Kobiety demokracji

WIERZĄCA ULICZNICA

Rrozmowa przy herbacie ze Stanisławą Skłodowską z “Lotnej Brygady Opozycji”

Karolina Romańska-Kuć

W ładny styczniowy dzień idę na Dworzec Centralny, by spotkać się z członkiem legendarnej już “Lotnej Brygady Opozycji”. Mam w głowie rys osobowościowy, mniej więcej wiem czego się spodziewać, ale doznaję zaskoczenia. Czeka na mnie energiczna kobieta w jaskrawo-żółtej kurtce, podobno w wieku “dojrzałym”, ale nie sprawiająca takiego wrażenia swoim wyglądem i stylem bycia. Energia, którą znamy z akcji spod NIKu i z Placu Piłsudzkiego, natychmiast daje się wyczuć.

Mówią o Was “ulicznice” i “pikieciarze”. A kto wymyślił nazwę “Lotna Brygada Opozycji”? Czy to nawiązanie do hitowego Showmax’owego serialu “1983” z Maciejem Musiałem w roli głównej? (w serialu grupa opozycyjna działająca przeciw totalitarnemu reżimowi też nazywa się “Lotna Brygada” – przyp. red.)

Prawicowe media nadały nam te przydomki. Myśleli, że nas w ten sposób jakoś obrażą, ale przyjęliśmy je na klatę. Podczas akcji same o sobie mówimy “pikieciary do wynajęcia”. “Lotna Brygada” też nie jest naszym pomysłem. Zawdzięczamy ją Gazecie Polskiej – posiadam nawet numer, w którym po raz pierwszy ukazała się ta nazwa. Serialu nie znam, ale jeśli tak jest to podejrzewam, że dziś plują sobie w brodę.

Jak można wierzyć w Boga i działać w opozycji wobec tego rządu?

Jest nas sporo, ale nie mówimy o tym, bo to sprawa prywatna. Bycie wierzącą i bycie w opozycji wcale sobie nie przeczy, gdy pamięta się, że kościół to MY, jak przypomina ks. Lemański. Nie interesuje mnie polityka głoszona z ambony. Po co księżom majątki? Samochody za 300 000 złotych? Przecież w chwili święceń ślubuje się ubóstwo. Papież Franciszek próbuje z tym walczyć. W Polsce wielu księży przyjęło wobec niego postawę “przeczekania”. Od jakiegoś czasu mam problem z chodzeniem do kościoła. Ks. Boniecki powiedział niedawno, że do seminariów dziś chodzi zbyt wielu ludzi z przypadku. Jest to bądź co bądź bezpieczna, dożywotnia ścieżka kariery. Tak dziś wygląda sytuacja z “personelem naziemnym kościoła” – jak nazywa księży Siostra Chmielewska; ale kościół to nie tylko oni.

Dla opozycji ludzie wierzący to wrogowie?

Zdarza mi się usłyszeć takie opinie w tym gronie. Ten ostry podział jest stosunkowo nowy. W 2016 roku, gdy powstawały pierwsze ruchy opozycyjne wobec obecnego rządu, gdy formował się KOD, takich podziałów nie było. Organizatorzy często prosili o nieprzynoszenie transparentów z logo na demonstracje. Chodziło o obywatelskie zjednoczenie się w konkretnej sprawie, a nie “lansowanie” się przy okazji obecności kamer. Niestety te demonstracje stały się w pewnym momencie kanwą do “zaistnienia” niektórych ludzi. Pojawiły się mniejsze i większe frakcje i kręgi, “listy hańby”, walki między grupami opozycyjnymi, które chcą się wybić i urwać coś dla siebie. Nawet kosztem naszej wspólnej skuteczności. No ale trzeba pamiętać, że polityka to kurtyzana – tylko kwestia do jakiego stopnia który polityk lub działacz się sprostytuuje. Bo prostytuować mogą się wszyscy, z lewa, z prawa i ze środka. Chciałabym by ludzie działający dziś w opozycji pamiętali, że pomimo naszych różnic łączy nas niezadowolenie z tego, jak ten rząd działa.

Pamiętam organizowane przez KOD demonstracje pod hasłem “NO LOGO”.

Zdecydowanie. KOD miał być docelowo obywatelskim mechanizmem patrzenia władzy na ręce. Każdej władzy, tej czy przyszłej. Jak osiągnął pozycję, z której faktycznie mógł to robić, to stał się niewygodny nawet dla niektórych polityków opozycji. Bo przecież ten rząd się kiedyś skończy, a kontrola obywatelska zostanie. W 2017 roku zaczęły się w KOD’zie czystki. Marciniak, Filiks i Szumelda je prowadzili. Powstała nawet lista osób do usunięcia – ok. 70 osób z Mazowsza. Ja miałam numer 14; myśleliśmy, że to żart, że przyjdzie opamiętanie. Zrobiliśmy sobie nawet takie znaczki z napisami “KODer Wyklęty”. Niestety opamiętanie nie przyszło.

fot. Stanisława Skłodowska

Tymczasem proces sądowy Mateusza Kijowskiego trwa. Jeżdżę na rozprawy do Pruszkowa, relacje z nich można zresztą zobaczyć na Video-KODzie. W sądzie ludzie też potrafią mijać się z prawdą, ale muszą się do niej jednak zbliżyć. Prokuratura już zdecydowała, że nie ma podstaw do wszczęcia postępowania przeciwko Mateuszowi Kijowskiemu dot. zaległości w płaceniu alimentów. Co ciekawe, gdy nazywano go “alimenciarzem”, to było o tym bardzo głośno w mediach, ale o tym co ustaliła prokuratura jest już zupełnie cicho. Warto porównać sobie wypowiedzi Pani Filiks i Pana Marciniaka z konferencji prasowej w styczniu 2017 z tym co potem zeznali w sądzie pod przysięgą. Każde z nich zeznało, że od początku znało całą sytuację. Naprawdę zachęcam do śledzenia rozpraw z Pruszkowa poprzez Video-KOD bo można sobie wyrobić własne obiektywne zdanie.

Jak powstają scenariusze “Lotnej Brygady”?

Scenariusze pisze życie. Czasem nad czymś pracujemy, mamy koncepcję, ale nagle pojawia się coś takiego, na co musimy zareagować natychmiast. Rzeczywistość ciągle nam coś podsuwa, a my na to odpowiadamy.

Co było przed KODem i “Lotną Brygadą”?

Studia ekonomiczne na SGPiS, szereg różnych zajęć, m.in. sprzedaż dobrych samochodów, a potem emerytura i opieka nad śp. siostrą. Jeszcze zanim na nią przeszłam, to chadzałam na marsze, bo to było w 2016 roku. Na emeryturę przeszłam mimo woli, ale szybko okazało się, że dzięki temu miałam na opozycję więcej czasu. Musiałam potem wszystko dokładnie relacjonować siostrze. Była z nami sercem do końca.

A czy warto się jeszcze organizować dla ratowania obywateli, którzy nie chcą być ratowani?

Jest wielu “asekurantów”. Wśród sędziów, nauczycieli, lekarzy rezydentów, księży. Im to “pasi”. Ale jest też sporo takich gwiazdorów, nowych twarzy, które liczą na “coś”. To widać po tym jak pchają się do mikrofonu, do pierwszego rzędu. Chcą coś dla siebie ugrać na tego typu ruchach. Ale to nie są opozycjoniści z przekonania, tylko oportuniści. Natomiast fakt, nie da się uruchomić ruchu oporu odgórnie. Jak staliśmy się “KODerami wyklętymi”, po rozpadzie KODu, powstało mnóstwo małych, lokalnych grupek obywatelskich, które skupiły w sobie ludzi aktywnych i chcących działać dalej. Henryk Wujec powiedział, że po 80-tym roku w Stanie Wojennym “Solidarność” też rozbito. Ale trzon się zachował i gdy pojawił się moment, zjednoczył się ponownie. Jesteśmy ze sobą nadal w kontakcie, znamy się, możemy się w każdej chwili zorganizować. Jest więc jeden zasadniczy pozytyw tej całej sytuacji – społeczeństwo nam się bardzo zaktywizowało i nabrało cech prawdziwie obywatelskich.


fot. Katarzyna Pierzchała
„Nasze Czasopismo” nr 02,03/2020