Gospodarka

RZEKI I LUDZIE NIE MUSZĄ BYĆ WROGAMI

Francuzom udało się przywrócić w dużej mierze życie w Rodanie, nie rezygnując z jego funkcji gospodarczych. Wisłę również można mądrze zagospodarować, nie szkodząc przyrodzie

Mirosław Czerny

 

Film „Rodan – odrodzenie rzeki”, obejrzałem na YouTube za zachętą zaprzyjaźnionego ekologa. Dla niego był to przykład, jak Wisłę można przywrócić do stanu pierwotnego, naturalnego. Ja zobaczyłem coś innego.

Jak większość dużych rzek w Europie, Rodan był regulowany, włącznie z prostowaniem zakoli, odcinaniem starorzeczy wałami przeciwpowodziowymi, budowaniem stopni wodnych. Dostosowano go do potrzeb energetyki i żeglugi. Inwestowano z perspektywy człowieka, wedle ówczesnej wiedzy i umiejętności, nie zdając sobie sprawy z wielu skutków długofalowych, nie tylko dla przyrody. Dziś nie jest jednak przywracany do czasów średniowiecza lub starożytnych – usuwane są najpoważniejsze błędy, by Rodan był maksymalnie życzliwy zarówno dla gospodarki, jak i natury.

Na 520 kilometrach francuskiego odcinka Rodanu znajduje się 19 elektrowni wodnych ze stopniami wodnymi i śluzami, średnio więc co 27 kilometrów. 180 km (ok. 1/3) stanowią kanały obok tzw. Starego Rodanu, prowadzące do zapór. Jak na Kaskadzie Górnej Wisły, gdzie równolegle do rzeki swobodnie płynącej jest Kanał Łączański.

Trwa renaturyzacja Rodanu, współfinansowana i koordynowana przez prywatną firmę, do której należy większość elektrowni na rzece. W wybranych miejscach udało się bądź rozebrać wały, bądź wykorzystać je do przekierowania wody do starorzeczy, by wracało w nie rzeczne życie.
Francuscy ekolodzy nie domagają się likwidacji zapór, elektrowni, śluz, żeglugi – ale np. zwiększono ilość wody płynącej Starym Rodanem. Oznacza to zmniejszenie produkcji o 500 megawatów rocznie, tyle co jedna z tych elektrowni produkuje. Ale korzysta na tym rzeka, jej fauna i flora.

Na filmie przerażająco wygląda koparka w wodzie, ryjąca w starorzeczu, by ponownie je połączyć z rzeką. Narrator wyjaśnia – aby brzegów nie niszczyć, koparka stoi w korycie pogłębianego starorzecza. Wprost jest mowa o potrzebie wspólnych decyzji ekologów, energetyków i polityków, aby pogodzić interesy stron, potrzeby przyrody oraz społeczne i ekonomiczne potrzeby człowieka. Zanim osiągnięto porozumienie w sprawie Rodanu, rozmowy trwały cztery lata. A podjęte w jego wyniku działania nie próbują odtworzyć stanu sprzed 200 czy więcej lat, lecz naprawić popełnione błędy.

Oglądając myślałem o Wiśle. Poniżej Krakowa na dystansie ponad 800 km jest tylko jedna zapora, we Włocławku. Jedna elektrownia, jedna śluza. Jest za to rzeka ze zrujnowanymi umocnieniami, o której jedni mówią dzika, inni – że zdziczała. I żądają, by przywrócić ją do dawnego stanu. Z czasów, gdy była najważniejszą „autostradą wodną” Europy, najbardziej ruchliwą.

Ktoś mi mówił, że Rodan jest znacznie większą rzeką niż Wisła. Sprawdziłem. Jest krótszy od Wisły, jego długość wynosi 812 km. Za to ma nieco o połowę większy średnioroczny przepływ wody. W Wiśle w odcinku ujściowym wynosi on 1046 m³/s, a w Rodanie 1700 m³/s. Nie jest to tak drastyczna różnica, jak w liczbie elektrowni. Powtórzę – tam na 512 km rzeki jest 19 elektrowni wodnych i zapór, u nas na 800 km Wisły – jedna!

Wisła potrzebuje inwestycji – także naprawiających dawne błędy człowieka Powinny one uwzględniać rewitalizację części starorzeczy – także dla poprawy retencji. Może na niektórych odcinkach należałoby zbudować kanały lateralne, jak Łączański, jak te na Rodanie.
Jeden z uczestników konferencji Koalicji Ratujmy Rzeki powiedział, że dla ochrony Wisły wolałby zbudować obok niej kanał od Włocławka do Gdańska. Bo łatwiej zapewnić głębokość i zasobność w wodę kanału mającego 40 metrów szerokości, niż rzeki mającej 400 i więcej metrów.

Na całej długości się nie da, ale na niektórych odcinkach? Tych najcenniejszych pod względem przyrodniczym albo w celu ominięcia centrów miast, by nie narażać ich na intensywny ruch towarowy (jeśli kiedyś będzie)? Tak kiedyś Niemcy poprowadzili ruch towarowy Odrą poza centrum Wrocławia. Przed wojną kanał obejściowy projektowano dla warszawskiego odcinka Wisły, zaczynający się naprzeciw Wilanowa, biegnący po Żerań
i Jabłonną. Miał zapewnić transport planowanych obok fabrykom, z odwodnieniem nieużytków.

Planowaną nową zaporę w Siarzewie pod Ciechocinkiem mają od Włocławka dzielić nie tylko kilometry i lata budowy. Inna będzie koncepcja i technologia zapory, zbiornika, elektrowni i śluzy, ułatwień dla ryb. Przepławki i turbiny sprzed 50-100 lat mogą wyeliminować większość płynących ryb. Jeśli nowe – zamiast eliminować 80 proc. ryb, przepuszczą ponad 80 proc. – jest to dla mnie radykalna zmiana. Faktycznie, w kilkudziesięcioletnich przepławkach ryby praktycznie nie maja szans przeżycia na dnie stromego betonowego koryta. Ale teraz są nowe, gdzie obok zapory powstaje jakby potok górski – zupełnie to inne dla oczu ryb i człowieka…

Korzystajmy z doświadczeń z Rodanu, Dunaju. I nie okłamujmy się wzajemnie, że tam zmiany sprowadzają się do likwidacji zapór i wałów przeciwpowodziowych, likwidacji żeglugi i energetyki! Bo nie jest to prawda!

W Polsce energetyka oparta na spalaniu węgla jest brudna, wraz z kopalniami zanieczyszcza powietrze, grunty i wody.
I tylko część tego paliwa jest wykorzystywana do wytwarzania elektryczności, bo sporo idzie z dymem, spuszczaną gorącą wodą i parą.

Nad Wisłą mamy elektrownie spalające węgiel, w tym giganty w Kozienicach i Połańcu. Podgrzewające Wisłę przy chłodzeniu bloków energetycznych, przegradzające rzekę, zanieczyszczające wodę i powietrze. Ekolodzy protestujący przeciw elektrowniom wodnym popierają brudną energetykę!


„Nasze Czasopismo” nr 01/2018
fot. pixaby.com