Społeczeństwo

WIELKI SKOK DYMARKI KACZYŃSKIEGO

W końcu lat 50-tych ubiegłego stulecia wielki przywódca Chińskiej Republiki Ludowej, Mao Ze Dong, wymyślił metodę „wielkiego skoku gospodarczego”. Zamysł polegał na tym, aby w ciągu kilkunastu lat osiągnąć poziom Zachodu (konkretnie Wielkiej Brytanii) w produkcji stali. Każdy rolnik musiał postawić w swej zagrodzie dymarkę i przetapiać wszystko, co nadawało się do przetopienia, łącznie z narzędziami rolniczymi.

Andrzej Wroński

W efekcie „wielkiego skoku” nastąpiła katastrofa w postaci zrujnowania wsi i rolników, jako producentów żywności, a później – ogólnokrajowej klęski głodu.

Prezes Kaczyński ma podobną ideę – osiągnięcia płacy w Polsce na poziomie naszych zachodnich sąsiadów w okresie kilkunastu lat. I podobnie jak przywódca Chin, Mao Ze Dong, zamierza wprowadzić tę ideę w życie metodą administracyjną. Sejm przyjmie odpowiednią ustawę, przedsiębiorcy będą zmuszeni płacić a pracownicy będą więcej zarabiać. I tak osiągniemy poziom Niemiec.

Problem w tym, że prezes Kaczyński zafundował kiełbasę wyborczą kosztem przedsiębiorców, łamiąc podstawowe zasady wolności zawierania umów między przedsiębiorcą i pracownikiem. Efektem będzie redukcja zatrudnienia w małych i średnich firmach oraz wzrost bezrobocia i liczby osób pozostających na „garnuszku” państwa.

Gdzie Wy jesteście, Przedsiębiorcy, dlaczego nie słychać Was w sytuacji, kiedy łamie się Wasze prawa i administracyjnie zmusza do działań niezgodnych z zasadami wolnego rynku? Dajcie głos.

Jeszcze jedna analogia do Państwa Środka, czyli Chin. Otóż wielki Mao Ze Dong wymyślił „rewolucję kulturalną”. Zasłużeni profesorowie państwowych uczelni zsyłani byli do „komun ludowych”, głównie rolniczych, aby tam nauczyć się normalnej pracy. Ich miejsca zajmowali studenci, katedry naukowe stały się placówkami wszechobecnej propagandy.

Mamy dzisiaj w Polsce „rewolucję” godnościową”, kiedy każdy może sprawować dowolny urząd. Nie jest ważne czy ma zdolności, wiedzę, kwalifikacje i doświadczenie. Ważne jest, aby służył partii rządzącej i podejmował decyzję zgodnie z jej wytycznymi. Już Lenin mawiał, że sprzątaczka może być premierem. Jak się skończyło – sami widzieliśmy.

Więcej! Premier Morawiecki przekonuje, że „przedsiębiorcy to klasa ludzi wydających na mercedesy i luksusowe towary”. A czym Pan Premier jeździ? Może Dacią lub innym Trabantem?

A dlaczego przedsiębiorcy, którzy płacą na Rząd Rzeczpospolitej Polskiej, mają jeździć rozklekotanymi wehikułami?

Czas na refleksję. Nie możemy dopuścić do sytuacji, kiedy naszą Polską będą kierować ludzie, których wzorce przypominają Mao i Lenina. Ciężko, krwawo i boleśnie wywalczyliśmy niepodległość. Wypracowaliśmy rzetelny, spójny i przejrzysty system równości i sprawiedliwości społecznej. Akceptowany przez większość obywateli.

Nie możemy dać sobie tego odebrać poprzez pełzający autorytaryzm w Polsce. Nie wolno nam do tego dopuścić!


fot. pixabay.com
„Nasze Czasopismo” nr 02,03/2020