Społeczeństwo

KOREPETYCJE Z DYKTATURY?

Taka była treść transparentu, który rozwinęłyśmy 17 października na Placu Piłsudskiego, gdy kolumna limuzyn z prezydentem Turcji Recepem Erdoganem podjechała pod Grób Nieznanego Żołnierza. Hasło napisane było po turecku, polsku i angielsku. Cały plac otaczał kordon policji.

Danuta Hoffman, Barbara Sińczuk

 

Stałyśmy w strefie ogólnodostępnej, w okolicy krzyża wraz z turystami i gapiami, w prostej linii ok. 150 metrów od Grobu Nieznanego Żołnierza. A przed nami, w odległości 3-4 metrów – policja. Nagle zobaczyłyśmy, że od strony limuzyn w naszym kierunku biegnie 4 tureckich ochroniarzy. Ubranych w jednakowe garnitury, w klapach mieli złotobrązowe, okrągłe znaczki. Przebiegli przez cały pusty plac, a następnie przez szpaler policji. Rzucili się na nas i zaczęli wyszarpywać nam transparent.

Nie miałyśmy szans w tej walce, my – dwie starsze kobiety, ale przez cały czas głośno krzyczałyśmy „policja, policja”. Nikt ze stojących obok policjantów nam nie pomógł. Tureccy ochroniarze zabrali nam transparent, flagę UE oraz drugi transparent, który leżał obok nas na płycie i z powrotem przebiegli przez cały plac w kierunku Grobu Nieznanego Żołnierza.

Dopiero wtedy kilkunastu policjantów błyskawicznie nas otoczyło i zaczęło spychać poza plac, żądając dokumentów. Byłyśmy bardzo oburzone faktem, że policja nie udzieliła nam pomocy, że na ich oczach napadnięto na nas, użyto przemocy
i ukradziono naszą własność. W końcu policja nas „spisała”.

Po tym incydencie poszłyśmy pod Pałac Prezydencki, na pikietę przeciwko przyjmowaniu przez prezydenta Dudę tureckiego dyktatora Erdogana. Tam na scenie opowiedziałyśmy, co wydarzyło nam się na Placu Piłsudskiego.

Zawiadomienie o zdarzeniu złożyłyśmy na policji po dwóch dniach. Osobiście rozmawiał z nami komendant policji przy
ul. Wilczej w Warszawie informując, że wyjaśnienie zajścia może trwać długo, bo aby ustalić sprawców, trzeba podjąć działania dyplomatyczne.

Po czternastu dniach dostałyśmy od prokuratury rejonowej postanowienie o odmowie wszczęcia postępowania z informacją o „braku ustawowych znamion czynu zabronionego”. Naszym zdaniem, z uzasadnienia prokuratora wynika, że obce służby mogą napadać w Polsce na polskich obywateli i nie jest to czyn zabroniony. Dodatkowo prokurator stwierdził, że nie została użyta wobec nas przemoc, bo nie doznałyśmy obrażeń. Ale my nie oddałyśmy transparentu dobrowolnie, tylko w wyniku użycia wobec nas przemocy.

Co ciekawe, prokurator napisał, że w trakcie czynności sprawdzających ustalono, iż mężczyźni, którzy nas napadli, byli członkami delegacji tureckiej biorącymi udział w wizycie prezydenta Turcji w Polsce. W związku z tym złożyłyśmy do sądu rejonowego zażalenie na postanowienie prokuratora o odmowie wszczęcia postępowania.

W tym incydencie oburzają nas dwie sprawy. Po pierwsze, policja, która ma bronić obywateli, stała obok i nie interweniowała. Na pytanie dziennikarki OKO.press Blanki Mikołajewskiej skierowane do komendy policji „Dlaczego funkcjonariusze policji nie interweniowali, gdy ochrona prezydenta Erdogana odebrała manifestantkom banery?” – rzecznik prasowy komendy rejonowej policji asp. sztab. Robert Koniuszy odpowiedział, że policja nie interweniowała, bo zapewniała bezpieczeństwo VIP-om.

Po drugie, jak to jest możliwe, że obce służby mogą w Polsce poczynać sobie agresywnie wobec polskich obywateli przy akceptacji polskich władz? Dlaczego państwo polskie na to zezwala? I rzecz najważniejsza: naszym zdaniem niedopuszczalna jest sytuacja, w której służby obcego państwa ograniczają nasze prawo do protestowania i do wolności słowa.

Jak to możliwe, że w Polsce tureckie służby mogą swobodnie napadać na polskich obywateli? Odpowiedź jest prosta. Prezydent Duda podczas wizyty prezydenta Erdogana podkreślił, że liczy na zacieśnienie współpracy politycznej z Turcją. Agenci tureccy pokazali, jak to się robi u nich.


„Nasze Czasopismo” nr 01/2018
Od lewej:
Barbara Sińczuk – emerytka, lekarz, Prezes Stowarzyszenia na Rzecz Dzieci, Młodzieży i Dorosłych Osób Niepełnosprawnych “OŻAROWSKA” Wspiera czynnie wszystkie działania prodemokratyczne w obronie konstytucji.
Danuta Hoffman – emerytka, socjolog, czynnie uczestniczy w walce w obronie praworządności.