Społeczeństwo

FASZYZM CZY ZBIOROWA HISTERIA?

Nagle wielki skandal z powodu reportażu w „Superwizjerze”. Grono neofaszystów w polskim lesie celebruje urodziny Adolfa Hitlera. Wielkie mi odkrycie! To o tym nikt wcześniej nie wiedział?! Zdumiewające…

Przemysław Wiszniewski

 

Robię sobie prasówkę, zresztą profesjonalnie robi to też Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych; a więc robię prasówkę z samego tylko stycznia:
„Uderzył w twarz Turka, oddał mocz na bar z kebabem. W Strzelcach Opolskich”; „Rasistowski atak na Syryjczyków w centrum Wrocławia”; „Obcokrajowiec pobity w sylwestra
w krakowskim tramwaju. „Małpa”, „Ciapaty” – krzyczeli, bijąc i szturchając”; „Napaść na Egipcjanina w Oławie. Od lat prowadzi w Polsce legalny biznes”; „Polski rasista napadł na studenta z Arabii Saudyjskiej w łódzkiej galerii handlowej”; „Brutalny atak na 14-latkę na warszawskiej ulicy. Rasiści krzyczeli: Polska dla Polaków!”; „Polacy napadli przy Galerii Dominikańskiej we Wrocławiu na Hindusa”; „Polak brutalnie napadł na Irakijczyka, który mieszka w Polsce prawie 40 lat”; „Klepać mordy je***ym lewakom. Cztery osoby, w tym kobiety, pobite pałkami w Gdańsku”…

Czytam, że „nauczyciele z Chełma wyśmiali ucznia z powodu koloru jego skóry”. W Polsce panuje faszyzm. W głowach obywateli. Faszyzm to bowiem nie tyle ideologia, ile sposób widzenia świata. I wszyscy muszą się nań zgodzić, żeby zatriumfował. Faszyzmu władza nie narzuca siłą, tylko kusi i nęci. Faszyzm jest łatwy, dalece trudniejsze są inne sposoby budowania ustroju państwa, np. demokracji.

Oto dowiaduję się, że w kolejnym odcinku jakiegoś serialu, nadawanego w TVP Jacka Kurskiego, muzułmanin podłoży bombę na placu zabaw. Władza, której obecnie mamy nieszczęście podlegać w Polsce, oparta na ruchu narodowym i elementach socjalizmu (co łącznie sprowadza się do narodowego socjalizmu), zrodziła się w głowie Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników.

PiS jest zaledwie jednym z elementów. W ten konglomerat władzy wpisują się środowiska kibolskie, neonazistowskie, a także część kościoła. Ale nie pozyskaliby tej władzy, gdyby nie społeczne oczekiwania. „Chcemy rządów silnej ręki!”. „Niech przyjdą i zrobią nareszcie porządek!”. „Ciepła woda w kranie to za mało! Trzeba to wszystko gruntownie przeorać!”\” Marzyli wyborcy, a marzenia się spełniają.

Władza roztoczyła wizję wielkiej przebudowy. Potem zaczęła straszyć. Komunistami, lewakami, muzułmanami, imigrantami, uchodźcami, którzy rozprzestrzeniają zarazę. Którzy dybią na ojcowiznę ukryci zdradziecko w łanach rzepaku. Z pozoru słabi i wyobcowani, a tak naprawdę silni światowymi powiązaniami. Terroryści i żydo-masoni, kapitaliści z komunistami, innowiercy i ciapaci, unici europejscy o rozdwojonych językach i stygmatycznych bruzdach na dłoniach – wszyscy przeciwko świętemu plemieniu dobrych Polaków, o włosach przaśnych i chabrowych oczach. I rumianej wprawdzie, ale nadal białej cerze.

Polacy zapragnęli tej tajemnicy, która kryje się w przyszłości. Czują się śmiertelnie zagrożeni, ale też paradoksalnie bezpieczni pod butem władzy, deklarującej siłę i dającej gwarancje. Trzeba tylko być jej bezwzględnie posłusznym i bezgranicznie zaufać. Protestuję od wielu lat przeciwko faszyzmowi w Polsce. Pamiętam, jak 11 listopada 2010 roku wraz z Otwartą Rzeczpospolitą pomagałem młodym z Antify blokować marsz faszystowski. Pod kościołem św. Anny. Zawsze byliśmy traktowani przez społeczeństwo jak towarzystwo niegroźnych wariatów, którzy histeryzują.

Nie znajdowaliśmy posłuchu w publicznej opinii. Antyfaszystów z lubością mylono z faszystami, tak jak antysemitów identyfikuje się chętnie z „semitami”… Wszyscy aktywiści, podobnie jak ja, byli tą sytuacją sfrustrowani i zmęczeni – przeciw sobie mieliśmy bowiem nie tylko środowiska faszystowskie, ale także społeczeństwo, które traktowało nas albo z pogardą, albo z ironią, albo z lekceważeniem. I dziś właściwie, po tym reportażu w „Superwizjerze”, powinienem odetchnąć z ulgą, że wreszcie wszyscy mogą sobie unaocznić problem, który nabrzmiewał całymi latami…

Wspominam Seweryna Blumsztajna z gwizdkami, Paulę Sawicką, Halinę Bortnowską z białymi różami, Roberta Biedronia pobitego w kołnierzu ortopedycznym, Agnieszkę Holland i wielu innych. A także młodzież z Antify. Próbowaliśmy przeszkodzić naziolom w ich brunatnym marszu. Chyba nie bardzo się nam udało. Próbowaliśmy reszcie wskazać zagrożenie. Też nam się nie powiodło. Wszystko zmierza ku najgorszemu.

Zdaje się, że Polacy wciąż bagatelizują problem, zdaje się, że podobają się im „rządy silnej ręki”, zdaje się, że jesteśmy skazani na nieuchronne. Co to będzie? Co z nami będzie?


„Nasze Czasopismo” nr 02/2018