Polityka

NIE MOŻNA ODDAWAĆ POLSKI WALKOWEREM

O pracy w Parlamencie Europejskim, nowoczesnym patriotyzmie otwartym na inność, konieczności rozliczenia łamiących Konstytucję i wyborach, które nie powinny się odbyć

z europosłem i kandydatem na prezydenta RP panem Robertem Biedroniem, rozmawia Liliana Kozielska

Jest Pan kandydatem na prezydenta, ale również europosłem. Jak wygląda Pana praca w Parlamencie Europejskim i jak współpracuje się Panu z europosłami wywodzącymi się z PiS?

Parlament Europejski to taka demokracja i sztuka dialogu w pigułce, wiele języków, nacji, kultur. Teraz parlament europejski pracuje zdalnie, tak jak polski sejm, ale w przeciwieństwie do niego na pełnych obrotach i zajmuje się tym czym naprawdę potrzeba. W parlamencie europejskim nie da się po prostu prowadzić takiej polityki jak robi to w Polsce Jarosław Kaczyński. Tam nie przepycha się kolanem wyborów bo komuś tak jest wygodniej. Decyduje zdrowy rozsądek. Ja świetnie odnajduję się w komisji praw kobiet i równouprawnienia oraz w komisji budżetowej. Ogromnym wyzwaniem jest także pełnienie funkcji przewodniczącego delegacji ds. stosunków z Białorusią.

W obecnej sytuacji Parlament Europejski jest dobrym miejscem do dbania o Polskie interesy – od wsparcia w walce z koronawirusem po przeciwdziałanie niedemokratycznym zmianom wprowadzanym przez PiS. Mówię to z przykrością, bo uważam, że nie powinniśmy polegać jedynie na Unii w tak ważnych kwestiach. Niestety obecny rząd woli dbać o własne interesy. Z tego powodu współpraca z europosłami PiS pozostawia wiele do życzenia, bo na polecenie Jarosława Kaczyńskiego zajęci są obroną skandalicznych poczynań rządu a nie polskiej racji stanu.

Jak widzi się Pan w roli prezydenta wszystkich Polaków w kraju, w którym są zakusy by zaostrzyć prawo aborcyjne, tworzy się strefy wolne od LGBT, a nacjonaliści zawłaszczają patriotyzm?

Bycie prezydentem wszystkich Polek i Polaków polega na trosce o wszystkich obywateli. Jak? Poprzez budowanie państwa, które daje im dobry szpital, dobrą szkołę i dobry urząd, które dba o transport publiczny i dostępność mieszkań, które odpowiada na wyzwania XXI wieku, takie jak katastrofa klimatyczna.

image description

Ja jestem patriotą! Ale nie takim, który nienawidzi innych i neguje godne ubolewania epizody w historii Polski. Mój patriotyzm polega na czerpaniu z najlepszych tradycji polskich i wyciąganiu nauczek z tych najgorszych. To patriotyzm otwarty na inność. Dumny i silny naród inności i różnorodności się nie boi, bo wie, iż jego tradycje są na tyle wartościowe i silne, że się obronią. To tradycja autorów Konstytucji 3 Maja, Tadeusza Kościuszki, pozytywistycznej pracy u podstaw, Polskiej Partii Socjalistycznej, opozycji demokratycznej w postaci KOR i „Solidarności” oraz wszystkich tych, którzy wprowadzili Polskę do Unii Europejskiej i do NATO. To połączenie troski o państwo z odważnym adaptowaniem nowych idei i solidarności społecznej. Tego patriotyzmu nie udowadnia się w bitwie, tylko w tworzeniu dobrego prawa, płaceniu podatków i trosce o tych, których mamy obok siebie. To patriotyzm dnia codziennego.

Chciałbym też zaznaczyć, że to nie Polki i Polacy szczują na mniejszości, tylko politycy, którzy myślą, że cynicznie wykorzystają nienawiść do swoich celów. Byłem w miejscowościach, które ogłoszono strefami wolnymi i proszę mi wierzyć, że mieszkańcy nie byli z tego zadowoleni.

Jaki ma Pan pomysł na dotarcie do tej części społeczeństwa, która nie głosuje i/lub nie interesuje się polityką?

Jak patrzę na to, co Andrzej Duda z Jarosławem Kaczyńskim robią, jak zajmują się sobą, to nie dziwię się, że część Polek i Polaków nie chce mieć z polityką nic wspólnego. Chcę do nich dotrzeć opowiadając o mojej wizji nowoczesnej Polski, o której przed chwilą wspomniałem.

W czasie kadencji prezydenta Andrzeja Dudy wielokrotnie złamano konstytucję. Czy ma Pan jakiś pomysł na rozliczenie poprzednika i zabezpieczenie Konstytucji przed jej dalszym łamaniem w ramach prezydenckiej inicjatywy ustawodawczej?

Biorąc pod uwagę skład obecnego parlamentu, to skuteczniejszym narzędziem w zabezpieczaniu Konstytucji będzie prezydenckie veto. PiS nie ma wystarczającej większości, żeby je odrzucić. I chcę z tego miejsca powiedzieć, że zawetuję każdą ustawę, która będzie łamała Konstytucję.

Oczywistym jest, że tych polityków i działaczy PiS, którzy dopuścili się łamania Konstytucji i prawa należy rozliczyć. Ale trzeba to zrobić zgodnie z prawem. Tych, którzy popełnili delikty konstytucyjne postawić przed Trybunałem Stanu, a tych, którym należą się zarzuty kryminalne, postawić przed sądem. Prezydent Andrzej Duda wielokrotnie złamał Konstytucję za co należy go postawić przed Trybunałem Stanu. Różnica między nami a PiS polega na tym, że my trzymamy się ducha Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Jak podejdzie pan do obecnego (nie)ładu prawnego w obliczu udanego zamachu dokonanego przez PiS na Trybunał Konstytucyjny i wydarzeń takich jak lustracja pracowników MSZ, mającej na celu pozbawienie ich pracy?

Niestety w Polsce tak wiele instytucji zostało zdemolowanych, że prosta odpowiedź na to pytanie nie wchodzi w grę, bo to nie tylko MSZ czy sądownictwo, ale też szkolnictwo czy armia. Sporą ich część będzie się dało naprawić jedynie zmieniając prawo. Oczywiście przygotuję swoje inicjatywy ustawodawcze i będę pracował nad zbudowaniem dla nich większości. Niewykluczone jednak, że trzeba będzie poczekać, aż zmieni się układ sił w Sejmie i dzisiejsza opozycja przejmie władzę.

Kwestia praw nabytych. Jak pokazał PiS żadna emerytura, renta a nawet wyrok sądu nie są bezpieczne, jeśli aparat państwa chce je zmienić. Co Pan sądzi na ten temat, chociażby w kwestii odebrania emerytur pracownikom służb mundurowych? Czy cokolwiek uzasadnia takie działanie, np. to, że nie wszyscy funkcjonariusze mieli czyste ręce?

To nie było żadne rozliczenie winnych tylko propagandowe działanie, którego celem było wskazanie wroga. W ramach tych działań swoje uposażenia stracili ludzie, którzy niczego nagannego się w swoim życiu nie dopuścili. To odpowiedzialność zbiorowa, a nie tak działa państwo prawa.

Co sądzi Pan o prawie własności? Czy poparłby Pan pomysł zabrania 10% oszczędności ludzi zamożnych, oddania im w zamian obligacji czy bonów i przeznaczenia pozyskanych w ten sposób środków na programy socjalne?

Własność prywatna jest jednym z podstawowych praw. Jednorazowe odebranie oszczędności nie jest rozwiązaniem. Finansowanie musi odbywać się w sposób racjonalny i systemowy, na przykład porządkując relacje państwo-kościół i wprowadzając podatek cyfrowy, jak to zrobiła choćby Francja. Pamiętajmy, że tacy giganci jak Google mają przychód równy rocznemu PKB niejednego kraju.

Obecne wybory będą miały najprawdopodobniej mnóstwo uchybień prawnych niezależnie od tego w jakiej formule i kiedy się odbędą. Czy powinniśmy w związku z tym wziąć w nich udział legitymizując ich prawidłowość?

Tu nie chodzi o legitymizowanie, ale o pozostanie na polu walki, gdy Jarosław Kaczyński liczy, że jego kandydat zostanie na nim sam. Nie można oddawać Polski walkowerem. Zwykle jak ktoś gra nieczysto, to się z kimś takim nie wchodzi w rozgrywkę. Ale problem polega na tym, że teraz i tak wszyscy gramy, niezależnie od tego, czy nam się to podoba, czy nie. Wybory odbędą się, bo tak chce Jarosław Kaczyński – i to, że faktycznie odbędą się z naruszeniem prawa i być może zostaną sfałszowane nic nie zmieni. Jeśli Andrzej Duda wygra, to obóz rządzący i tak ogłosi, że wszystko było w porządku. Ani Andrzej Duda, ani Jarosław Kaczyński bojkotem się nie przejmą. Powinniśmy uczestniczyć w tych wyborach, zebrać dowody na wszelkie nieprawidłowości i niegodziwości tej władzy. A potem skorzystać z nich w polskich sądach i przed instytucjami międzynarodowymi.

Mając świadomość ułomności tych wyborów, w przypadku Pana wygranej zaskarży Pan wynik wyborów?

Chcę podkreślić, że te wybory nie powinny się odbyć. Rząd powinien wprowadzić stan klęski żywiołowej, bo ją de facto mamy. To automatycznie przełożyłoby wybory. Jeśli jednak Jarosław Kaczyński uprze się, żeby teraz kolanem przepychać swoją marionetkę do Pałacu Namiestnikowskiego, to będziemy mieli nie lada dylemat. Musimy pamiętać, że PiS przejął Trybunał Konstytucyjny, wyborami zajmuje się nowostworzona i kontrolowana przez PiS Izba Sądu Najwyższego. Niestety nie mamy żadnych gwarancji, że jeśli byśmy zaskarżyli wygraną Andrzeja Dudy, to jakikolwiek protest wyborczy zostanie rozpatrzony sprawiedliwie. Co więcej, uważam, że jeśli kandydat opozycji wygra wybory, to powinien tytuł prezydenta zachować i pamiętać, że został wybrany po to, żeby powstrzymywać dalsze demolowanie państwa przez PiS, korzystając ze wszystkich swoich uprawnień.


fot. Sztab wyborczy Roberta Biedronia.