Historia

ONE BYŁY PIERWSZE…

Było ich osiem, posłanek (posełek, posełkiń, jak o nich mówiono) w Sejmie Ustawodawczym wybranym w styczniu 1919 roku, kobiet reprezentujących wszystkie ugrupowania, znakomicie wykształconych, pochodzących z różnych środowisk.

Agnieszka Wyczółkowska

W okresie zaborów kobiety na równi z mężczyznami ponosiły konsekwencje walki o wolność. Gdy ich mężowie ginęli w walce, emigrowali, byli aresztowani, one przejmowały zarząd majątkami, gospodarstwami czy warsztatami rzemieślniczymi. Jednak ich sytuacja prawna była bardzo niekorzystna. W Królestwie Polskim np. obowiązywał Kodeks Napoleona, którego przepisy pozbawiały kobiety zamężne np. prawa do posiadania oddzielnych dokumentów tożsamości, do decydowania o sposobie wydawania pieniędzy, prawa do rozwodu, chyba że „mąż trzymał nałożnicę w domu”, czy samodzielnego decydowania o sposobie wychowania dzieci. W przypadku śmierci męża, nad zarządzaniem majątkiem ziemskim przez wdowę, nadzór sprawowała rada familijna. We wszystkich zaborach kobiety nie miały ani czynnych, ani biernych praw wyborczych. Pierwszy wprowadzał je rząd Ignacego Daszyńskiego, ale rzeczywiste prawa kobietom dawał Dekret Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego o Ordynacji Wyborczej do Sejmu Ustawodawczego, którego punkt pierwszy brzmiał:

„Wyborcą do Sejmu jest każdy obywatel bez różnicy płci, który do chwili ogłoszenia wyborów ukończył 21 lat.”

Kobiety aktywnie uczestniczyły w kampanii wyborczej, kandydując lub agitując na rzecz kandydatek. Politycy ze wszystkich ugrupowań politycznych zdawali sobie sprawę z roli jaką odgrywały kobiety
w walce o niepodległość. Kandydatki znalazły się na listach wyborczych wszystkich partii. Niestety zajmowały odległe miejsca, nie dające im szansy na wejście do Sejmu. Kobiety utworzyły też własne ugrupowania, które poniosły klęskę wyborczą, żadna z ich kandydatek nie weszła do Sejmu. W rezultacie przeprowadzonych 21. stycznia wyborów, do Sejmu Ustawodawczego weszło osiem kobiet: Maria Moczydłowska, najmłodsza posłanka (Narodowe Zjednoczenie Ludowe), Anna Piasecka i Franciszka Wilczkowiakowa (ziemianki z Wielkopolski reprezentujące Narodową Partię Robotniczą), Zofia Sokolnicka (Narodowa Demokracja), Gabriela Balicka-Iwanowska (Związek Ludowo-Narodowy), Irena Kosmowska i Jadwiga Dziubińska (PSL „Wyzwolenie”) oraz Zofia Moraczewska (Związek Polskich Posłów Socjalistów).

Było ich niewiele, około dwóch procent w liczącym 442 posłów Sejmie Ustawodawczym. Miały wspaniale życiorysy, wyróżniały się doświadczeniem w działalności społecznej i politycznej, były szczególnie aktywne w walce o poprawę sytuacji kobiet. Były też o wiele lepiej wykształcone od posłów. Legitymowały się co najmniej średnim wykształceniem, często wyższym, podczas gdy co piąty poseł – mężczyzna legitymował się wyksztalceniem podstawowym. Przyczyniły się do demokratyzacji ustawodawstwa w dziedzinie edukacji i oświaty, rozwoju opieki nad matką i dzieckiem, poprawy sytuacji społecznej i prawnej kobiet. Podjęły próbę zmiany przepisów dotyczących przymusowej zmiany obywatelstwa przez Polkę wychodząca za mąż za cudzoziemca (musiała automatycznie zrzec się obywatelstwa polskiego i przyjąć obywatelstwo męża). Posłanki złożyły wniosek o cofnięcie tych przepisów. Został on odrzucony przez posłów – mężczyzn.

Mimo, że reprezentowały różne ugrupowania, współpracowały ze sobą ściśle, działając na rzecz pomocy osobom ubogim, dzieciom zaniedbanym, podniesienia poziomu moralnego społeczeństwa i zniesienia czy ograniczenia prostytucji, ograniczania dostępu do pornografii. Dążenie do równouprawnienia kobiet i mężczyzn uważały za sprawę zasadniczą dla ustroju Polski. Gdy Maria Moczydłowska, miała jako pierwsza kobieta, wygłosić przemówienie z mównicy sejmowej, zawierające wymienione wyżej postulaty, wszystkie posłanki konsultowały je wspólnie.

Ta najmłodsza z posłanek, wraz z Zofią Moraczewską ze Związku Polskich Posłów Socjalistów, działała na rzecz wprowadzenia całkowitej prohibicji, czyli zakazu produkcji i sprzedaży alkoholu do celów spożywczych, domagała się kar administracyjnych za nielegalną jego produkcję. Do przyjęcia ustawy o pełnej prohibicji zabrakło jednego głosu. Uchwalono jednak ustawę o ograniczeniach w produkcji i spożyciu alkoholu, zwanej „Lex Moczydłowska”. Poparła wniosek Zofii Moraczewskiej o niezwłocznym objęciu pomocą potrzebujących dzieci.

Znana była ze stosowania różnych forteli tylko po to by nie wziąć udziału w glosowaniu, a to bolała ją głowa, a to musiała bardzo pilnie zatelefonować. Jej klub, Narodowe Zjednoczenie Ludowe, był przeciwny postanowieniom ustawy o reformie rolnej. Gdy 10 lipca 1919 roku przyjęto ustawę o zasadach reformy rolnej, Marii Moczydłowskiej nie było na Sali Sejmowej. Zabrakło więc jednego głosu by ustawę odrzucić. Kiedy indziej, 19 marca 1921 roku, gdy głosowano poprawkę lewicy do Konstytucji Marcowej by wiryliści, czyli osoby piastujące jakiś urząd, a nie pochodzące z wyboru, nie wchodzili do senatu, musiała pilnie zatelefonować. Poprawka przeszła przewagą trzech głosów. Wraz z pozostałymi posłankami walczyła o zmianę dyskryminujących kobiety-nauczycielki zasad przyznawania nadzwyczajnych dodatków drożyźnianych, przyznawanych zgodnie z ustawami z 1919 roku mężowi.

Inna z posłanek, Irena Kosmowska, reprezentująca PSL „Wyzwolenie” jako jedyna kobieta zabrała glos w debacie o konstytucji.

One były pierwsze, było ich tylko 8, niewiele, ale wywarły wielki wpływ na demokratyzację ustawodawstwa polskiego, szczególnie tego dotyczącego praw kobiet. Wiedziały, że poprawa losu kobiet, zrównanie praw obu płci, edukacja, to ważne, zasadnicze sprawy dla odradzającej się Polski. Potrafiły współpracować ze sobą, mimo dzielących je różnic politycznych. Czyż nie powinniśmy, nie powinnyśmy się od nich uczyć?


fot. Naczelnik Państwa Józef Piłsudski otwiera pierwsze posiedzenie Sejmu Ustawodawczego. 10 lutego 1919, źródło: wikipedia.org
„Nasze Czasopismo” nr 02,03/2020