Kultura

POLISA NA NIEŚMIERTELNOŚĆ

Zdaniem Umberto Eco „książka to ubezpieczenie na życie, maleńka antycypacja nieśmiertelności.” Przynajmniej jedną książkę w ciągu ubiegłego roku przeczytało w naszym kraju zaledwie 37% badanych. Dla pozostałych nie ma już nadziei…

Jerzy Cichowicz

Nie będę ronić łez nad statystykami Biblioteki Narodowej dotyczącymi czytelnictwa w Polsce i dokonywanych na ich podstawie międzynarodowych porównań. Badania jednoznacznie wskazują, że pomiędzy aktywnymi czytelnikami, a osobami, które przez lata nie dotknęły książki nie ma praktycznie żadnych interakcji. To dwa odrębne światy i żadne projekty zmierzające do promocji czytelnictwa nic nie zmienią. Rośnie nam potężna grupa wtórnych analfabetów. Co gorsza, wraz z wiekiem spada zainteresowanie lekturą i wśród seniorów statystyki są jeszcze gorsze. Dlatego swoje rozważania kieruję do elity intelektualnej, dla której wizyty w tradycyjnych bibliotekach i księgarniach, a także repozytoriach książek i artykułów w wersji elektronicznej są składową ich warsztatu pracy, a także rozrywki.

Czarodziejska moc biblioteki domowej

Dla mnie i wielu moich znajomych czymś normalnym jest posiadanie biblioteki domowej. Posiadanie w domu kilkuset, a nawet kilku tysięcy książek jest zazwyczaj pochodną wykształcenia, wykonywanego zawodu oraz wieku. Z wiekiem przybywa nam wiedzy oraz książek. Wg Nassima Nicholasa Taleba: „Książki przeczytane są znacznie mniej wartościowe od książek nieprzeczytanych”. Tłumaczy on przedstawioną dychotomię rolą książek jeszcze nieprzeczytanych, które działają na nas jak wyrzut sumienia. Są one także bardzo inspirującym otoczeniem, które definiując obszar naszej niewiedzy, stanowi nieprzebrane źródło asocjacji. Jakże często tytuł wydrukowany na grzbiecie książki, wyrwany z kontekstu akapit znaleziony w książce wziętej z półki na chybił trafił, stawały się inspiracją do kolejnych poszukiwań. Zachęcały do kolejnych lektur, a także były źródłem nowych pomysłów. Liczne przykłady możemy odnaleźć we własnych wspomnieniach, ale także w autobiografiach znanych postaci. Oddziaływanie zgromadzonego księgozbioru na jego właściciela ma także skutki negatywne. Nie zawsze łatwo jest poskromić ciekawość oraz przyjemność czerpaną z samego obcowania z pięknie wydaną książką. Jakże często ulegamy pokusie swobodnego podążania za pojawiającymi się historiami. Prowadzi to do całonocnego czytania przypadkowo wybranych lektur, co nie zawsze łatwo pogodzić z obowiązkami zawodowymi i rodzinnymi.

Wielokrotnie podejmowano próby unowocześnienia relacji z tradycyjną książką. Nowe odkrycia prowadziły jednak tylko do powstania nowych nośników treści oraz sposobów ich dystrybucji. Książki elektroniczne rozprowadzane w formatach dostosowanych do różnego typu urządzeń ułatwiających ich czytanie, a także audiobooki, czyli książki do słuchania, czytane przez profesjonalnych lektorów lub aktorów, to dzisiaj urozmaicenie oferty wydawniczej. W żadnym momencie nie zagroziły one pozycji tradycyjnej książki, a jedynie umożliwiły czytanie lub odsłuchanie w warunkach mniej dogodnych. Możemy słuchać książki audio w samochodzie, a nieprzebraną ilość książek elektronicznych mieć pod ręką podczas urlopu. Dzięki temu nasz bagaż jest lżejszy, a książki nie ulegną zniszczeniu. Po powrocie możemy powrócić do ich tradycyjnej formy, szeleszczącej i pachnącej farbą drukarską i klejem. Dlatego też wielu czytelników posiada te same tytuły w różnej postaci wydawniczej.

„(…) sięgnij teraz po dowolną książkę z półki. Znajdź największe, najszacowniejsze twarde wydanie, jakie masz. Weź książkę w dłonie. Otwórz ją, wsłuchaj się w szelest papieru i chrzęst kleju. Powąchaj ją! Przewertuj, czując powiew na twarzy. W porównaniu z książką, uwięziony za szkłem tabletu czy komputera e-book, jest pozbawiony życia.” To najbardziej poetycki i przekonywujący opis fizycznych właściwości książki, jaki znam.

Niezwykła żywotność książki

Próby unowocześnienia książki i samego czytelnictwa zaowocowały umocnieniem się jej tradycyjnej postaci. Zjawisko to tłumaczy się jej niezwykłą żywotnością, dzięki której przetrwała wiele wyroków śmierci. Książki z całą pewnością nie są martwe. Prof. Leah Price dowodzi w swojej zabawnej książce, że zamiłowanie do tradycyjnie drukowanych książek nie musi być rodzajem nostalgii. Badania przeprowadzone w bibliotekach na całym świecie i skoncentrowane na analizie częstotliwości wypożyczeń oraz stopnia zużycia znajdujących się w nich książek wskazują na początek złotego wieku czytelnictwa.

Ta nowa fala cieszy nie tylko bibliofili i miłośników literatury. Przyczyniła się ona również do rozwoju i popularności self-publishingu. Pojawiły się specjalne poradniki oraz firmy wydawnicze, które doradzają jak samodzielnie napisać książkę, jak ją wydać, promować i ile to kosztuje. Kilka tygodni temu odbyły się w Warszawie warsztaty dla potencjalnych autorów pt.: PUBLISH A BOOK & GROW RICH. Poprowadził je Robert Gerry, właściciel firmy Black Card Books. Przekonywał on kilkuset uczestników zajęć do podjęcia wyzwania, jakim jest napisanie własnej książki oraz jej wydanie. Tak wydana książka, a raczej książeczka (sto stroniczek w miękkiej oprawie i minimalistycznym formacie) ma stanowić wehikuł promocji autora i jego gospodarczej działalności, która poprowadzi go wprost do bogactwa. Spłycam zapewne przesłanie tego amerykańskiego przedsiębiorcy, ponieważ trzydniowym zajęciom towarzyszył prawie 100-stronicowy skrypt prowadzący uczestników warsztatów krok po kroku od decyzji do certyfikatu. Ponadto Gerry udostępnił za pośrednictwem strony internetowej swoje dwie książki. Ich lektura przekonała mnie, że za tym bardzo amerykańskim i przesiąkniętym technikami motywacyjnymi programem stoi spójna i przemyślana metodologia. Niestety nie zauważyłem w niej mechanizmów przeciwdziałających megalomanii oraz zapewniających jakość „dzieła”. Dlatego propozycje polskich wydawnictw oferujących współpracę w zakresie self-publishingu wydają mi się lepsze. Koncentrują się one na wsparciu redakcyjnym autorów, traktując ich projekty indywidualnie.

Książka jako inwestycja

Wspomniana żywotność książki doprowadziła także do jej współczesnej i wyrafinowanej formy. Artystycznie wydane książki nowożytnych autorów łączą w sobie wiele funkcji oraz wartości. Są piękne i w pełni funkcjonalne. Po prostu nadają się do normalnego czytania i przeglądania. Ponadto mogą stanowić ciekawy sposób inwestowania. Książki tak zaprojektowane i wydane (np. przez Kurtiak i Ley Wydawnictwo Artystyczne) mają wysoką cenę, ale ze względu na bardzo małe nakłady, ich wartość będzie z czasem rosła. Ich przewaga nad tzw. białymi krukami dostępnymi na rynku antykwarycznym polega przede wszystkim na doborze wydawanych autorów i tytułów, a także na współczesnym wzornictwie dostosowanym do oczekiwań odbiorców. To połączenie ciekawej i poszukiwanej zawartości literackiej, najlepszych technik druku i oprawy oraz doskonałego papieru i materiałów introligatorskich zaskakuje najbardziej wymagających bibliofilów. To książki, które cieszyć będą także następne pokolenia. Wykorzystywane do ich druku papiery (np. ręcznie wykonywany chiński papier Xuan), mają nawet tysiąc lat gwarancji.


fot. od góry:
1. Książka w ozdobnym pudełku. William Shakespeare, Jak wam się podoba – As You Like It, edycja polsko-angielska,
2. Widok książki po częściowym uchyleniu drzwi pudełka. fot. Archiwum Wydawnictwa Art. Kurtiak i Ley.
3. Widok książki po otwarciu drzwi pudełka. William Shakespeare, Jak wam się podoba – As You Like It, edycja polsko-angielska,
fot. Archiwum Wydawnictwa Art. Kurtiak i Ley.
4. Ogólny widok książki otwartej w miejscu jednej z litografii Andrzeja Czeczota. William Shakespeare, Jak wam się podoba – As You Like It, edycja polsko-angielska, fot. Archiwum Wydawnictwa Art. Kurtiak i Ley.

„Nasze Czasopismo” nr 04,05/2020