Społeczeństwo

POLSKIE EURO?

Temat przystąpienia Polski do strefy euro co pewien czas powraca, a następnie znika pod stosem spraw pilniejszych lub politycznie użyteczniejszych. Do euro mam stosunek osobisty, ponieważ w 1998 roku, jako współautor pracy pt.: „POLSKA EURO – 2006” zdobyłem tytuł MBA (Master of Business Administration). Byłem wówczas specjalistą IT w Mennicy Państwowej S.A. Pamiętam, jak bardzo nas ucieszyło przyjęcie projektu rewersów monet euro autorstwa Luca Luycx’a – programisty, projektanta i rysownika Królewskiej Mennicy Belgijskiej. Jego inicjały („LL”) możemy zobaczyć pod literą „O” słowa „EURO”. Rewers monet euro jest według prawa stroną wspólną i przedstawia nominał, a awers – stroną narodową.

Strona wspólna monety 2 euro zaprojektowana przez Luca Luycx’a
– programisty, projektanta i rysownika Królewskiej Mennicy Belgijskiej.
fot. Europejski Bank Centralny https://www.ecb.europa.eu/euro/coins/common/html/index.pl.html

Wybór wizerunków dla stron narodowych monet euro był dla każdego z państw strefy euro procesem autonomicznym i uwzględniającym jego kulturowe oraz historyczne dziedzictwo. Wybór powierzano zazwyczaj interdyscyplinarnym komisjom, które w swoich pracach wspomagały się konsultacjami społecznymi. Zespół, w którym pracowałem przez dwa lata, zauważył złożoność procesu wyboru stron narodowych i dlatego w zaleceniach i wnioskach napisaliśmy:
„Kluczowe dla sprawy jest sprowokowanie ogólnopolskiej dyskusji nad symboliką, która powinna znaleźć się na awersach narodowych polskiego euro. Sugerujemy, aby dyskusję tę rozpocząć serią artykułów prasowych poświęconych symbolice zastosowanej na awersach euro w innych państwach europejskich i jej znaczeniu dla poszczególnych narodów europejskich.”

Niektóre organizacje oraz media podejmowały już wielokrotnie tematykę polskich stron monet euro. Organizowano konkursy, powoływano specjalne komisje. Poddawano wnikliwej analizie setki napływających z różnych źródeł projektów, przy czym wiele z nich miało charakter lobbingu na rzecz zagranicznych mennic. Wypowiadali się na ten temat także politycy z różnych ugrupowań. Na podstawie tych inicjatyw powstało kilka prac naukowych. Ale plon to mizerny i co do swojej użyteczności – niepewny.

Scena polityczna nie tylko uległa zmianie, ale także nabrała niezwykłej dynamiki. Każdy wybór, każdy pomysł lub idea może być natychmiast zdezawuowana. Dlatego odwoływanie się przez projektantów polskich monet euro do sławnych postaci, czy też budowli sakralnych jest bardzo problematyczne. Sensem wspólnot europejskich jest solidarna odpowiedzialność jej członków za przyszłość, która swoją pomyślność znajduje w łączeniu, a nie dzieleniu. Inne kraje realizując swoje strony narodowe monet potrafiły odnaleźć taką symbolikę, która będąc bardzo ważną dla nich samych, jednocześnie nikogo nie obraża. Są one wspaniałym źródłem wiedzy o historii i kulturze państw i narodów.

Oczywiście trzeba zadać sobie niemało trudu w poszukiwaniu odpowiedniej lektury, aby odnaleźć wyjaśnienie, dlaczego na fińskiej monecie 2 euro znalazły się kwiaty i owoce maliny moroszki. Równie trudno o informację, dlaczego motyw dwóch łabędzi w locie (1 euro) jest symbolem niepodległości Finlandii. Ale wystarczy zapytać obywatela tego państwa, aby każdy od razu udzielił nam wyczerpującej odpowiedzi. Tak nośne to są symbole dla Finów.

Dlatego propozycję, aby na naszym polskim euro odwoływać się do „Traktatu o władzy papieża i cesarza w stosunku do niewiernych”, wygłoszonym przez Pawła Włodkowica na Soborze w Konstancji w 1415 r., uważam za kontrowersyjną. Podobnie jest z symbolem Polskich Tatr – Giewontem. Zdaniem autora tego projektu, Giewont z krzyżem symbolizuje największy i najwyższy kościół tradycyjnie katolickiej Polski. Takie pomysły bardziej dzielą niż łączą nas samych i mogą stać się zarzewiem niekończących się sporów.

Całe życie w Garwolinie Dlaczego nie?

Jak większość piszących o euro, nie sądzę abyśmy szybko je wprowadzili. Ale ze względu na długi okres przygotowań i produkcji materialnego pieniądza niezbędnego do jego sprawnej wymiany, warto już dzisiaj podjąć prace. Uważam, że powinien to być symbol, który umieszczony na wszystkich polskich monetach euro mógłby stać się metaforą naszych talentów
w znajdywaniu kompromisów. Dobrym przykładem takiego kompromisu jest pomnik trzech kaczek w Garwolinie.

Trzy kaczki z pomnika upamiętniają związki Mirona Białoszewskiego z Garwolinem. Poeta w swoim wierszu pt.:
Garwolin i z powrotem” z tomiku „Odczepić się” wydanym w 1978 r. napisał:

Idę po chleb dla mamy
Mijam dwie kaczki.
– Całe życie w Garwolinie?
– Dlaczego nie?

Kury
już na grzędzie
dużo piór rozłożyły.

Dorodne.
Chce się życia dorodnego.
Bo jak duch,
to bez niczego.

Dlaczego leci się tak
na tego ducha?
Te pióra niewidzialne?

Ale nim co,
to podfruwać trzeba
na tych.

na początku było jąkanie,
głosu nie wydało
potem zagdakało
milion plagiatów.

Wiersz ten nie ma podtekstu lub kontekstu politycznego. Dzikie kaczki w miejscu lokalizacji pomnika (w parku, tuż nad brzegiem rzeki Wilgi), jak również wzdłuż drogi, którą pokonywał Miron idąc z domu swojej mamy do sklepu, nie są czymś niezwykłym. Robiąc zdjęcia pomnika byłem adorowany przez całe ich stado.

Ale dlaczego na pomniku są trzy kaczki? Pomnik postawiono w 2006 r. z inicjatywy Sławomira Michalika, nauczyciela języka polskiego z miejscowej Szkoły Podstawowej nr 5. Kaczki pojawiły się na granitowym cokole bez rozgłosu i uroczystego odsłonięcia. Według mieszkańców Garwolina, trzecia kaczka została dodana dla pewności, że nikt pomnika nie będzie interpretować wbrew intencji jego autorów. A zatem wszelkie spekulacje i dociekania, którego z ministrów symbolizuje trzecia kaczka i dlaczego siedzi, jak gdyby przyglądając się, co robią dwie pozostałe, są całkowicie bezpodstawne.

W 2007 r. otwarto obwodnicę Garwolina i przez miasto nie przejeżdżają już limuzyny polityków. O garwolińskim pomniku w Warszawie zapomniano. Wrósł w malowniczy krajobraz parku nad Wilgą i nikt nie obawia się o jego losy.

Jerzy Cichowicz


„Nasze Czasopismo” nr 01/2018
Główna fotografia przedstawia pomnik upamiętniający związki Mirona Białoszewskiego z Garwolinem, fot. Jerzy Cichowicz