Polityka

ZBUDUJMY FAJNY KRAJ DLA NASZYCH DZIECI – POLITYKA OTWARTA NA LUDZI

Z Piotrem Kandybą, szefem Nowoczesnej w Piasecznie,
rozmawia Ewa Krawczyk-Dębiec

 

Czy sukces partii jest współzależny od demokratycznego zarządzania?

Ostatnio ktoś z ironią zapytał mnie o to. Uważam, że tak i mówię to z pełną odpowiedzialnością, bez sarkazmu i kpiny, bazując na moim doświadczeniu w zarządzaniu firmami międzynarodowymi, doświadczeniu partyjnym i społecznym. Muszą być jednak spełnione pewne warunki.

Ciekawa jestem, jakie to są warunki?

Wymienię tylko dwa główne. Po pierwsze, kierownictwo partii powinien tworzyć zespół ludzi, dla których ważniejszy jest cel grupy niż cele poszczególnych jej członków. Przykład idzie wtedy z góry w dół organizacji. Aby tak się stało, partia musi mieć jasną wizję, cel i strategię działania, które są nadrzędne i są dla niej najważniejszym spoiwem. Jeżeli ktoś ceni sobie indywidualność i swoje ambicje stawia ponad ambicjami grupy, będzie się izolował i wcześniej czy później sam wypadnie. Bez identyfikacji członków z kierownictwem żaden cel nie jest możliwy do osiągnięcia, a sam wybór na funkcję jest tylko jednorazowym aktem wyborczym i niczym innym. Dlatego dużo ważniejsze jest demokratyczne podejmowanie decyzji, które zyskały szeroką akceptację.

Zarządzanie taką partią opiera się na ścieraniu różnych opcji, ale wypracowywany jest kompromis, bo realizacja wizji i cel partii jest nadrzędny. Jeżeli przewodniczący nie może rozstrzygnąć w dyskusji, jaka ma być decyzja, zarządza demokratyczne głosowanie.

Po drugie, partia musi mieć dla swoich członków kodeks postępowania, tzw. Code of conduct, który wyklucza ludzi zachowujących się nieetycznie i niezgodnie z zasadami partii zarządzanej demokratycznie.

Jak to wszystko można odnieść do dzisiejszych partii w Polsce?

Prawo i Sprawiedliwość jest partią dyktatorską, opiera się na jednym wodzu, który dzieli i rządzi, ma jasną wizję
i cele, a strategią nie musi się martwić, ponieważ jego poplecznicy nie mają odwagi protestować. W swoim otoczeniu wódz ma ludzi uzależnionych od siebie z różnych powodów, którym wskazuje, co mają robić oraz ludzi bez kręgosłupa, których jedynym celem jest pozyskiwanie korzyści materialnych. Znam takich wielu, wydawało mi się, że byli fajnymi ludźmi, dopóki nie pojawiła się szansa, że za rezygnację z wartości wolnościowych i demokratycznych otrzymają profity w postaci awansu zawodowego, społecznego czy politycznego, za którym kryją się korzyści materialne dla nich, ich rodzin oraz kolegów.

Platforma Obywatelska stara się odejść od wodzowskiego schematu, ale sam przewodniczący czasami sprawia wrażenie, że mimo woli kopiuje Kaczyńskiego. Jest w PO wielu młodych ludzi otwartych na współpracę w tworzeniu nowoczesnego modelu państwa – przyjaznego obywatelom. Mam wrażenie, że oni już wiedzą, iż tworząc wspólny front demokratyczny z Nowoczesną mają szanse cel ten realizować, zachowując prawo do wyłaniania kandydatów do władz samorządowych czy w przyszłych wyborach parlamentarnych.

Polskie Stronnictwo Ludowe to inny przypadek. Wydaje się, że jego przewodniczący ma zachowania demokraty, ale zarządza w większości ludźmi, dla których interesy własne i najbliższego środowiska są nadrzędne wobec dobra wspólnego, jakim jest uwzględnienie szeroko pojętego interesu ogółu. Młodzież PSL-u zaczyna myśleć propaństwowo, ale to jeszcze potrwa, zanim przejmie stery i partia stanie się bardziej demokratyczna.

Kukiz’15 to jeden wielki chaos idący w kierunku anarchii i rozwalania wszystkiego, co się rusza, a na końcu siebie.
W tej partii (żeby Kukiz się nie pogniewał – Stowarzyszeniu) demokracji się nie przewiduje, bo moim zdaniem przewodniczący jest „rozbójnikiem politycznym”.

Jest Pan członkiem partii .N, jaki kierunek wybrałby Pan dla niej?

Za najważniejszy kierunek i cel partii na dzisiaj uznaję stworzenie wspólnego frontu demokratycznego, który pozwoli na zaoferowanie programu dla Polski i Polaków gwarantującego poprawę powszechnej zamożności oraz odbudowanie struktur demokratycznych. Nie chodzi mi o zatarcie tożsamości poszczególnych partii, ale o rozsądek ponad podziałami i różnicami, w niektórych sytuacjach
i elementach, gdzie los naszego kraju jest ważniejszy niż ambicje i ego partii oraz jej członków. Tylko w ten sposób możemy przejąć zarządzanie państwem. Podkreślam, że ma to być program dla Polaków, a nie tylko program partyjny. Aby uzyskał poparcie społeczne, musi być wynikiem współpracy z innymi partiami politycznymi, lokalnymi stowarzyszeniami, samorządem oraz ruchami społecznymi. To najważniejsze, ale niezwykle trudne zadanie.

Skłaniałby się Pan ku konserwatyzmowi czy liberalizmowi?

Pośrodku, ku socjalliberalizmowi, czyli inaczej liberalizmowi z odpowiedzialnością społeczną, choć uciekałbym od wyrazu liberalny, bo źle się w Polsce kojarzy i niepotrzebnie zawęża naszą partię. Nurt oparty na wolności i rozwoju gospodarczym z poszanowaniem czynnika ludzkiego. Chyba każdy przedsiębiorca już teraz rozumie, że bez kapitału ludzkiego, zadowolonego z pracy w jego firmie, nie ma ona wartości i duszy. Bo jaka jest przyjemność pracy u dyktatora dla ludzi myślących i kreatywnych? A opieranie firmy na ludziach o innym charakterze wcześniej czy później skończy się źle.

W jaki sposób partia powinna współdziałać z otoczeniem?

Musi być otwarta na ludzi i słuchająca ludzi. Z naszym potencjałem, mądrością, doświadczeniem i sukcesami jesteśmy w stanie faktycznie pomóc ludziom, także tym słabszym, z problemami patologii, niepełnosprawnością, chorobą i biedą. W moim działaniu społecznym zauważyłem niesamowity mechanizm: ludzie potrzebują często wysłuchania, zaczerpnięcia powietrza, rady lub po prostu potraktowania ich jako partnerów – i sami sobie radzą. Pomagać trzeba się nauczyć. Zdarzało się, że ludzie dziękowali mi za pomoc, choć nie zdążyłem nic zrobić. Pytałem: „Dlaczego mi dziękujecie?”
i słyszałem odpowiedź: „Bo w najtrudniejszych chwilach nie byłem, nie byłam sama, a to jest ważne”. Tutaj mam poważne zastrzeżenia do pomocy społecznej, zbyt często jej pracownicy odgrywają rolę złego policjanta, a nie partnera.

Jakie podejście zaproponowałby Pan partii do kwestii drażliwych, jak np. świeckie państwo czy przynależność do Unii Europejskiej?

Powinniśmy prezentować wolność światopoglądową, ale nie wrogą kościołowi. Jako katolik przestrzegam przed ekstremum, bo będziemy wiecznie dzielili nasz kraj na połowę. To chyba największy problem wszystkich partii w Polsce. Uważam, że musimy zbudować wspólną Polskę dla naszych dzieci albo będziemy przez wieki obijali się od skrajności do skrajności, aż nawet do utraty niepodległości.

Trzeba też podkreślać, że miejsce Polski jest w unijnych strukturach, a nasze działania są oparte na partnerstwie w ramach UE, poszanowaniu praw człowieka oraz bazują na sojuszu obronnym z NATO i wzmacnianiu potencjału obronnego UE.

Co z innymi obszarami istotnymi dla Polski?

Nowoczesna powinna zdecydowanie skupiać się na gospodarce z priorytetem stworzenia warunków do zwiększenia udziału komponentu intelektualnego i innowacyjnego w dotychczasowych profilach produkowanych wyrobów, zwłaszcza wobec deficytu siły roboczej. Jednocześnie musi twardo walczyć z patologiami w polityce, gospodarce i obyczajowości. Myśleć o przyszłości, edukacji, zdrowiu, innowacjach, środowisku naturalnym i rolnictwie z kierunkiem ekologicznym.

To jasno wyznaczone kierunki działania partii. Dlaczego nie wystartuje Pan w listopadowych wyborach na przewodniczącego Nowoczesnej? Pana kandydatura wywołałaby dyskusję wewnątrzpartyjną, a wynik mógłby zaskoczyć.

Każda osoba, która zamierza ubiegać się o funkcję przewodniczącego, powinna zadać sobie pytanie, kogo oczekują członkowie Nowoczesnej i jakiej osoby potrzebuje nasz kraj, bo przewodniczący .Nowoczesnej ze swoim zespołem może zmienić losy Polski.

Czy osoba zarządzająca demokratycznie, z wizją socjalliberalną, dążąca do zgody i kompromisu, do wykorzystania kapitału ludzkiego, która jest otwarta na ludzi i ich potrzeby, ma szerokie doświadczenia we współpracy z różnymi środowiskami np. osób niepełnosprawnych, mniej zamożnych i tych ze środowisk patologicznych, nie boi się odwiedzić uchodźców w Niemczech, wziąć udziału w patrolu ekologów w Białowieży czy pomóc poszkodowanym w nawałnicach w Sośnie…nie jest zbyt pozytywna dla mediów, zbyt nudna i przez to za mało wyrazista? Czy zdobyłaby zaufanie ludzi i porwała ich do ciężkiej pracy? Poza tym jestem nieznany w Polsce, niesprawdzony w boju politycznym na tym poziomie. Biorąc pod uwagę plusy
i minusy odpowiedź brzmi… jeszcze nie teraz, ale moja postawa i doświadczenie mogą służyć partii i naszemu społeczeństwu w kwestiach, w których trzeba dużo zrobić i od których będzie zależała przyszłość naszego kraju.

Dziękuję za rozmowę.


„Nasze Czasopismo” nr 11/2017
fot. archiwum prywatne Piotra Kandyby

 

Piotr Kandyba – o sobie.

W polityce zacząłem od działań społecznych, ku zdziwieniu PO, jako ich sympatyk, z niższej pozycji na liście i teoretycznie bez szans na powodzenie, zostałem radnym powiatowym. W PO w latach 2011- 2013, w Nowoczesnej od 2015 r. jako członek zarządu Regionu Mazowsze. 

Polityka jest dla mnie pasją, polityka otwarta na ludzi, na ich potrzeby, na dialog i kompromis. Niestety, PiS wprowadził inne standardy, których nie akceptuję. Ostatnio straciłem pracę, między innymi dlatego, że moje sympatie polityczne nie były „dobrze” ukierunkowane. Usłyszałem też, że gdybym był po „dobrej” stronie, mógłbym się starać o wiceministra rolnictwa… a ja wolę każdego ranka patrzeć w lustro i nie wstydzić się swojego oblicza.