Historia

ZAPISANI W HISTORII MINISTROWIE SKARBU

Odwieczny spór historyków i filozofów historii, czy historia jest sumą życiorysów sławnych ludzi, czy też dzieje są tworem społeczeństw, których efektem, powstałym w tych konkretnych warunkach i miejscu w odpowiedzi na potrzeby sytuacji, są jednostki wybitne, prawdopodobnie nigdy nie zostanie rozwiązany.

Maria Klawe-Mazurowa

Niewątpliwie wraz ze wzrostem świadomości „politycznej” w społeczeństwach, wpływ jednostek, czy pewnych grup interesów, na bieg historii staje się bardziej znaczący i świadomy, a jego konsekwencje bardziej trwałe. W przeszłości wielcy bohaterowie, tacy jak np. Aleksander Wielki czy Napoleon, wpływali na dzieje tu i teraz, natomiast w dalszej perspektywie ich działania były tylko elementem historii i procesów, które prawdopodobnie toczyłyby się swoim trybem niezależnie od istnienia tych czy innych postaci. Czasy współczesne narzucają społeczeństwom konieczność wyboru drogi postępowania, która prowadzi dane państwa czy narody do konkretnych rozwiązań organizacyjnych, do konkretnej drogi rozwoju. W takich sytuacjach rola jednostek, wykształconych, otwartych na świat i nowe wyzwania zdecydowanie rośnie, a często staje się dominująca.

100 lat temu, pozostające przez ponad 123 lata pod władzą obcych państw ziemie polskie, zostały scalone pod wspólnym rządem stworzonym przez działaczy niepodległościowych z trzech zaborów. Nowo powstałe państwo polskie, obejmujące peryferyjne obszary trzech państw zaborczych, nękały różne konflikty: kryzys finansowy, duże zróżnicowanie administracyjno-prawne, sprzeczność interesów ekonomicznych (jako że przez ponad 100 lat każdy obszar związany był z innym centrum decyzyjno-gospodarczym), utrata rynków zbytu, różna waluta na różnych obszarach kraju, zróżnicowany system podatkowy oraz wiele innych problemów. Wszystko to sprawiało, że przyszłość nowopowstałego państwa nie rysowała się dobrze na tle mapy Europy. Dawały temu wyraz państwa europejskie, które miały ustalić nowy ład w Europie po pierwszej wojnie światowej. Na konferencjach wersalskiej i kolejnych, wydały szereg decyzji ograniczających samodzielność powstałego państwa i poddających je kontroli sprzymierzonych (ochrona mniejszości, plebiscyty, komisje wojskowe, linia Curzona, statut Gdańska itp.).

Do 1939 roku, przez dwadzieścia lat istnienia II Rzeczpospolitej, państwo nasze, które przetrwało ciężki okres kryzysu, wzmocniło się gospodarczo i prawdopodobnie, gdyby nie wojna, stopniowo osiągnęłoby poziom średniej europejskiej. Po okresie względnej stabilizacji gospodarczej a nawet lekkiego wzrostu w latach 1921-28 i kryzysie lat 1928-32, poziom gospodarki w latach 1933-39 systematycznie wzrastał. Wprawdzie w liczbach bezwzględnych ciągle pozostawaliśmy bliżej ogona Europy, to jednak dynamika wzrostu produkcji nie odbiegała od średniej europejskiej, wykazując pod koniec lat trzydziestych tendencję wzrostową. W roku 1937, jak wykazuje Mały Rocznik Statystyczny z 1939 roku, przekroczyliśmy średnią. Takie osiągnięcia były możliwe dzięki wysiłkowi całego społeczeństwa, ale dwa nazwiska reformatorów polskiej gospodarki nie bez kozery zapisały się w annałach: Władysław Grabski i Eugeniusz Kwiatkowski.

Co łączyło tych dwóch reformatorów? Obaj otrzymali wszechstronne wykształcenie, związani byli od młodości z życiem politycznym i niepodległościowym, nie ograniczali się do tych działań, ale byli wybitnymi specjalistami w swoich dziedzinach, autorami wielu publikacji i uczestnikami życia naukowego kraju. Starszy, Władysław Grabski (1874-1938), związany ze stronnictwem narodowym, studiował w szkole nauk politycznych w Paryżu, tamże na Sorbonie historię i ekonomię oraz w Halle agronomię. Był działaczem spółdzielczym na ziemiach polskich i dwukrotnie posłem do rosyjskiej Dumy (parlamentu). Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę był szefem Komisji Likwidacyjnej, ustalającej należne nam reparacje, delegatem Polski na konferencję w Wersalu i posłem na sejm, kilkakrotnie ministrem skarbu, dwukrotnie premierem i stale wykładowcą w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Eugeniusz Kwiatkowski (1888-1974) studiował chemię na Politechnice we Lwowie a następnie w Monachium. Życie zawodowe rozpoczął jako inżynier w zakładach chemicznych w Galicji. Tam też związał się z ruchem niepodległościowym a następnie walczył w Legionach. W wolnej Polsce pracował jako wykładowca na Politechnice Warszawskiej i dyrektor techniczny chorzowskich Azotów. W latach 1926-30 był ministrem przemysłu i handlu, a w latach 1935-39 wicepremierem i ministrem skarbu. Po II wojnie światowej krótko był delegatem rządu do spraw wybrzeża a po 1948 roku zajął się wyłącznie pracą naukową.

Władysław Grabski, przejmując w 1923 roku ster rządu jako bezpartyjny specjalista (po morderstwie Narutowicza zerwał z endecją) miał zrównoważyć polski budżet przez reformę skarbu i opanowanie hiperinflacji za pomocą reformy walutowej. Po uzyskaniu od sejmu specjalnych pełnomocnictw rozszerzających władzę premiera, Grabski zreformował system podatkowy, ograniczył wydatki skarbu państwa, zdławił inflację przez interwencję na giełdzie i na koniec powołał Bank Polski SA, który przeprowadził wymianę pieniądza z marki polskiej na złotego w przeliczeniu 1:1.800.000. Został też ustanowiony stały kurs do dolara, oparty na parytecie złota, w wysokości 5,18 złotych za 1 dolar. Mimo, że w listopadzie 1926 roku rząd Grabskiego upadł z powodu ponownego pogorszenia się sytuacji gospodarczej i spadku wartości złotego, jego reforma okazała się bardzo trwałą. Po kryzysie światowym, kiedy wartość złotego w stosunku do dolara spadła (do 8,9 zł/$), koniec kryzysu w 1934 roku, przywrócił kurs dolara na 1:5,3 złotego, który utrzymał się do 1939 roku.

Eugeniusza Kwiatkowskiego nie można, tak jak poprzednika, powiązać z jedną konkretną reformą, a raczej z zaplanowanym do 1945 roku perspektywicznym programem restrukturyzacji gospodarki polskiej, której ostatecznym efektem miała być przemiana anachronicznego państwa rolniczego w państwo przemysłowo-rolnicze. Jednym z elementów tego planu było doprowadzenie do takiej rozbudowy portów (handlowego, rybackiego i wojennego) oraz samego miasta Gdyni, żeby stały się konkurencją nawet dla starego portu w Gdańsku, a handel morski stał się istotnym elementem polskiej gospodarki. Wprawdzie stworzenie polskiego portu na Bałtyku postulował już Piłsudski w 1918 roku, a sejm podjął decyzję o jego budowie w roku 1920, ale to Kwiatkowskiemu zawdzięczamy jego rozkwit.

Obszarem Polski, który jako pierwszy został przeznaczony do uprzemysłowienia była kotlina sandomierska. Wybierając to miejsce, jeszcze na początku lat 20-tych, kierowano się względami strategicznymi. W czasie pierwszej wojny nie docierały tam samoloty wojskowe, ani niemieckie, ani radzieckie. Niestety rozwój awiacji szybko zdezaktualizował ten aspekt. Z punktu widzenia gospodarczego wybrany obszar był przeludniony, o fatalnej strukturze rolnictwa i ogromnym bezrobociu. Ziemia, którą przez poprzednie sto lat przecinały granice trzech państw nie była powiązana w jedną gospodarczą całość. Zbudowanie tam Centralnego Okręgu Przemysłowego, miało być pierwszym krokiem do wzrostu dynamiki gospodarczej państwa, krokiem do przebudowy jego struktury ekonomicznej. Przez pierwsze dziesięć lat istnienia projektu, czy to z powodu kryzysu, czy braku koncepcji kolejnych rządów, praktycznie nie wychodzono poza sferę projektu, dopiero objęcie teki ministra skarbu przez Kwiatkowskiego w 1935 roku nadało przedsięwzięciu dynamiki. Kwiatkowski rozpoczął pracę nad uprzemysłowieniem kraju i wzmocnieniem tą drogą jego obronności od ustabilizowania polskiego budżetu i oddłużenia skarbu państwa, aby móc przejść do działań inwestycyjnych. Opracowano pod jego przewodnictwem konkretny program rozwoju i podjęto jego realizację. Pierwszym elementem była budowa infrastruktury. Elektrownie w Mościcach, Stalowej Woli i na budowanych zaporach w Rożnowie i Czchowie miały dostarczać prąd nowo wybudowanymi liniami wysokiego napięcia. Budowany gazociąg od zagłębia jasielsko-krośnieńskiego, miał zapewnić paliwo nie tylko dla przemysłu państwowego, ale również zaplanowanych na tym terenie przedsiębiorstw prywatnych. Kolejnym etapem miała być budowa sieci kolejowej i dróg, a także komunikacji telefonicznej i telegraficznej. Zapewnienie infrastruktury pozwalało na budowę dużych zakładów przemysłowych, w pierwszej kolejności surowcowych, pozwalających na uniezależnienie się od dostaw zagranicznych. Wytwórnia azotów w Mościcach, huta stali i huta aluminium w Stalowej Woli oraz huta miedzi w Tarnobrzegu to największe założenia. Kolejne plany dotyczyły budowy zakładów przemysłu zbrojeniowego m. in.: produkcji samolotów w Mielcu, kauczuku syntetycznego w Dębicy, fabryk broni w Radomiu i Starachowicach, fabryki amunicji w Dębie. Pierwszą część planu zrealizowano na rok przed terminem, co dawało nadzieje na przyszłość i zmieniało pogląd na tę inwestycję wielu uprzednio nieprzekonanych.

Powodzenie realizacji COP miało wpływ nie tylko na stopniowy rozwój gospodarczy kraju, ale też na zmianę mentalności Polaków. Inwestowanie w gospodarkę, we własne przedsiębiorstwa, a nie tylko w ziemię, zyskało pozytywny wydźwięk. Przestało być sprawą niejako „wstydliwą”, niegodną potomków szlachty. (Bo jak wiadomo w powszechnej opinii wszyscy jesteśmy potomkami nobilitowanych, nawet jeśli było ich tylko kilka procent społeczeństwa).

Niestety realizację kolejnych etapów planu Kwiatkowskiego przerwał atak na Polskę Niemiec hitlerowskich z zachodu i południa oraz Rosji stalinowskiej ze wschodu.

Założenia planu rozwoju Polski zostały po wojnie zarzucone, jednak nazwiska Grabskiego i Kwiatkowskiego, dwóch ministrów skarbu II Rzeczypospolitej pozostały na zawsze związane z jej historią.


fot. od góry:
1. Obchody dwudziestolecia odzyskania niepodległości Polski, fot. polona.pl
2. Władysław Grabski, fot. polona.pl
3. Eugeniusz Kwiatkowski, fot. polona.pl
„Nasze Czasopismo” nr 02,03/2020