Kultura

COŚ NA APETYT W SYPIALNI

Kto docenia rozkosze podniebienia, jest też smakoszem w miłości. A wspólne delektowanie się smakołykami może być podniecającym preludium do miłosnej nocy. Ale pełny żołądek i namiętność nie idą w parze.

Kama Scudder

 

Historia afrodyzjaków jest długa jak dzieje ludzkości. Od dawna szukano środka na młodość i pełnię sił seksualnych. Kiedyś świat nie znał przeludnienia, ludzie żyli krótko, zarazy dziesiątkowały miasta, kobiety umierały przy porodach, a mężczyźni na wojnach. By ludzkość nie wyginęła jak dinozaury, musiało rodzić się dużo dzieci. W starożytności rozmaite specyfiki poświęcano bogini Afrodycie i stąd ich nazwa. Jednak największy rozkwit produkcji napojów miłosnych to ascetyczne średniowiecze! Mieszanki z oddechu pantery, kału nietoperza, spermy krokodyla, brzucha ropuchy, jąder jurnych zwierząt i ziół dodawano do potraw i wina. Miały gwarantować dozgonne uczucie i niesłabnące pożądanie. Pewien król francuski wzmacniał się proszkiem z mumii egipskich. Wierzył, że coś tak egzotycznego musi mieć magiczną moc. Potem obyczaje zmieniły się i zaczęto pobudzać się potrawami – zwłaszcza tymi, których kształty kojarzą się erotycznie, np. szparagi, figi czy korzeń żeń-szenia. Dziś wiadomo, że dieta ma wielki wpływ na życie erotyczne. Gdy seks nie daje satysfakcji, warto ją zmienić.

Ostrygi
Zawsze królowały w miłosnej kuchni. Casanova przed randką pochłaniał cały ich półmisek. Dzięki kolacji z szampanem i ostrygami udało mu się uwieść nawet mniszkę. Ostrygi to bomba białkowa. Zawierają cynk, chroniący przed niepłodnością i wzmagający pożądanie oraz inne substancje pobudzające siły witalne. Podobnie, choć już słabiej, działają krewetki, homary i kawior. Ten ostatni jest niezłym miłosnym „dopalaczem”. Uczeni udowodnili jego wpływ na imponującą płodność rodzin rybaków z największych na świecie łowisk jesiotrów. W tych rejonach dwadzieścioro dzieci to niemal norma!

Trufle
Kiedyś pisano, że kobietę czynią podatniejszą na zaloty, a mężczyznę bardziej namiętnym. Kiedy Napoleon miał kłopoty w sypialni, medyk polecił mu porcję trufli każdego dnia. Te pikantne i aromatyczne grzyby zawierają alkohol obecny też w ludzkim pocie i moczu. Gdy przenika do organizmu, wywołuje silne podniecenie.

Karczochy
Zawsze wywoływały skojarzenia erotyczne, Włosi nazywali je ziemniakami miłości. O niewiernych panach mawiało się, że mają karczochowe serce, po jednym liściu dla każdej damy. Kiedyś wierzono, że przedłużają atrybut męskości, bo są przysmakiem osłów hojnie wyposażonych przez naturę. Karczochy są mało kaloryczne, bogate w witaminy i minerały. Obniżają poziom złego cholesterolu i poprawiają samopoczucie, zwiększają też zdolność przeżywania orgazmu.

Bakłażan
Nazywany jest też oberżyną i gruszką miłosną. Do Europy sprowadzili go Arabowie w XV w. Miał złą reputację, posądzano go o wywoływanie gorączki i epilepsji. Potem jego los się odmienił, stał się luksusowym smakołykiem na królewskich stołach w krajach basenu Morza Śródziemnego. Ma wiele zalet, gwarantuje długowieczność
i dobrą formę, również w sypialni.

Seler naciowy
Zajadali się nim cesarze rzymscy, a w średniowieczu mawiano, że “czyni mężczyzną”. Sok z selera popijali Tristan i Izolda, a zupą madame de Pompadour raczyła Ludwika XV. Z dobrym skutkiem, spośród licznych kochanek ją upodobał sobie najbardziej. Seler odmładza, relaksuje, wprawia w dobry humor, pobudza pracę gruczołów płciowych. Nie bez powodu sięgają po niego gwiazdy Hollywood!

Pietruszka
W Niemczech domy publiczne i uliczki z takimi przybytkami miały w nazwie to warzywo. Kiedyś wierzono, że pietruszkę można używać jak globulkę antykoncepcyjną. Dziś wiele afrodyzjaków zawiera jej ekstrakt, który uwalnia od oporów psychicznych i dodaje energii.

Dynia
Najsilniej na zmysły działa… jej zapach! Naukowcy z Chicago przeprowadzili testy. Okazuje się, że męskich zmysłów nie pobudzają dezodoranty ani większość perfum, tylko zapach dyni. A jej pestki bogate w proteiny i minerały chronią przed kłopotami seksualnymi.

Pomidory
Do Europy przywieźli je hiszpańscy konkwistadorzy w XVI w. jako ozdobę pałacowych ogrodów. Podobnie jak ziemniaki, pomidory uważano za trujące. Mają liście podobne do trującej mandragory. Pierwsi przekonali się do tych warzyw Włosi, reszta Europy trzymała się na dystans. Musiało minąć parę wieków, by pojawiły się na stołach, ale tylko ugotowane, by zabić tę straszną truciznę. Amerykanie polecali trzymanie pomidorów na ogniu aż trzy godziny! W końcu znalazł się śmiałek, Robert Gibbon, który stanął na schodach sądu w Salem i na oczach tłumu zjadł surowego pomidora. Dobrze, że nie umarł następnego dnia na zawał, bo pewnie nie poznalibyśmy smaku sałatki pomidorowej. Gdy ludzie przekonali się, że zjedzenie tego warzywa nie grozi śmiercią ani kalectwem, wymyślili sobie, że ożywia zmysły. Nazwali pomidory rajskimi jajkami i jabłkami miłości. Dodają energii, są źródłem beta karotenu, witamin i minerałów. Są zasadotwórcze i skutecznie odtruwają organizm.

Fenkuł
Znany afrodyzjak w całym antycznym świecie. W Indiach wyciskano z niego sok i mieszano z mlekiem, miodem i lukrecją.
W krajach basenu Morza Śródziemnego popularna była zupa fenkułowa. Ten bulwiasty koper zawiera wiele cennych dla kondycji olejków eterycznych.


„Nasze Czasopismo” nr 02/2018