Społeczeństwo

KOTKA PELA WCIĄŻ NADAJE

Powstała, jak zgodnie potwierdzają świadkowie, u zbiegu Al. Jerozolimskich i Marszałkowskiej, w trakcie marszu „My, naród”. Wielu przytacza jednak wcześniejsze przykłady aktywności osób tworzących dziś formację znaną pod nazwą Kapela, KOD-Kapela, czy obecnie Kotka Pela.

Piotr Ruszczewski

 

Poznali się na stołecznym Placu Zamkowym w styczniu 2016 r., podczas flash moba „Oda do radości”, Kapelę powołali miesiąc później pod pomnikiem Cichociemnych, a nazajutrz zorganizowali w grupie „KPiŁ” (od: krew, pot i łzy) na Facebooku. Przez dwa lata istnienia przewinęło się przez szeregi zespołu ok. 100 osób, z czego obecny skład tworzy 40 najtwardszych kapeludków (jak się ich powszechnie określa).

Można powiedzieć, że trafił swój na swego. Pierwszy, najlepszy okres działalności KOD obudził do działania tysiące kreatywnych i pełnych niespożytej energii ludzi, z których wychynęły w tym czasie dziesiątki miłośników koloru pomarańczowego, walenia w bębny, ulicznego tańca, skandowania mocnych haseł i przede wszystkim śpiewu.

W kontakcie z wyrazistym (wielu mówi wprost o jego charyzmie) i równie jak oni nieposłusznym władzy artystą, jakim jest bez wątpienia Konrad Materna, przełamywali opory wynikające głównie z braku zawodowego przygotowania do nowej roli i czerpali satysfakcję z przekraczania granic. W końcu nie każdemu w życiu dane jest iść w biały dzień, czy nawet wieczorem środkiem najszerszych warszawskich ulic, bądź stać na środku placów polskich miast i demonstrować swoje poglądy, będąc jako grupa ważnym, jeśli nie najważniejszym punktem manifestacji.

Kapela szybko znalazła zwolenników, z czasem wręcz miłośników swojej twórczości i spektakularnej formy prezentacji, dominującej podczas publicznych wydarzeń. Do początków 2017 r. zespół rządził na opozycyjnej ulicy, utrwalając swoją pozycję „Czarnym Walcem”, „Warszawianką”, „Kodą” lub zjadliwymi antypisowskimi pastiszami, śpiewanymi na folkową nutę.

Regres nastąpił w chwili ogólnego kryzysu w KOD. Mimo to zespół wydał płytę i własny śpiewnik, a następnie przetrwał burzę niesłusznych oskarżeń pod adresem Konrada Materny
o jego jakoby kryminalną działalność sprzed lat, odkrytą – co dziś już nie dziwi nikogo – przez służby działające pod egidą PiS w latach 2005-07. Jakikolwiek ostateczny wyrok zapadnie w tej tajemniczej sprawie, będzie obciążony niepewnością co do wpływu nań polityki prowadzonej przez obecną władzę i udokumentowanych wrogich relacji z nią lidera Kapeli.

Dzisiejsza Kapela, która w związku z zawieruchą w KOD zmieniła nazwę na identycznie brzmiącą (Kotka Pela), nie maszeruje już na czele wielkich marszów (nikt ich obecnie nie organizuje), nie rządzi na ulicy swoimi piosenkami. Wciąż jednak jest obecna w przestrzeni publicznej, a jej pojawienie się na mniejszych w skali wydarzeniach każdorazowo wzbudza entuzjazm i buduje więź ich uczestników. Nowe utwory, jak „Tarantelka”, „Prosty Przekaz” czy „Kolęda dla stróża prawa”, mają setki tysięcy odtworzeń i są ozdobą wielu akcji z udziałem opozycji.

Ciśnie się na usta zaskakująca konkluzja: społeczność pod nazwą Kotka Pela jest dziś w dużo lepszej formie – twórczej i ludzkiej – niż KOD, na którym wyrosła i jako jedna z nielicznych grup składających się na ruch obywatelski generuje rozwój, zarówno kondycyjny, jak i jakościowy.

Obserwatorzy upatrują przyczyny takiego stanu rzeczy m.in. w świetnych relacjach międzyludzkich wewnątrz zespołu, objawiających się często wzruszającymi otoczenie akcjami wsparcia (np. słynne już mini koncerty pod oknami szpitali, w których leżeli przyjaciele Kapeli), a także we wspólnej filozofii bycia na „tak” w planowaniu zadań. Być może ten model umiejętności zgodnego realizowania cudzych projektów warto by było przeszczepić na grunt wielu skłóconych obecnie i wewnętrznie podzielonych organizacji społecznych?


„Nasze Czasopismo” nr 02/2018
fot. Piotr Ruszczewski