którzy uczynili z niej targowisko. A, czy ci, którzy propagują nienawiść, podziały i brak tolerancji nie są jak ci kupcy, którzy zarabiali na świątyni bezczeszcząc ją? Czy ci żądni władzy profanujący Kościół nie powinni być zeń przepędzeni, po to , aby Kościół nie stał się narzędziem zgorszenia. Po to, aby już więcej nikt nie napisał, że odszedł z Kościoła, bo tam nie znalazł Chrystusa. Po to, aby Kościół na powrót stał się wspólnotą ludzi ze wszystkich narodów, zwołanych przez Jezusa Chrystusa.


fot. pixabay.com
„Nasze Czasopismo” nr 11,12/2019 i 01/2020