Społeczeństwo

UZBROJENI PACYFIŚCI

Broń to często zabawka dla dorosłych, ale zarazem śmiercionośne narzędzie walki. Czy w naszym kraju potrzebny jest powszechny dostęp do broni palnej?
Adam Mazguła

 

Polska jest jednym z najbardziej rozbrojonych krajów świata. Na stu mieszkańców przypada 1,3 egzemplarzy broni. W Finlandii ten odsetek wynosi aż 45,3 sztuk, a we Francji, w Niemczech, Norwegii, Islandii, Szwecji i Austrii – ponad 30 sztuk. W Sejmie trwają prace nad projektem nowelizacji ustawy o dostępie dobroni i wygląda na to, że złagodzenie przepisów ma wielu zwolenników wśród niemal wszystkich opcji politycznych. Pora zatem zastanowić się, jakie mogą być konsekwencje wejścia w życie nowego prawa.

Niebezpieczne narzędzie

Przeciwnicy powszechnego dostępu do broni palnej w Polsce wskazują na zagrożenie, jakie może wynikać z nieodpowiedzialnego jej użycia i to w najmniej spodziewanych sytuacjach. Porusza się też sprawę wykorzystania broni do napadów, wymuszeń rozbójniczych i terroryzmu. Przeciwnicy nie chcą wypadków z bronią, które zazwyczaj niosą śmierć i kalectwo. Wielu z nich argumentuje, że to lobby finansowe wymusza na posłach otwieranie się Polaków na broń. Produkcja i handel bronią oraz amunicją to spory biznes. Chodzi też o budowę i eksploatację strzelnic, handel oprzyrządowaniem obiektów, przyrządami optycznymi, tarczami, osłonami tłumiącymi hałas, ubezpieczeniem
i zabezpieczeniem medycznym.

Efekt zwiększenia ilości broni w przestrzeni publicznej byłby taki, że policjant idący na zwykłą interwencję, np. w czasie awantury domowej, nigdy nie będzie miał pewności, czy nie „dostanie kulki” od obywatela. Podążając tym tropem: ustawodawca będzie musiał wzmocnić prawa policjantów w zakresie użycia broni tak, by mieli oni przewagę. To znaczy, że będzie dochodziło do tragedii i pomyłek, jak w USA, będą więc ginąć ludzie. Posiadanie broni prowadzi również, dzięki jej użyciu, do częstszych samobójstw. Statystyki wskazują, że ponad połowa targających się na swoje życie sięga po broń, bo ma do niej łatwy dostęp.

Słyszę już głos mojego doświadczonego ojca, który powiadał: aby być pobitym, idź z pustymi rękami, chcesz zostać pocięty, zabierz nóż, ale gdy chodzisz z bronią – spodziewaj się ran postrzałowych.

Zwolennicy dostępu do broni twierdzą, że broń jest potrzebna do budowy wartości obronnych państwa, do promowania swoistej mody na szkolenie oraz w celu obrony osobistej obywateli i ich mienia.

Strzelnice i patriotyzm

Niektórzy posłowie podnoszą zależność dostępu do broni od poziomu wolności obywatelskiej.

Potrzebne są nam strzelnice i patriotyzm – mówią. Współczesny patriota, jak wcześniej w historii, musi mieć broń. Dlatego pistolet w każdej szufladzie to nie tylko dobre hasło, ale poszerzenie wolności obywatelskiej i powszechna możliwość samoobrony. Mówi się również o potrzebie skończenia z reglamentacją broni przez policję, głównie dla kolegów mundurowych, lobby strzeleckiego i myśliwych.

Podczas wojny w Iraku, w celu udaremnienia buntu szejków, zezwolono na posiadanie broni, z którą Arab się nie rozstaje. Przywiązanie do broni jest tam tak powszechne, że gdy u nas dziecko dostaje z okazji komunii świętej komputer czy rower, tam młody chłopiec dostaje AK-43. Zresztą potężne domowe arsenały są wręcz tradycją tamtych kultur.

Szwajcarom nie przeszkadza przechowywanie umundurowania i uzbrojenia swoich żołnierzy w domach ze schronami, a w niemal w każdej wiosce jest strzelnica. Tak więc można, tylko za takim rozwiązaniem przemawiają wielowiekowe tradycje i wrodzona wręcz odpowiedzialność.

Nowe zasady dostępu

W Sejmie finalizuje się prace nad projektem nowej ustawy o broni i amunicji. Propozycje liberalizujące prawo do posiadania broni zostały przedstawione przez posłów Kukiz’15 kilka dni przed masakrą w Las Vegas, w której zginęło prawie 60 osób, a niemal sześćset zostało rannych. Posłowie otwierają jednak drogę do posiadania broni, choć nie na oścież.

Projekt, który został poparty przez część ugrupowań parlamentarnych, nie przewiduje pełnego dostępu do broni. Zakłada prowadzenie ewidencji i wydawania pozwoleń przez organ powiatowy, czyli starostę, a nie – jak dotychczas – przez komendanta wojewódzkiego policji. Wprowadza również podział broni na kategorie. Pierwsza z nich to broń pneumatyczna, gładkolufowa i bocznego zapłonu (tj. sportowa), na którą wystarczy Obywatelska Karta Broni. Kartę dostanie każdy, kto ukończył 21 lat, nie był karany, przyniesie zaświadczenie od lekarza, ma meldunek w Polsce i wskaże powód, dla którego chce ją posiadać.

Po trzech latach posiadania karty można dostać pozwolenie podstawowe, które otwiera drogę do kupna broni drugiej kategorii, czyli nawet samopowtarzalnej. To taka, która automatycznie przeładowuje naboje. Trzecia kategoria określa pojęcie pozwolenia rozszerzonego. To najważniejsze cywilne pozwolenie na broń. W przypadku tej – i pozostałych – kategorii nie ma już zastrzeżenia zapisanego w obecnej ustawie, wykluczającego wydaniem pozwolenia osobom uzależnionym od alkoholu lub od substancji psychoaktywnych. Jest to dość niebezpieczny pomysł, zwłaszcza że sprawcami dużej części makabrycznych zdarzeń z użyciem broni są osoby z zaburzeniami psychicznymi.

Odpowiedzialność za broń

Czy zatem zmiana prawa sprawi, że broni będzie więcej, czy jest nam ona niezbędna, czy będzie z nią bezpieczniej i czy będziemy czuli się bardziej wolni, patriotyczni?

Jedno jest pewne: aby żyć z bronią u boku, musimy wiele się o niej nauczyć i wiele o niej wiedzieć. Wszyscy musimy pamiętać, że broń to nie tylko zabawka dla dorosłych na strzelnicy. To przede wszystkim odpowiedzialność za jej przechowywanie, dostępność dla dzieci i osób postronnych, za skutki jej, mniej czy bardziej świadomego, użycia.


„Nasze Czasopismo” nr 11/2017
fot. pixaby.com

Adam Mazguła
pułkownik rezerwy, prezes zarządu
Stowarzyszenia „Tarcza”