Społeczeństwo

JESZCZE ZATĘSKNICIE ZA MĘŻCZYZNAMI!

Gruntowne przemiany zachodzące w społeczeństwach powodują , że chłopcy mają coraz większy problem z określeniem swojej roli, a nawet tożsamości. Zrozumienie powodów, dla których tak się dzieje, pomoże w uporaniu się z tym problemem.

Maciej Milczanowski

 

Osłabianie kulturowej „męskości” zachodnich społeczeństw ma wiele zalet, ale także generuje poważne problemy. Elementy wynikające z nieuchronnych i bezustannych zmian kulturowych, demograficznych i innych, które osłabiają społeczeństwa, niszczą kreatywność, powinny być identyfikowane i korygowane na poziomie edukacji oraz kształtowania modelu wychowania. Mają one bowiem poważne konsekwencje dla całych cywilizacji. A zatem z jednej strony odchodzi w niepamięć model mężczyzny, bezwzględnie egzekwującego swoją rolę pana i władcy w rodzinie, ale drugiej strony młody człowiek swojej nowej roli nie potrafi do końca zdefiniować i odnaleźć się w społeczeństwie.

Zjawisko to omawia profesor Philip Zimbardo w wydanej niedawno książce pt. „Gdzie ci mężczyźni”. Wcześniej pisał sporo o chłopięcym wstydzie, prowadził badania nad tą materią. Dostrzegł, jak poważne zmiany zachodzą w tej sferze. Bez podejścia naukowego, a potem popularyzatorskiego kwestie te są wyjątkowo trudne do zauważenia, a jeszcze trudniej na nie właściwie reagować.

Problem, jaki zidentyfikował Zimbardo, polega na niedostosowaniu roli społecznej chłopca, a potem dorosłego już mężczyzny do nowych ról w zmieniających się społeczeństwach. Z jednej strony istnieje silny, tradycyjny nurt kulturowy, który oddziałuje na niego poprzez wzorce wychowawcze, filmy, Internet, otoczenie, wymagając wciąż postawy tradycyjnie rozumianej głowy rodziny, ale z drugiej zmieniająca się rola kobiety koliduje z taką wizją.

Do tego dochodzą prawa dziecka, które nie tylko jest chronione prawnie, ale też o swoich prawach z pewnością usłyszy od otoczenia. To zagubienie chłopca, które powoduje, że społeczeństwo traci potem mężczyzn, wynika z trzech grup uwarunkowań: systemowych, wewnętrznych i wreszcie jego interakcji z otoczeniem.

Uwarunkowania systemowe

Tradycyjnie rozumiana głowa rodziny, która cieszy się absolutnym posłuchem wśród domowników, zapewnia im wyżywienie, a w zamian ma prawo do zupełnego nieangażowania się w obowiązki domowe, to rola, która – choć wciąż istnieje – jednak staje się rzadkością. W nowym modelu wszyscy członkowie rodziny mają znacznie bardziej równe prawa oraz zakres obowiązków wynikający z ich umowy, a nie narzuconej tradycyjnie roli. Kobieta także pracuje zawodowo, więc nie chce sama zajmować się domem, co jest oczywiste.

Wpływ takich przemian społecznych na chłopców jest bagatelizowany z różnych powodów. Kobiety, których rola się umacnia, nie chcą widzieć negatywnych skutków tych zmian dla mężczyzn. Z kolei chłopcom trudno jest zidentyfikować tak niejednoznaczną przyczynę ich problemów.

Na dodatek w systemie edukacyjnym funkcjonuje zdecydowanie więcej kobiet niż mężczyzn. Kobiety są nie tylko nauczycielkami, ale też pracują w sekretariatach, są pedagogami, higienistkami, wreszcie sprzątaczkami i kucharkami. Zatem w totalnie sfeminizowanym ekosystemie szkolnym, w klasach, w których jest zwykle połowa dziewczynek, znajduje się grupa często zagubionych kulturowo i społecznie chłopców.

Procesy wewnętrzne

Chłopiec, który nie rozumie, co się dookoła niego dzieje, szuka schronienia przed niezrozumiałymi dla niego wymaganiami społecznymi. Ucieka więc w świat gier komputerowych – badania wykazują, że wśród osób uzależnionych od gier komputerowych jest zdecydowanie więcej chłopców niż dziewczynek. Wskutek rozwoju Internetu dzieci stykają się z pornografią (znów według badań zdecydowana przewaga chłopców). Czynników jest oczywiście więcej, jednak poprzestanę na wymienieniu tych dwóch. Wskutek tych procesów wielu chłopców, wchodząc w wiek dorosły, nie jest gotowych do samodzielnego życia poza domem rodzinnym. W USA zjawisko to staje się plagą, ale i w Polsce jest coraz powszechniejsze. Gry wypełniają potrzebę autoafirmacji oraz potwierdzają własne „zdolności”, a nawet poczucie „macho”. Im większe uzależnienie od gier, tym bardziej dziecko ma wrażenie realności świata cyfrowego kosztem tego realnego. Ta granica potrafi się zatrzeć bardziej, niż zdają sobie z tego sprawę rodzice.

Dziecko będąc w szkole traci zainteresowanie nauką, bo gry są znacznie bardziej atrakcyjne, a ich reguły zwykle znacznie prostsze. Zauważmy, jak bardzo ograniczono wydawanie instrukcji do gier. Kiedyś zapoznanie się z grą planszową typu „Gwiezdny kupiec” wymagało co najmniej dnia, a samo rozłożenie planszy i żetonów dwóch godzin. Dziś instrukcje do gier komputerowych często w ogóle nie są drukowane, a nawet dziecko nie umiejące czytać potrafi intuicyjnie „rozszyfrować” reguły niemal każdej gry.

Uzależnienie od pornografii bez kontaktu fizycznego z kobietą (w jakimś momencie rozwoju) staje się substytutem miłości. Co więcej, ostre filmy pornograficzne mogą spowodować, że nawet gdy do takiego kontaktu dojdzie, chłopiec może poczuć się zawiedziony realiami w porównaniu z tym, co wcześniej widział na ekranie. Świat takiego chłopca staje się coraz bardziej wirtualny.

Interakcje ze światem zewnętrznym

Wpływ systemowy i społeczny oraz procesy zachodzące wewnętrznie powodują, że chłopiec ma poważne problemy
w kontakcie z dziewczynami. Szkoła niestety często ten stan pogłębia, na każdym kroku dzieląc grupę na chłopców i dziewczynki. Chłopcy między sobą rozmawiają o… grach, a potem o pornografii. Zatem krąg się zamyka. Chłopcy boją się też
o tym rozmawiać z rodzicami. Jeśli tylko mają swobodę ucieczki – a więc niekontrolowany dostęp do smartfona czy komputera – to tam właśnie uciekają.

Nie oznacza to jednak, że urządzenia czy gry komputerowe są źródłem zła! One są tylko narzędziem. Sposób, jak z nich się korzysta, przesądza o tym, czy rozwijają, czy też komplikują wewnętrzny, a potem i zewnętrzny świat chłopca.

W tej sytuacji każdy może i powinien zrobić więcej niż dotąd. Rodzice muszą kontrolować to, co ich dzieci oglądają
i jak długo korzystają z urządzeń. Muszą też tłumaczyć dziecku ten nowy świat nie tylko przez pryzmat tego, „jak to było za moich czasów”, ale też tego, co będzie dobre i właściwe także dla przyszłej partnerki syna, ich dzieci.

Szkoła powinna zmienić system edukacji z odtwarzania wiedzy na kształtowanie postaw nakierowanych na współpracę, budować zespoły złożone z dziewczynek i chłopców. Państwo powinno reformować system kształcenia tak, by umożliwiać szkołom, domom kultury i wielu innym instytucjom właściwy wpływ ma dzieci i młodzież.

Kobieta także może pomóc, doceniając czasem odrębną jednak rolę mężczyzny. W końcu nie jesteśmy tacy sami ani fizycznie, ani mentalnie i to jest właśnie piękne! Powinniśmy te różnice umieć dobrze wykorzystywać, a nie sztucznie je ignorować czy nawet piętnować mówienie o nich. Inaczej kobiety zatęsknią jeszcze za mężczyznami!


Autor jest historykiem, doktorem nauk humanistycznych, byłym żołnierzem zawodowym, zajmuje się teoriami przywództwa i strategii w kontekście konfliktów; Centrum Zimbardo ds. Rozwiązywania Konfliktów, Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie.

„Nasze Czasopismo” nr 01/2018
fot. pixabay.com