Społeczeństwo

GŁADKIE I SZORSTKIE POWIERZCHNIE

7 września 2019 roku, w dniu otwartym dla publiczności, Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego w Kielcach odwiedziło 13 tysięcy zwiedzających. Co sprawia, że broń służąca do zabijania budzi takie zainteresowanie?

Jerzy Cichowicz

Gdy zobaczyłem na ostatnim Salonie kieleckim długą kolejkę rodziców, którzy cierpliwie czekali wraz z dziećmi na możliwość spędzenia kilku chwil we wnętrzu czołgu Leopard 2PL, postanowiłem przyjrzeć się temu zjawisku. Chciałbym już na wstępie zaznaczyć, że czym innym jest okazywany przez ludzi podziw podczas parad wojskowych, organizowanych dla uczczenia świąt i rocznic, a czym innym aktywny udział w targach i wystawach firm zbrojeniowych. W trakcie defilady wojskowej chodzi przede wszystkim o ukazanie siły armii poprzez prezentację oddziałów wojskowych wraz z ich uzbrojeniem. Na stoiskach targowych zwiedzający mają możliwość poznać wiele szczegółów konstrukcyjnych i parametrów broni, dotknąć jej gładkich i szorstkich powierzchni, poczuć jej zapach.

Aby sprostać zadaniu, odwiedziłem w listopadzie 2019 roku targi MILIPOL w Paryżu. Impreza ta gromadzi w jednym miejscu największych producentów wyposażenia służącego bezpieczeństwu i obronie. Odwiedzają ją przedstawiciele praktycznie wszystkich służb specjalnych oraz armii z całego świata. To tutaj można zobaczyć, a także zamówić dostawy tego wszystkiego, co może być potrzebne w walce z przeciwnikiem, bez względu na to czy jest nim terrorysta, groźny przestępca czy żołnierz obcej armii. Dla osób, które nie są lub nie były w wojsku lub innej formacji zmilitaryzowanej, taka impreza może być szokiem. Z większością prezentowanego tam wyposażenia, materiałów specjalnych i systemów informatycznych cywile nie mają styczności. Nie zobaczymy ich także w filmach. Jeżeli kinematografia je pokaże, to w jakimś kolejnym „sezonie”. Niektóre prezentowane na targach rozwiązania, a zwłaszcza ich działanie w warunkach bojowych i ich funkcjonalność, wymagają od zwiedzających wiedzy o współczesnych
zagrożeniach i metodach działania służb i oddziałów specjalnych. W celu weryfikacji zgromadzonych informacji, porozmawiałem także z profesjonalistami związanymi z naszym krajowym przemysłem zbrojeniowym oraz ich najlepszym klientem – polską armią.

Chciałbym ukazać zjawisko fascynacji bronią od strony jej estetyki oraz promocji. W opisach tzw. noży taktycznych akcentuje się ich „użyteczność” w każdych warunkach oraz niezwykłą wytrzymałość, która pozwala na długą „pracę”. Każdy, kto oglądał film pt. „Królestwo” (2007) czy „Tożsamość zdrajcy” (2017) wie o jaką użyteczność i pracę chodzi. Natomiast na targach paryskich opisy zalet broni i umundurowania podkreślały ich ultranowoczesną konstrukcję, doskonałość materiałów oraz proekologiczne, „zielone” technologie produkcji.

Przez tysiąclecia to jakość posiadanej broni była gwarancją przetrwania dla jednostki, rodziny, plemienia, a następnie społeczeństw i narodów. Dlatego wykonywano ją z najlepszych znanych w danej chwili materiałów, a doświadczenie i innowacyjność służyły stałemu udoskonalaniu. Jej wymyślne zdobienie niosło często magiczne lub religijne przesłanie. Gdy patrzymy na obrazy dawnych mistrzów, możemy podziwiać wspaniałe mundury żołnierzy oraz ich uzbrojenie. Broń z różnych epok i stron świata stanowi poważną część zbiorów muzealnych. Wspaniałe zdobienia wykonane z wykorzystaniem kamieni szlachetnych, złocenia i grawerunki oraz elementy wykonane z egzotycznego drewna, czyniły z broni prawdziwe dzieła sztuki. Natomiast elementy broni, które przesądzały o ich funkcjonalności, wykonywano z najlepszych znanych w danym okresie historycznym materiałów. Z tych też powodów, broń poza swoją podstawową funkcją, już bardzo dawno stała się przedmiotem służącym do gromadzenia wartości i wymiany handlowej. Stała się także przedmiotem kolekcjonerskim.

Dzisiaj mężczyzna nie potrzebuje karabinu i długiego noża, aby zapewnić swojej rodzinie steki na kolację. Wystarczy wybrać się do sklepu lub w ostateczności do restauracji. Nie wszyscy też walczymy z terrorystami lub przedstawicielami obcych gangów. Liczebność wszystkich armii i służb specjalnych jest od lat dość stabilna, a charakter współczesnych konfliktów oraz metody przeciwdziałania zagrożeniom wewnętrznym eliminują potrzebę zwiększania ich liczebności. Co zatem sprawia, że produkcja i sprzedaż broni stale rośnie?

Dziecięce zabawy

Każdy, kto przynajmniej raz był w sklepie z bronią wie, jak wielu chłopców w wieku od 12 do 100 lat przykleja swój nos do szyb gablotek z nożami oraz bronią strzelecką. Można dzisiaj bez trudu kupić replikę każdego pistoletu lub karabinu, także tych maszynowych. Są to najczęściej tzw. wiatrówki strzelające kulkami wykonanymi ze szkła lub plastiku. Dla ich nabywców jest to wystarczająca funkcjonalność.

Prawie wszyscy w dzieciństwie bawiliśmy się w „strzelanego”. Nie nazywaliśmy tych zabaw „wojną”, ale wiadomo jaka była ich główna idea: pokonać i wziąć do niewoli drużynę przeciwną. W latach PRL-u w zabawach wykorzystywaliśmy samodzielnie wykonane karabiny. Nie było wówczas sklepów z bronią dostępną bez zezwolenia, a w tych zabawkarskich, można było dostać tylko „broń” przypominającą uzbrojenie dobranockowego Zbójnika Rumcajsa lub Gajowego z bajki o Czerwonym Kapturku. W swojej dziecięcej „produkcji” wzorowaliśmy się na broni oglądanej w filmach. Najczęściej wykonywaliśmy z drewna pistolety maszynowe, które przypominały „Steny” lub „Schmeissery”. Dzisiejsza dostępność tych wszystkich zabawek nie budziłaby zaniepokojenia, gdyby nie towarzysząca im promocja.

Zdaniem gen. bryg. w st. sp. Artura Kołosowskiego, źródłem tego zjawiska jest ważna zmiana: „Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku nastąpiła istotna zmiana kierunku przepływu technologii. Zgodnie z odwieczną tradycją, najlepsze materiały i technologie wykorzystywane w przemyśle zbrojeniowym, przenikały do zastosowań cywilnych i upowszechniały się. Stopniowo kierunek ten odwrócił się i tzw. zbrojeniówka zaczęła intensywnie implementować know-how z innych, niemilitarnych zastosowań. Stało się to przede wszystkim dzięki technologiom ICT (information and communication technology – technika informacyjno-komunikacyjna). Nic też dziwnego, że wraz z tymi technologiami zakłady produkujące uzbrojenie i wyposażenie wojskowe przejmowały także cywilne techniki marketingowe i sprzedażowe.”

To tłumaczyłoby promocję zalet broni bez jednoznacznych sformułowań i z pominięciem etycznego kontekstu. Mój rozmówca rozwiał także moje wątpliwości związane z ekologicznymi akcentami w reklamach: „Światowy przemysł zbrojeniowy stara się przewidzieć charakter przyszłych konfliktów i wojen. Ponieważ prawdopodobnie będą one związane z terenami niedotkniętymi katastrofą ekologiczną oraz walką o czyste powietrze i zasoby wody pitnej, firmy te zmieniły swoją komunikację na zewnątrz organizacji. Ich nazwy są neutralne i nie kojarzą się z tradycyjnymi zbrojeniami. Przekaz marketingowy natomiast akcentuje ekologiczne i społeczne programy oraz zielony charakter ich działalności. Można dopatrywać się w takim sposobie działania obłudy, ale chodzi przede wszystkim o jedność pomiędzy prezentowanymi wartościami, a charakterem zasobów o które toczyć się może walka.”

Rozumiem ten proces zmiany języka i akcentów, ale nadal mam przed oczyma Jennifer Garner (agentka Janet Mayes) wbijającą nóż w czaszkę terrorysty i Noomi Rapace (agentka Alice Racine) podcinającą jednym pociągnięciem noża tętnicę udową zdrajcy.


fot. od góry:
1. Karabinek automatyczny HK G36C produkowany przez Heckler und Koch Gmbh w rękach autora. Fot. Danuta Cichowicz.
2. Pistolet JERICHO. Fot. Materiały prasowe firmy Israel Weapon Industries (IWI) Ltd.
3. Legendarny karabin maszynowy UZI. Fot. Materiały prasowe firmy Israel Weapon Industries (IWI) Ltd.
4. Karabin maszynowy X95. Fot. Materiały prasowe firmy Israel Weapon Industries (IWI) Ltd.
5.Oddział wyposażony w karabiny maszynowe GALIL. Fot. Materiały prasowe firmy Israel Weapon Industries (IWI) Ltd.
„Nasze Czasopismo” nr 02,03/2020