Gospodarka

PRÓŻNIA MORALNO-POLITYCZNA, CZYLI EUROPA PO KORONAWIRUSIE

Globalna pandemia COVID-19 jeszcze nie osiągnęła kulminacyjnego punktu, mimo to nadchodzi czas, aby zacząć myśleć o świecie po koronawirusie.

Prof. Mirosław Matyja

Aktualny kryzys społeczno-ekonomiczny jest niewątpliwie najgorszym i najbardziej nieobliczalnym kryzysem XXI wieku. Wielkie kryzysy zawsze wywierały wpływ na przebieg historii i generowały zmiany w skali międzynarodowej. Nietrudno więc przewidzieć, że świat po pandemii w 2020 roku zmieni się.

Kryzys epidemiczny

Wielki kryzys w 1929 roku utorował Adolfowi Hitlerowi drogę do władzy i pośrednio przyczynił się do wybuchu drugiej wojny światowej. Kryzys finansowy z 2008 roku wywrócił politykę stóp procentowych do góry nogami i świat jest odtąd zalany tanimi pieniędzmi. Covid-19 również zmieni oblicze świata – nie wiadomo jeszcze w jakim wymiarze, ale można już prognozować, w których dziedzinach życia to nastąpi. Aktualna depresja społeczno-ekonomiczna ma to do siebie, ze nie jest to (jeszcze) kryzys finansowy, lecz przede wszystkim popytowo-podażowy i tu leży jego negatywny fenomen – ze wszystkimi konsekwencjami.

Większość czołowych polityków zakłada, że epidemia w Europie i Stanach Zjednoczonych przyjmie podobny przebieg jak w Chinach i po gwałtownym wzroście nastąpi szybkie spłaszczenie krzywej nowych infekcji. Trzeba się liczyć z tym, że jeśli epidemia potrwa dłużej, aktualna akceptacja dla polityków i kryzysowych menedżerów szybko ustąpi miejsca gorzkiej krytyce. W takim przypadku należy pamiętać, że pandemia była początkowo kontrolowana powoli. Granice pozostawały otwarte przez długi czas, podobnie jak szkoły, kina, ośrodki sportowe i restauracje. Jeśli liczba przypadków będzie nadal rosła, nastrój może się zmienić, a poparcie społeczeństwa dla zarządzania kryzysowego przerodzi się w gniew.

Wielu politycznych analityków uważa, że w czasach kryzysu nadchodzi godzina władzy wykonawczej, dlatego rola populistów będzie miała tendencję do zmniejszania się. Może być jednak odwrotnie. Jeśli rządy poniosą porażkę w obliczu pandemii, poparcie zyskają partie antyestablishmentowe. Na razie jednak to właśnie władza wykonawcza przejęła ster w działaniach antykryzysowych. W związku z tym może dojść i dochodzi już do wykorzystywania aktualnego kryzysu do przejęcia absolutnej władzy przez polityków z tendencjami dyktatorskimi, tak jak na Węgrzech.

W zależności od tego, jak dane państwo opanuje sytuację kryzysową, rządzący zyskają na tym albo stracą. Jeśli liczba nowych infekcji gwałtownie spadnie i programy wspierające gospodarkę zaczną się sprawdzać w praktyce, siła państwa niebezpiecznie wzrośnie. Rozbudowany etatyzm kryzysowy może przeżyć kryzys i funkcjonować dalej, co będzie oznaczać cios dla liberalnych społeczeństw. Państwo przejmie na długi czas funkcje kontrolno-rozdawcze. Przykładem będą masowe programy inwestycji publicznych, finansowanych i rozdzielanych przez państwo w stylu keynesowskim. Polityczni decydenci wszystkich zagrożonych pandemią państw obiecują, że z kasy państwa wypłynie na rynek wystarczająca ilość pieniędzy, aby firmy nie zbankrutowały i pracownicy nie stracili pracy. Obietnice te politycy robią nie tylko w interesie społecznym, ekonomicznym, ale przede wszystkim we własnym.

Po kryzysie

W jaki sposób społeczeństwa zaczną interpretować tę wyjątkową sytuację, jako nową zasadę na pokryzysowe życie? Lewicowcy już teraz domagają się, aby zasady funkcjonowania państwa w stylu opiekuńczym uznać za trwałe również po kryzysie. Z uwagi na niepewną przyszłość nie tylko małe i średnie przedsiębiorstwa spoglądają na instytucje państwowe i potrzebują pomocy podatników. Dotyczy to też wielkich firm w silnych branżach, mających charakter systemowy lub ważnych dla systemu. Na pomoc państwa czekają firmy, które wcześniej odmawiały jakiejkolwiek interwencji państwowej. Niektórzy politycy wykorzystują to i już teraz łączą przyszłą politykę państwa z super-etatyzmem.

Socjaldemokraci nie ukrywają swojej satysfakcji z tego, że niepopularny hamulec zadłużenia państw europejskich w dobie koronawirusa przeszedł do historii. Nieograniczone zadłużanie się państw w dzisiejszej nietypowej sytuacji jest dopuszczalne, bo w krótkim okresie nie ma innego wyjścia. Nie może jednak stać się to regułą na przyszłość. Na długo, zanim wszyscy zrozumieliśmy niebezpieczeństwa czające się na chińskich rynkach, od lewej do prawej strony głoszono, że liberalizm stał się przestarzały. Tak zwani prorocy twierdzili, że era deregulacji i wolnego handlu, funkcjonująca z powodzeniem od lat 80-tych XX wieku wzbogaciła tylko bogatych, uczyniła biednych biedniejszymi i pogrążyła zachodnią demokrację w „kryzysie moralnym”. Covid-19 jest szansą dla wielu polityków i ugrupowań politycznych do postulowania haseł na rzecz ponownego odrodzenia się suwerennych i samodzielnych państw, z ograniczeniem globalistycznych zapędów.

Unia Europejska

Umocnienie się etatyzmu może doprowadzić pokryzysowo do wzmocnienia roli suwerennych państw. Granice nie zostaną od razu otwarte, bo kryzys uzmysłowił niektórym, że uzależnienie produkcyjno-handlowe od zagranicy nie zawsze jest dobre. Szybki ratunek dla społeczeństwa i gospodarki oczekiwany jest w pierwszej kolejności ze strony państwa, a nie od międzynarodowych organizacji czy Unii Europejskiej.COVID-19 pokazał, że w niektórych państwach europejskich odradza się świadomość narodowa. Najlepszym tego przykładem są powroty do domów ludzi mieszkających i pracujących poza granicami ojczystego kraju. Część z nich z powodu epidemii straciła pracę lub chcą wrócić do rodzin, zanim uniemożliwią im to zamknięte granice.

Pandemia na nowo definiuje związek między wolnością i kontrolą oraz jednostką a społecznością. Pomimo bezdyskusyjnych korzyści, stawia pod znakiem zapytania obywatelstwo europejskie. Unia Europejska dla niektórych przestaje być ponadnarodowym państwem europejskim, a jej mechanizm funkcjonowania oddala się – w miarę postępu pandemii – zarówno od obywateli, jak i państw. Jeszcze niedawno stawiano w mediach pytanie: który exit będzie następny po Brexicie? Może wydawać się, że będziemy mieli do czynienia z Euroexitem i że to Unia Europejska opuszcza suwerenne państwa europejskie.

Trudna sytuacja gospodarcza najbardziej dotknie te państwa Unii Europejskiej, które nie zmniejszyły zadłużenia po kryzysie euro. Szczególnie dotyczy to Włoch, których sytuacja finansowa dramatycznie się pogarsza. Włochom grozi realne bankructwo, a to będzie miało negatywne konsekwencje dla całej strefy euro. Jaka jest więc przyszłość wspólnej waluty europejskiej? Na razie trudno jest jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, a na horyzoncie polityki monetarnej w strefie euro zarysowują się dwie tendencje. Według pierwszej wydaje się, że słabe gospodarczo i zadłużone państwa, wstrząśnięte kryzysem wirusowym, nie uzyskają możliwości i środków, które miałyby ich gospodarki ratować. W tej sytuacji Włochy, Hiszpania czy Grecja mogą zaczną spekulować na temat wyjścia ze strefy euro, gdyż nie będą w stanie sprostać ekonomicznym wymogom, koniecznym do pozostania w niej.

Druga tendencja polega na mobilizacji silniejszych państw unijnych w celu ratowania państw słabszych i utrzymanie euro, nawet kosztem dużej inflacji. Szczególnie Niemcy mogą być zainteresowane ratowaniem wspólnej waluty. Nie wiadomo jednak czy po kryzysie wywołanym koronawirusem kraj ten podoła finansowo temu zadaniu.

Próżnia po pandemii

W Europie zaczyna się powoli tworzyć próżnia w sensie ekonomicznym, czyli oczekiwanie na recesję. Na horyzoncie pojawia się coraz wyraźniej próżnia moralno-polityczna. Kto z niej skorzysta? W mojej ocenie nie będzie to Rosja, gdyż za chwilę sama będzie konfrontowana z problemami, które w tym państwie dopiero mają swój początek. Zwycięsko z kryzysu wychodzą Chiny, jako nowe supermocarstwo, które będzie dążyć do sprawowania globalnego przywództwa.

Czy można się spodziewać zakończenia pewnej epoki liberalizmu, pełnej globalizacji i demokracji parlamentarnych, których początek miał miejsce po upadku muru berlińskiego? Skutki spowodowane przez koronawirusa mogą wymusić konieczność przemyślenia i przewartościowania koncepcji liberalnych w Europie i na świecie. Być może nadszedł czas, w którym trzeba będzie dopuścić do władzy obywateli, aby uniknąć w ten sposób nadmiernej i despotycznej roli państwa w niedalekiej przyszłości. Pozostaje pytanie, czy przetrwają struktury ponadnarodowe, takie jak Unia Europejska.


fot. pixabay.com