Społeczeństwo

BAŚNIOWA DZIELNICA

Park Superkilen został przyjęty przez mieszkańców Kopenhagi i całego świata z aplauzem godnym gwiazdy muzyki rockowej. Niemal natychmiast stał się jedną z najważniejszych prac z dziedziny architektury krajobrazu ostatniej dekady. Dzieło firmy Topotek 1, której współwłaścicielem i współtwórcą projektu jest Lorenz Dexler, zebrało wiele międzynarodowych nagród. Ten projekt to także stworzenie mieszkańcom nowych możliwości identyfikacji z miejscem, w którym żyją. Znalezienie balansu między narodową identyfikacją a bezkonfliktową koegzystencją.
Anna Lewicka, Wojciech Andrzejczak

 

Jak wpadliście na pomysł stworzenia tak baśniowego kraj-obrazu w biednej dzielnicy pełnej socjalnych problemów, zamieszkiwanej głównie przez imigrantów najprzeróżniejszych nacji?

Migracje od samego początku były obecne w historii ludzkości, ich metryka sięga paleolitu. Miały miejsce
w każdym stuleciu i zapewne będą także w przyszłości. W obecnej politycznej debacie zbyt szybko o tym zapomnieliśmy, koncentrując się na problemach, które migracje niosą ze sobą. Wierzymy, iż z tradycji naszego zawodu możemy czerpać idee do kształtowania przestrzeni publicznej, tym bardziej że temat migracji przewija się bardzo często w historii naszego zawodu. Dla nas, architektów krajobrazu z berlińskiego Topotek 1, temat ten w kontekście kształtowania przestrzeni publicznej był ważną składową przy opracowywaniu konceptu parku Superkilen.

Dlaczego wybór padł na ogród angielski jako inspirację?

Przy tworzeniu Superkilen skorzystaliśmy z tradycji migracji, która w koncepcjach ogrodów zawsze miała duże znaczenie. W ogrodach umieszczano od dawna obce elementy, widać to wyraźnie w ogrodzie angielskim. To samo zrobiliśmy w Superkilen. Okazuje się bowiem, iż na angielski ogród składa się cała masa rzeczy, które angielskie wcale nie są. Ten swoisty kosmopolityczny związek był tak fascynujący, iż w ogrodach tych znalazły swoje miejsce nie tylko drzewa z całego świata, ale także architektura z całego świata, jak np. chińska czy antyczna.

Zaobserwowaliśmy, iż elementy te zmieniają się w wyniku geograficznego transferu, a właściwie ich kopiowania. Właściwie przy ich kopiowaniu wystąpiły bardzo duże błędy. Stworzyły one nową jakość, która przynajmniej częściowo stała się lepsza, bardziej interesująca niż znane historyczne oryginały. Dzięki temu, a właściwie przez to w ogrodach tych występuje bardzo silna identyfikacja i były one postrzegane jako wręcz typowy angielski element.

Inaczej mówiąc, mamy do czynienia z fenomenem, gdzie importowane elementy innej kultury, czy innej narodowej identyfikacji, zostały użyte jako nowe elementy budowy angielskiej identyfikacji. Okazuje się, iż w przeszłości udało się wykreować nowe wzorce identyfikacji. Dla nas było oczywiste, iż ten mechanizm funkcjonuje także dzisiaj i że uda nam się stworzyć system, który będzie podobnie funkcjonował w dzisiejszych realiach.

W dzisiejszym społeczeństwie informacyjnym pomyłki przy kopiowaniu są nie do pomyślenia. Czy współpracowaliście przy tworzeniu tego projektu z mieszkańcami?

To bez znaczenia. To właśnie te wszystkie błędy, pomyłki, luki i interpretacje, które powstają przy transformacji czy też kulturowej dyslokacji, mogą tworzyć nową jakość, nową identyfikację. Tę zasadę wykorzystaliśmy w Superkilen, naturalnie wprowadzając nowoczesne modyfikacje. Stworzyliśmy swoistą przestrzeń, współkształtowaną przez migrantów i Duńczyków.

W migracjach, migrujący człowiek zaczyna zmieniać siebie i swoje otoczenie. Oznacza to, iż proces transferu pomiędzy różnymi kulturami prowadzi do komunikacji częściowo według wzorców zachowania z pierwotnego, a częściowo nowego otoczenia. Chińczyk już po jednym dniu w Danii przestaje być stuprocentowym Chińczykiem. Dokładnie tak samo działa nasza architektura.

W Superkilen komunikują się osoby, które mieszkają w okolicy parku, ich środkiem wyrazu są elementy, które zaproponowały, a które my tam zainstalowaliśmy. W całej serii ogłoszeń w prasie, w Internecie i wywieszonych w różnych miejscach poprosiliśmy mieszkańców o zdjęcia przedmiotów dla nich ważnych, które pochodziły z ich ojczyzn. Odpowiedź na naszą prośbę przeszła nasze najśmielsze oczekiwania. Otrzymaliśmy nieprawdopodobną ilość zdjęć elementów pochodzących z ich ojczyzn. Była to cała masa ławek, latarń, słupków, stojaków rowerowych, żeliwne pokrywy wejść do kanalizacji. Jeden z nich to element polski, pokrywa z herbem Gdańska, wyprodukowana w historycznej stoczni gdańskiej.

Cały proces zbierania zdjęć, rozmów z mieszkańcami i wyboru elementów zajął nam dwa lata. Zidentyfikowaliśmy obiekty odzwierciedlające silną więź z innymi miejscami – czy to ojczyzną migrantów, czy też innymi częściami Danii, z których pochodzili mieszkańcy. Szukaliśmy przedmiotów, które pomogły migrantom odnaleźć się w nowej rzeczywistości i były znanymi elementami w nieznanym otoczeniu.

Przy całej fascynacji obcymi kulturami, która objawia się np. w sympatii dla azjatyckich akcentów w ogrodzie, większość ludzi nie będzie chciała mieć Azjatów jako sąsiadów?

Migranci byli, są i będą i dziecinne byłoby myślenie, iż po prostu znikną, ponieważ nam się nie podobają. Chodziło o znalezienie recepty na wyjście ze społecznego impasu, socjalnych problemów, przemocy i narkotyków w najbardziej zaniedbanej dzielnicy Kopenhagi.

Pracując nad tym projektem dostrzegliśmy truizm, o którym często zapominamy, że migranci to także indywidualności. Otworzyliśmy im możliwość proponowania elementów, które chcieli odnaleźć w Superkilen. Uruchomiliśmy wtedy, chyba po raz pierwszy, proces komunikacji z mieszkańcami, którzy otrzymali możliwość współdecydowania o przestrzeni, w której żyją. Świadomie ograniczyliśmy naszą rolę do zbierania propozycji, ale musieliśmy dokonać wyborów elementów i wkomponować je w przestrzeń. Naturalnie nie mogliśmy zrealizować wszystkich zgłoszonych pomysłów, ale już na tym etapie zrozumieliśmy, że na naszych oczach powstaje nowa jakość.

Dzięki podróżom, które odbyli migranci, a następnie zaproponowane przez nich przedmioty, które my zainstalowaliśmy, zarówno te osoby jak i przedmioty nabrały nowego znaczenia. Osoby otrzymały, a właściwie same stworzyły nową formułę identyfikacji, przedmioty otrzymały nowe znaczenie, między innymi stały się elementami designu.

Jeśli spojrzymy na socjalny rezonans projektu, to zafunkcjonował on wspaniale. Pomyśl tylko o ostrzeżeniach wielu ambasad przed podróżami do tej dzielnicy, o czarnym rynku, przestępczości, narkotykach. Po pięciu latach funkcjonowania Superkilen można już z całą pewnością powiedzieć, iż stał się on szeroko cytowanym przykładem udanej integracji i dosłownie książkowym przykładem rozwiązywania socjalnych konfliktów.

My dokonaliśmy jedynie transferu reguł aranżacji ogrodów na przestrzeń publiczną i dołożyliśmy do tego strategię komunikacji z mieszkańcami, która dała im możliwość wypowiedzenia się w kwestiach ich dotyczących oraz pozwoliła im, w pewnym kontrolowanym stopniu, wpłynąć na kształtowanie przestrzeni publicznej, naturalnie bez pogrążenia jej w zupełnym chaosie.

Tajemnicą sukcesu Superkilen jest konsekwencja w realizowaniu wszystkich tych założeń, chociaż niektóre z nich, jak konsultacje z mieszkańcami, były
niezwykle czasochłonne i postawiły nas przed wyzwaniem uporządkowania zebranego materiału i dokonywania czasami niezwykle trudnych wyborów. Muszę podkreślić, iż koncepcja Superkilen wręcz opiera się na uczestnictwie mieszkańców. Bez tego byłaby bezwartościowa. Mielibyśmy wtedy niewątpliwie estetyczny park, który nie byłby w stanie stworzyć nowej identyfikacji i nie wchodziłby w żaden dialog z mieszkańcami.

Znajdziemy tutaj japońską ośmiornicę, argentyński grill, chińskie neony, ławki i stojaki rowerowe z wielu krajów, reklamę amerykańskich donatów, hiszpańskiego byka, logo samochodów Moskwicz, a także duński hotel dla ptaków, który oddalił je od parkujących samochodów pod drzewami i oszczędził wiele nerwów kierowcom.

Na początku procesu mieliśmy naturalnie obawy, czy tak przypadkowo zebrane przedmioty nie staną się kiczem. Nadrzędna była dla nas identyfikacja. Nawet jeśli w jej imię powstały rozwiązania, do których musieliśmy się najpierw przyzwyczaić. Gdybyśmy pozwolili, aby nasz, czyli architektów, tzw. dobry smak był kryterium wyboru elementów, otrzymalibyśmy w rezultacie być może miły zakątek, ale utracili jego autentyczność i w rezultacie funkcję identyfikacyjną.

Niewątpliwym miernikiem waszego sukcesu, jest fakt, iż w Superkilen zupełnie nie ma wandalizmu – w okolicy, gdzie jeszcze niedawno nie ostałby się kamień na kamieniu.

Nasz projekt nie był w stanie uczynić wszystkich pacyfistami, ale nie doszło do żadnych aktów wandalizmu skierowanych przeciwko elementom parku. Wręcz przeciwnie, mieliśmy problem, iż obiekty, np. sportowe, ulokowane
w parku były tak intensywnie użytkowane, że musiały zostać odnowione już niecały rok po otwarciu Superkilen.

To mówi samo za siebie.

My mierzymy sukces naszego projektu stopniem jego akceptacji. Mogliśmy to odczytać np. z zupełnego braku aktów wandalizmu. Początkowo mieszkańcy utworzyli nawet coś w rodzaju milicji obywatelskiej, aby chronić obiekty, ponieważ sami też obawiali się wandalizmu. Szybko okazało się to zbędne, ponieważ podstawowe założenie Superkilen – silna identyfikacja mieszkańców poprzez umieszczenie symboli z ich ojczyzn w duńskiej przestrzeni publicznej – zostało zrealizowane.

Czy nie obawiasz się, ze Superkilen padnie ofiarą własnego sukcesu? Co zostanie z przestrzeni publicznej, którą zdobędą turyści, projektanci mody i producenci samochodów, używający jej jako kulisy dla reklamy swoich produktów?

Nie mam takich obaw. Byłem tam parokrotnie w ostatnich latach i dotychczasowi mieszkańcy ciągle jeszcze są w znakomitej większości. Co więcej, niektórzy z nich, jak np. właściciele restauracyjek, kawiarenek itp., są bardzo zadowoleni z obecności turystów. Popularność tego parku, który znajdziesz w Wikipedii i we wszystkich przewodnikach po Kopenhadze, powoduje, że miasto regularnie asygnuje niemałe środki na jego utrzymanie.

Naturalnie, jest to ta sama popularność, która może skłaniać osoby lepiej sytuowane do zamieszkania w atrakcyjnej okolicy. W przypadku Superkilen nie widzę tego niebezpieczeństwa. Cały park był od początku projektowany jako część użytkowana przez mieszkańców. Sporadyczne użytkowanie go jako planu zdjęciowego nie zmienia tej funkcji, a co więcej, w swoisty sposób nobilituje Superkilen w oczach mieszkańców i jego użytkowników.

Wszystkie wykorzystane przez nas elementy pochodzą z życia codziennego, a przez przeniesienie do nowego otoczenia stały się wyjątkowe. W gruncie rzeczy banalne przedmioty silnie przyczyniają się do powstania bliskości między mieszkańcami, nadają Superkilen własną identyfikację i chronią go przed zbyt sinym procesem transformacji w kierunku ekskluzywnej dzielnicy mieszkaniowej.

Wolnostojący ring bokserski jako sprzęt sportowy w parku jest raczej oryginalny niż banalny?

To wynik dwóch interesujących aspektów Superkilen, o których jeszcze nie rozmawialiśmy: kształtowanie rzeczywistości i rozpoznawalność miejsca. Ogród, tak jak my go pojmujemy, to przestrzeń, która zezwala na wiele rzeczy, ale także te rzeczy kształtuje. My interpretujemy ogród jako możliwość międzyludzkiej komunikacji, nauczenia się i częściowego wypróbowania reguł obowiązujących w nowym otoczeniu.

Niestety, częścią każdej koegzystencji jest agresja. Dlatego też niezbędne było stworzenie publicznej przestrzeni do rozładowania napięć w kontrolowany, socjalnie akceptowalny sposób.

Tę funkcję przejął tajski ring bokserski. W jednym z okolicznych podwórek funkcjonował klub kick-boxing. Udało nam się przekonać klubowiczów, aby opuścili podwórko i zaistnieli w przestrzeni publicznej. Po czym – wraz z nimi – wybraliśmy dla nich ring bokserski z Bangkoku.

Jest on oczywiście dostępny także dla innych osób, które chcą z niego korzystać. W ten sposób powstało miejsce dla wszystkich, w którym można rozładowywać agresje i konflikty, bez przemocy, gdzie agresja i rywalizacja mają miejsce w sposób społecznie akceptowalny – w ramach sportu. Udało nam się przyczynić do wypracowania przez mieszkańców cywilizowanej formy rozwiązywania konfliktów.

Zrozumieliście, co to znaczy budować swoją egzystencję jako obcokrajowiec. Minimum, że nikt nie będzie ci przeszkadzał. A jeśli jeszcze zostaniesz zaakceptowany, wraz z twoją innością, możesz poczuć się integralną częścią społeczeństwa. To umożliwia przyjacielską koegzystencję i niweluje problemy wynikające z błędnego koła wykluczenia obcokrajowców, ich frustracji z tego powodu, która powoduje agresję, przemoc i wiele społecznych problemów.

Przykład ringu bokserskiego obrazuje naszą filozofię. Pierwszym krokiem było nawiązanie dialogu z mieszkańcami, których do tej pory nikt nie pytał, w jakim otoczeniu chcą żyć. My to zrobiliśmy i zdefiniowaliśmy wiele ich oczekiwań. Odkryliśmy, że niewystarczające będą typowe funkcje komunikacyjno – rekreacyjne parku, niezbędne będzie także uwzględnienie specyficznych potrzeb ludności, jak potrzeba identyfikacji.

Następnie powierzyliśmy przestrzeni publicznej nie tylko pasywne funkcje, jak np. umożliwienie wypoczynku, ale poszliśmy krok dalej: przestrzeń bezpośrednio zaczęła wpływać na zachowania mieszkańców i przejęła społeczne funkcje, takie jak rozwiązywanie konfliktów. Ta przestrzeń spełniła jeszcze jedną ważną funkcję: pozwoliła zaistnieć migrantom, osobom socjalnie słabym, jako część społeczeństwa. Dlatego też Superkilen było zarazem sygnałem akceptacji mniejszości jako części duńskiego społeczeństwa.

Ale akceptacja też ma swoje granice. Pomyśl o konflikcie, który powstaje w związku z budową minaretów w europejskich miastach.

Superkilen pokazuje, jak można takich konfliktów unikać i jak można je rozwiązywać. Zakaz budowania minaretów nic nam nie da, ci ludzie żyją już wśród nas. Ten projekt to przeciwieństwo zakazów, to droga do rozwiązywania konfliktów bez zakazów.

Co jest najważniejsze w koegzystencji ludzi różnych narodowości w jednej przestrzeni publicznej?

Interesujący aspekt Superkilen to potrzeba tworzenia wyrazistej i silnie oddziałującej przestrzeni publicznej. Jako architekci krajobrazu konkurujemy
w pewnym stopniu z uniwersalizmem nowoczesnej architektury i środków technicznych, jak np. elektroniczne bilbordy. Nowoczesna architektura może upodabniać do siebie miejsca, jest na tyle powszechna, że nie stanowi wyróżnika, takiego jak np. stare dzielnice.

Oglądając np. zdjęcia dzielnic biurowych z różnych miast możemy mieć kłopoty, aby rozpoznać, w którym mieście budynki te się znajdują. Dlatego też funkcję identyfikowania miejsc, ich rozpoznawalności może w takich przypadkach przejąć przestrzeń publiczna. Musi ona także pozostać miejscem komunikowania się. Jak będzie wyglądało nasze życie, jeśli utracimy tę funkcję i komunikacja odbywać się będzie tylko w wirtualnej przestrzeni? Już teraz mamy tam duży problem z brakiem zachowania poziomu dyskusji, werbalną przemocą i nieprawdopodobną agresją, która jest niebywale szkodliwa dla naszej kultury. Dlatego niezbędna jest cywilizowana komunikacja w przestrzeni publicznej.

 


„Nasze Czasopismo” nr 11/2017
Materiały udostępnione przez firmę Topotek 1