Polityka

AMSTERDAM – ŁADOWANIE AKUMULATORÓW

Nie jest lekko być liberałem w Europie, a zwłaszcza w Polsce. Jednak łatwiej jest, gdy możesz dzielić swoje problemy z innymi i liczyć na ich wsparcie. Wynik wyborów w ALDE mocno to potwierdza

 

Pojechaliśmy w grudniu do Amsterdamu na coroczny kongres ALDE, czyli Grupy Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy,
z wielkimi nadziejami. Część z naszej licznej kilkunastoosobowej ekipy zapewne liczyła na przeżycie kolejnej przygody czy zdobycie interesującego doświadczenia – tym razem jednak wszyscy mieliśmy wspólny cel. Przedstawiciele partii liberalnych z ponad 40 krajów, delegaci zarówno mikroskopijnych organizacji o dużych ambicjach, jak i wielkich partii rządzących, mających w swoich szeregach ośmiu premierów rządów krajowych i 68 europosłów (9 proc. miejsc w Parlamencie Europejskim), wybierali swoje władze. Wśród kandydatów znalazła się członkini i posłanka Nowoczesnej Joanna Schmidt.

Wszyscy za jednego!

Nie mam pojęcia, jak długo trwały wcześniej rozmowy i z jaką liczbą osób w ostatnich dwóch latach rozmawiali na ten i inne tematy Ryszard Petru, Bartłomiej Nowak, Miłosz Hodun, czy wreszcie sama kandydatka. Jednak przez dwa dni w Holandii cała nasza ekipa robiła wszystko, by się udało. I nie będę ukrywać, że te spotkania w mniejszych i większych grupach, i mniej lub bardziej otwarte rozmowy z Hiszpanami, Szwedami, Holendrami, czy Bułgarami, były ekscytującym przeżyciem. Szukaliśmy wspólnych celów, wspólnych dążeń i wspólnych rozwiązań dla podobnych wielokrotnie problemów. Przekonywaliśmy się, że nie tylko my drżymy o demokrację, że może to, czego teraz doświadczamy, nie różni się aż tak bardzo od codziennych wyzwań uśmiechniętych Rumunów, zasępionych Chorwatów, czy zatroskanych, choć sympatycznych Rosjan. Niestety…

Dawno już nie czułem takiego wsparcia i nie widziałem troski w czyichś oczach, jak podczas rozmów z Niemcami czy Holendrami. Słuchałem wypełnionych strachem o przyszłość Polski wystąpień Brytyjczyków, którzy przecież mają dziś własne ogromne kłopoty. Demokracja, wolność mediów, nadzór nad wyborami, manipulacje rankingami…

Wybory teoretycznie nie wydawały się szczególnie trudne – niby tylko siedmiu kandydatów, a miejsc aż sześć. Ale wierzcie mi, wszyscy kandydaci byli naprawdę znakomici – wspaniali charyzmatyczni mówcy, płynnie i z polotem odpowiadający na pytania, mający za sobą ogromne wsparcie swoich profesjonalnych organizacji, prowadzących zmasowany lobbing.

W kuluarach wszyscy poklepywali się po plecach, zapewniali o wsparciu i miłości, udzielali rad, ale jak rzeczywiście zagłosują? Hiszpanie zdawali się nas wprost uwielbiać – jeden z nich nawet mówił po polsku, po latach spędzonych w Warszawie. Holendrzy dawali nam ogromne wsparcie, starali się doradzać i pomagać, choć mieli własnych kandydatów.

The winner is…

Nie obyło się bez typowania – myślicie, że komukolwiek udało się trafić? Oczywiście czym byłyby wybory i kuluarowe rozmowy bez przecieków z innych obozów – kto z kim, kto kogo, gdzie jest rozłam, a gdzie jedność i zgoda.

Niczym na EURO 2012 kolorytu dodawali poprzebierani w koszulki z nazwiskiem swojego kandydata Irlandczycy – co chwila wpadałem na ich roześmiane twarze i ulotki.

Wreszcie uroczysta gala – muzyka na żywo, flesze i uwielbiany Guy Verhofstadt z kartką papieru. Wkrótce przy nim pojawił się nowo wybrany/stary
przewodniczący Hans van Baalen z Holandii. Jednak tu sensacji być nie mogło – właściwe emocje były wciąż przed nami.

Kto dowie się o nominacji na wiceprzewodniczącego pierwszy, a kto drugi? Kto nie zostanie wybrany? Czy ostatni będzie Bułgar, czy Szwed? Oby nie my…

The winner is… Iłhan Kjuczjuk (Илхан Кючюк) z Bułgarii z 401 głosami! Ktoś się tego spodziewał? Sami powiedzcie, koleżanki i koledzy…
Jeśli on wygrał, to… żebyśmy tylko nie byli ostatni…

 

Drugie miejsce, z 370 głosami Joanna Schmidt, Nowoczesna, Poland! Prawda, że emocje w polityce czasami przypominają sportowe?

Potem kolejno na scenie pojawiali się: Irlandczyk Timmy Dooley z Fianna Fáil, Markus Löning z Niemiec, FDP, Fredrick Federley ze Szwecji, Centerpartiet i wreszcie przesympatyczna Annelou van Egmont z Holandii, z rządzącej tam obecnie Democraten 66.

Biedna Ros Scott (Wielka Brytania) – 293 głosy to niby dobry wynik (60 proc. możliwych do uzyskania głosów – każdy z ok. 500 delegatów mógł zagłosować na maksymalnie sześć osób). Nie wiem, czy serdeczne i chyba naprawdę szczere podziękowania za dotychczasową wspólną pracę w tym momencie osłodziły jej cokolwiek… Przez cały kongres członkowie jej sztabu podkreślali, że Brexit jeszcze się nie dokonał i dokonać się nie musi.

 

Za rok Madryt

Dziękujemy Ci Amsterdamie za niezapomniane chwile i niepowtarzalny urok – za kongres, za uśmiech, za jedzenie i drinki, za czekoladę, za pełne ludzi wąskie uliczki, za klimat, rowery, za… Przede wszystkim jednak dziękujemy Ci Europo! Dziękujemy za wybór, za wsparcie i gesty solidarności. To naprawdę ważne!


„Nasze Czasopismo” nr 01/2018
fot. flickr.com, ALDE Party Congress in Amsterdam, 1-3 December 2017