Felieton

WYSKAKUJ Z KASY, EUROPO!

Reparacje wojenne, jakich politycy PiS-u domagają się od naszych zachodnich sąsiadów, nie powinny ograniczać się jedynie do kraju za Odrą. W końcu nie tylko Niemcy rujnowali Rzeczpospolitą.

Jerzy Andrzej Masłowski

 

Oczywiście, niemiecki naród ma najwięcej za uszami i powinien zapłacić nam największe odszkodowania. I to nie tylko za straty, jakie ponieśliśmy w czasie dwóch wojen światowych, ale też za Rozbiory Polski oraz tysiące innych nieszczęść, jak choćby wygaśnięcie dynastii Jagiellonów, będące efektem intryg polegających na wpychaniu do łoża Zygmunta Augusta kolejnych bezpłodnych Habsburżanek. Austria także samo powinna słono zapłacić nam za rozbiory i dorzucić drugie tyle za to, że zrodziła ze swego łona szaleńca z wąsikiem. A i za Sobieskiego, który popędził Turkom kota pod Wiedniem też powinna dać nam rekompensatę. (Jakby Jan III był rozsądniejszy, to by za jednym zamachem złupił austriacką stolicę i dziś spacerowalibyśmy po Ringu jak po Krakowskim Przedmieściu!) Takoż Szwedzi winni zapłacić nam za Potop, bo nie dość, że bezczelnie oblegali Czarną Madonnę, to jeszcze nakradli nam mnóstwo ruchomości (do dziś wyławiane są z Wisły złote wazony, które pogubili uciekając do Szwecji). Duńczycy, Finowie
i Norwegowie też powinni sypnąć nam grosza, choćby za to, że są lutrami, a więc odszczepieńcami i, tym samym, robią religijny zamęt w głowach pobożnych katolików. Francuzi też mają wobec nas olbrzymi dług, albowiem, idąc w samobójczym marszu na Moskwę, gwałcili po wsiach dziewuchy zostawiając nam nie tylko tysiące bękartów, ale też syfilis, zwany od tego czasu francuską chorobą, która dziesiątkowała późniejsze pokolenia rodaków. Anglicy powinni przynieść nam w zębach miliardy funtów za to, że przehandlowali nas w Jałcie; Królowa Elżbieta już powinna wyskakiwać z kasy, choćby miała zastawić u lichwiarzy Windsor, kolekcję Land Roverów i złote łyżeczki z pałacowej kuchni. Odszkodowań powinniśmy domagać się też od Watykanu, nie tylko za to, że Pius XII nigdy nie zaprotestował ostro przeciwko okrucieństwu hitlerowców i represji wobec Polaków i Żydów, ale też za wcześniejsze grzechy, w tym za popieranie swoich konfratrów, którzy, pod szyldem Państwa Krzyżackiego, łupili polskie miasta i wioski. Jednak w pierwszej kolejności powinniśmy zażądać reparacji od Rosji, bo równie silnie zalazła nam za skórę co nasz zachodni sąsiad i przez nią zostaliśmy dotknięci: rozbiorami, wojnami, komunizmem, syfem astrachańskim i sztukami tamtejszych dramaturgów, którzy do znudzenia opowiadali o kobietach stojących w oknie i marzących o wyjeździe do Moskwy.

Skoro już o reparacjach mowa, to my, jako naród, możemy być spokojni i nie musimy obawiać się, że ktokolwiek będzie od nas dochodził odszkodowań. Byliśmy zwykle zbyt skłóceni ze sobą, by się zebrać w kupę i najechać kogokolwiek (nawet obrona kiepsko nam wychodziła). Nie podbijaliśmy, nie gwałciliśmy i nie rabowaliśmy innym ani kosztowności, ani, tym bardziej, dzieł sztuki (to ostatnie dlatego, że brzydziliśmy się wysoką kulturą (tradycję tę, a jakże, kontynuuje minister Gliński).

O odszkodowania wojenne musimy się starać! Ale czy jest na to dobry czas? Na miejscu PiS-u nieco bym poczekał z roszczeniami. A to dlatego, że polityka obecnego rządu doprowadzi wkrótce do takiego osłabienia naszego kraju, że Czwarty Rozbiór Polski będzie już tylko kwestią czasu. Lepiej więc zaczekać aż nas najadą, splądrują i zaczną okupować. A my wtedy podniesiemy lament i zrobimy wielkie narodowe powstanie (jak my kochamy pakować się w kłopoty, a później wyzwalać – takie katharsis działa na nas jak balsam!). A później, po odzyskaniu niepodległości, za jednym zamachem zażądamy wszelkich odszkodowań od całej Europy, z Albanią włącznie. A za reparacje dźwigniemy z gruzów naszą ojczyznę zniszczoną rabunkową polityką Platformy Obywatelskiej i katastrofalnymi rządami PiS-u.


„Nasze Czasopismo” nr 09/2017
rys. Zawleczka.art.pl