Społeczeństwo

CZY UMIEMY JESZCZE ROZMAWIAĆ?

Rozmowa jest ważną umiejętnością społeczną pozwalająca na poznanie drugiego człowieka, na nawiązanie z nim relacji. Czy jednak umiemy i czy tak naprawdę chcemy ze sobą rozmawiać?

Agnieszka Wyczółkowska

Jeden z kandydatów ubiegających się o urząd prezydenta RP zwraca w swojej kampanii uwagę na konieczność rozmowy. Spotykając się z wyborcami nie unika dialogu i odpowiedzi na trudne pytania. Prowadząc dialog chce nawiązywać kontakt z innymi osobami. Wie, że słowa ujawniają uczucia, myśli, nastawienie do innych. W słowach pojawia się miłość, życzliwość, szacunek albo obojętność, lekceważenie czy niechęć. Kandydatka nie tylko mówi, ale także słucha.

Słuchanie jest ważną częścią dialogu, rozmowy. Słuchając drugiej osoby podążamy za jej myślą i doświadczeniem, co pozwala nam lepiej ją zrozumieć. Jeśli rozmówca nie będzie czuł się słuchany nie będzie chciał z nami rozmawiać. Nikt nie ma ochoty mówić do „ściany” lub, jak ten dziad z piosenki „do obrazu, obraz na to ani słowa, taka była ich rozmowa”. Tylko słuchając się wzajemnie zbliżamy się do siebie. Rozmawiamy z OSOBĄ będącą nie tylko ciałem fizycznym i psychiką, ale jak my mającą swoje troski, zmartwienia i radości, tak jak my mówiącą o sobie „Ja” i „Jestem”.

Jeśli słowa wyrażają życzliwość, szacunek i miłość, jeśli czujemy się zrozumiani i wysłuchani to zbliżamy się do siebie. Jeżeli w rozmowie padają słowa lekceważenia, szyderstwa, niechęci, nienawiści, złośliwej krytyki a my czujemy się zlekceważeni i niesłuchani to taki dialog oddala nas od siebie. Unikajmy zatem słów wywołujących nieprzyjemne uczucia, pokazujmy, że rozmówca jest dla nas ważny. Spotykając się z kimś na pogawędkę chcemy nie tylko wymienić poglądy, opinie czy myśli, ale także i może przede wszystkim podzielić się radościami i smutkami, tym np., że koleżanka czy kolega z pracy nas zirytowali, że odnieśliśmy sukces, że mamy kłopoty z dorastającymi dziećmi itp. Chcemy zostać wysłuchani i zrozumiani. Nie mogąc zajrzeć do wnętrza drugiej osoby, musimy zastanowić się co chce nam ona przekazać, czy będą to jej myśli, czy chce opowiedzieć nam o swoich uczuciach.

Umiejętność prowadzenia rozmowy to bardzo ważna umiejętność, którą nabywamy w dzieciństwie i rozwijamy całe życie. To umiejętność, która może przynieść nam sukces, ale i, niestety, doprowadzić do porażki. Sposób jej prowadzenia pokazuje, czy jesteśmy osobami kulturalnymi (damą lub dżentelmenem) czy mamy z tym kłopoty. Szefowie firm zdają sobie sprawę z wagi tej umiejętności i są w stanie zapłacić duże pieniądze firmom szkoleniowym by nauczyły ich pracowników sztuki skutecznego porozumiewania się, czyli sztuki rozmowy.

W dawniejszych czasach umiejętność prowadzenia konwersacji nabywano w domu a doskonaliło np. w czasie spotkań towarzyskich czy rodzinnych. Okazją do rozmów były i są nadal, bo to się nie zmieniło, wspólne posiłki, w czasie których opowiadamy sobie co się wydarzyło w pracy, w szkole, co nas zaciekawiło, czy dzielimy się np. pomysłami na wspólne spędzenie niedzieli czy wakacji. Pamiętam rozmowy toczone w czasie spotkań towarzyskich w domu moich rodziców i innych domach rodzinnych. Spotykali się tam ludzie o różnych poglądach, zarówno osoby będące przeciwnikami PRL-u jak i członkowie PZPR. Spierano się, dyskutowano, omawiano aktualne wydarzenia lub np. listy pasterskie Episkopatu czy kardynała Józefa Glempa. To było ważne. Pamiętam, jak rozmowa zaczynała się od jakiegoś banalnego stwierdzenia, a kończyła na tematach trudnych, wysublimowanych czy wręcz abstrakcyjnych. Od młodych ludzi oczekiwano aktywnego udziału w rozmowie. Nie do pomyślenia było zachowanie opisane w średniowiecznym wierszu „O zachowaniu przy stole” – „…siędzie za nim jako woł, jakoby w ziemię wetknął koł”.

Tak było jeszcze do niedawna. Dziś coraz mniej chętnie ze sobą rozmawiamy. Zamiast rozmowy w czasie obiadu czy kolacji patrzymy w telewizor (także wtedy, gdy przyjdą do nas goście) i jak najszybciej uciekamy od stołu by zagłębić się w Internet czy smartfon (moja Mama tego nie znosiła) izolując się od siebie. Można zaobserwować, że gdy spotykają się na zebraniu czy spotkaniu mniej formalnym osoby z różnych pokoleń, to starszaki zaczynają ze sobą rozmawiać, dyskutować, młodsi zaś zagłębiają się w smartfon, tablet czy laptopa. Pamiętam moje i moich sióstr ciotecznych spotkania z naszą Babcią w „Cocktail Barze” na Marszałkowskiej, pełne ciekawych, poważnych rozmów, śmiechu i żartów. Dzisiejsza babcia nie rozmawia przy lodach z wnuczką, która siedzi z nosem utkwionym w smartfonie.

Po wielu latach, będąc dorosłą, dowiedziałam się, że moim koleżankom ze szkoły podstawowej bardzo podobało się to, że mój Tato, odprowadzając je do domu po zajęciach popołudniowych (jako że było po drodze) rozmawiał z nami i opowiadał różne ciekawe rzeczy. To było dla nich ważne. Dziś rodzice raczej wyposażą dzieci w telefon lub tablet by np. w czasie podróży pociągiem zająć je oglądaniem kreskówek lub graniem w gry niż zaczną z nimi rozmawiać. Może czas, żeby wzorem Nowej Zelandii wprowadzić np. w restauracjach i kawiarniach klatki blokujące telefony i zacząć rozmawiać? Bo smutkiem napawa obrazek, gdy młodzi ludzie na randce patrzą nie sobie w oczy a w ekran laptopa.

Coraz częściej nastolatki, np. w autobusie, nie rozmawiają ze sobą, a koniecznie muszą korzystać z telefonu. Czy z korytarzy szkolnych i uczelnianych zniknie szum rozmów, bo wszyscy będą tkwić z nosami w urządzeniach elektronicznych? A może przestaniemy zwracać się do siebie ze słowem „przepraszam” gdy chcemy przejść, minąć kogoś kto stoi przy półce i zagradza nam drogę? Czy będziemy czekać cierpliwie, czy może postukamy taką osobę w ramię i wzrokiem, bez słów nakażemy stosowne zachowanie? To nie są kpiny, tak już się zachowujemy. Nie chce nam się już otwierać ust by powiedzieć „przepraszam”. I, niestety, nie bulwersuje nas to. Czy będziemy szukać rozwiązania problemów we wspólnej dyskusji, gdzie będą ścierać się argumenty, czy raczej zamkniemy się w naszych gabinetach i tam sami będziemy pracować, a to jak efekt naszej pracy zostanie przyjęty nie zainteresuje nas?

A może zdarzyć się i tak, że obecne starsze pokolenie, dla którego to czy z kimś się miło i dobrze rozmawia jest ważnym czynnikiem przy wyborze kolegów, przyjaciół czy sympatii, będzie ostatnią generacją, która umie i chce rozmawiać? Na te pytania trudno odpowiedzieć, nie można do końca przewidzieć przyszłości. Jednak, mimo że rozmowa jest trudną sztuką, nie bójmy się jej i rozmawiajmy. Bo trzeba i warto rozmawiać.


fot. pixabay.com
„Nasze Czasopismo” nr 04,05/2020