Społeczeństwo

UCHODŹCY A TERRORYZM

Demagogiczna dyskusja na temat uchodźców i zagrożeń terroryzmem, jakie stworzą, trwa. Warto więc na problem spojrzeć przez pryzmat dotychczasowych doświadczeń.

Włodzimierz Witakowski

 

Demagogiczna dyskusja na temat uchodźców i zagrożeń terroryzmem, jakie stworzą, trwa. Warto więc na problem spojrzeć przez pryzmat dotychczasowych doświadczeń.

Terroryzm na naszym kontynencie ma długą historię. To zamach na cara Aleksandra II w Sankt Petersburgu w 1881 r., zamach na arcyksięcia Franciszka Ferdynanda Habsburga w Sarajewie w 1914 r., czy też zamach na prezydenta Gabriela Narutowicza w 1922 r.

Przedstawiona obok lista nie jest pełna, tym niemniej pokazuje, kim byli zamachowcy. Widać z niej, że wśród zamachowców w ogóle nie było uchodźców. Znakomita większość zamachów, to zamachy organizowane przez organizacje terrorystyczne, których członkami byli rdzenni Europejczycy. Takimi byli też Breivik czy ostatni zamachowiec z Londynu.

W ostatnich kilkunastu latach (a także w przypadku zamachu na Olimpiadzie w Monachium) terroryści przyjechali legalnie do Europy ewentualnie zostali tu zwerbowani przez Al-Kaidę lub tzw. Państwo Islamskie. Trzeba przyznać, że drugie pokolenie imigrantów może być bardziej podatne na rekrutację ze strony organizacji ekstremistycznych.
Melchior Wańkowicz (o Polakach w USA) pisał, że „najwięcej wykolejeńców daje drugie pokolenie emigracji”. Należy dodać, że wiele zamachów zostało udaremnionych lub się nie udało, jak choćby ostatnie niedoszłe zamachy w Brukseli i w Paryżu. Dotyczy to także Polski:

– w roku 2012 udaremniono przygotowywany przez Brunona K. zamach bombowy na Prezydenta i Sejm;

– w maju 2016 r. student zostawił w autobusie torbę z bombą domowej roboty, która na szczęście została z autobusu
w porę wyniesiona;

– w czerwcu 2017 r. w miejscowości Warlubie niedaleko Świecia pod samochodem zainstalowano bombę, którą policja zdemontowała.

Jak widać terroryzm w Polsce to nie uchodźcy, lecz my sami – Polacy.

Nie chcę twierdzić, że uchodźcy nie byliby powodem kłopotów. W krajach ich pochodzenia też są popełniane przestępstwa, więc wśród nich również trafią się osoby, które wejdą w konflikt z prawem. Ale czy będzie to istotna różnica w stosunku do tego, co obserwujemy w kraju już dziś?

Jeżeli władze mówią, że nie możemy przyjąć uchodźców ze względów bezpieczeństwa, to popatrzmy, jak wygląda bezpieczeństwo Polaków obecnie.

Wg GUS w 2015 r. popełniono w Polsce 18.593 przestępstwa przeciwko życiu
i zdrowiu, w tym 528 zabójstw. Większe zagrożenia czyhają na nas na drogach
i ulicach. W 2015 r. w wypadkach drogowych zginęło 2.938 osób, zaś 39.778 osób zostało rannych. Jeszcze większą liczbę ofiar – ponad 40.000 zgonów rocznie, pociąga za sobą smog, a władze państwa nawet nie próbują z tym zjawiskiem walczyć. A więc „znaj proporcjum mocium panie”. Dbać o bezpieczeństwo należy co prawda we wszystkich dziedzinach, ale nie należy straszyć zjawiskami marginalnymi.

Na problem uchodźców nie należy patrzeć tylko przez pryzmat zagrożenia terroryzmem, lecz także uwzględnić inne aspekty:

1. ,,Solidarność”.
Znakomita większość uczestników wielkiego zrywu w Polsce roku 1980-go powinna dziś żywić uczucia solidarności wobec osób uciekających z rejonów wojen lub klęsk żywiołowych, osób ratujących życie i zdrowie.

2. Chrześcijański nakaz miłości bliźniego.
Niestety biblijne ziarno trafia w Polsce w dużej mierze na jałową glebę. Społeczeństwo, które w ok. 90 % deklaruje wyznanie chrześcijańskie, jest w znacznej mierze faryzejskie. Najwyraźniej widać to w zachowaniu grupy, której członkowie co miesiąc w kościele powtarzają słowa „i odpuść nam nasze winy, jako
i my odpuszczamy”, by natychmiast po wyjściu z kościoła krzyczeć, niczym 2 tysiące lat temu, „ukrzyżuj go”. „Uchowaj Panie Boże takiej pobożności”, jak pisał biskup Ignacy Krasicki.

3. „Problem wzajemności”.
Mówimy, niekiedy z dumą, że poza granicami Polski mieszka 20 mln Polaków. To 1/3 narodu. Ktoś ich w tych innych krajach przyjął, ktoś dał im schronienie, umożliwił przetrwanie, zaakceptował. Ci Polacy lub osoby polskiego pochodzenia, to w części potomkowie uchodźców, w większości zaś emigranci ekonomiczni lub ich potomkowie.

Warto pamiętać dlaczego w hymnie polskim znajdują się słowa „z ziemi włoskiej do Polski”. Warto sobie przypomnieć o Wielkiej Emigracji i dlaczego za granicą powstał Pan Tadeusz i inne poezje Mickiewicza, dramaty Słowackiego, czy koncerty Chopina. Warto pomyśleć dlaczego w USA jest szereg miejscowości o nazwie Warszawa czy Czestochowa, skąd się wzięło osadnictwo polskie w Brazylii, dlaczego wieś w pobliżu Istambułu nosi nazwę Polonezkoy (Wieś Polska).

Warto też pamiętać o losach żołnierzy i towarzyszących im cywili podczas II wojny światowej, którzy po wyjeździe z ZSRR trafili do biednej wówczas muzułmańskiej Persji, która przyjęła ich z otwartymi rękoma. Polskie, chrześcijańskie dzieci znalazły wówczas schronienie i opiekę także w hinduistycznych Indiach, w Libanie, czy w wieloreligijnej Kenii.

Polska od wieków była krajem wielonarodowym, w której mieszkały liczne mniejszości – Żydzi, Ukraińcy, Białorusini, Litwini, Niemcy, muzułmańscy Tatarzy i szereg innych. To na skutek II wojny światowej i przesunięcia granic w jej następstwie Polska stała się krajem niemal homogenicznym. Jednak nie oznacza to, że nie mamy nawet dziś mniejszości.

Niezależnie od wymienionych wyżej, do Polski w ostatnich dziesięcioleciach napłynęli uchodźcy i imigranci z innych krajów. Największą grupę – ok. 100 tys. osób, stanowią Wietnamczycy. W Warszawie co setny mieszkaniec jest Wietnamczykiem. Czy komuś to przeszkadza, że się nieco różnią od ludzi o słowiańskim wyglądzie i wyznają (w części) inną religię?

Przez Polskę przewinęło się 90-100 tys. Czeczenów, którzy uciekali przed wojną i przed prześladowaniami. To w znakomitej większości muzułmanie. Czy ktoś zauważył negatywne skutki ich pobytu w naszym kraju?

W ostatnich latach do Polski napłynęła duża grupa przybyszów z Ukrainy. To głównie imigranci ekonomiczni, których (wg pani premier) jest w Polsce ok. miliona. I w tym przypadku również można zadać pytanie, czy ktoś zauważył negatywne aspekty pobytu w Polsce tak dużej grupy obcokrajowców?

Ponadto mieszkają w Polsce mniejsze grupy pochodzące z innych stron świata – zarówno pracujący tu okresowo, jak
i wybierający Polskę jako miejsce stałego zamieszkania. To absolwenci polskich uczelni, osoby, które tu założyły rodziny, uchodźcy, którym Polska udzieliła kiedyś schronienia z powodów politycznych (Grecy, Hiszpanie). W większości są to już obywatele polscy jak np. urodzony w Nigerii John Godson, który był posłem.

Do takiej różnorodności Polacy przez lata przyzwyczajali się. Musieli oczywiście zobaczyć, że sąsiad o wystających kościach policzkowych czy ciemnej skórze to sąsiad równie dobry, jak ten, którego znali od dziecka. Czy komuś to przeszkadzało? Najwyraźniej przeszkadzało to tym, którzy konflikty wykorzystują dla osiągnięcia korzyści politycznych.


KRYZYS UCHODŹCZY

Ewa Krawczyk-Dębiec

Od 2014 r. do Unii Europejskiej napływają uchodźcy i imigranci z terenów objętych konfliktami. Według ONZ 23 proc. z nich pochodzi z Syrii, 12 proc. z Afganistanu, 10 proc. z Nigerii, 8 proc. z Iraku, 6 proc. z Erytrei. Największa ich liczba trafiła dotąd do Niemiec, Szwecji, Austrii oraz na Węgry. Dziennik “Bild”, powołując się na dokument niemieckich władz bezpieczeństwa, podał, że w Afryce Północnej, Jordanii i Turcji na wjazd do Europy czeka prawie
6,6 mln osób (dane na koniec kwietnia 2017 r.). To największy, od czasów
II wojny światowej kryzys migracyjny na starym kontynencie.

UE, mając prawny i moralny obowiązek zapewnienia ochrony potrzebującym, podjęła działania w celu zaradzenia kryzysowi uchodźczemu:

1. Pomoc humanitarna i pomoc rozwojowa, na którą w 2015 i 2016 r. UE przeznaczyła ze swego budżetu ponad 10 mld euro.

2. Akcje ratunkowe na morzu i ochrona granic UE.

3. Relokacja, przesiedlanie i powroty. Państwa członkowskie zgodziły się do września 2017 r. przenieść 160 tys. osób ubiegających się o azyl z Grecji
i Włoch do innych krajów UE.

4. Porozumienie UE z Turcją z marca 2016 r., zgodnie z którym nielegalni imigranci i osoby ubiegające się o azyl, przybywające na wyspy greckie
z Turcji, mogą być do niej odsyłani.

5. Powstrzymanie niekontrolowanego napływu nielegalnych imigrantów, poprzez ustanowienie ośrodków recepcyjnych w Grecji i we Włoszech.

6. Reforma przepisów UE dotyczących azylu. Utrzymano wymóg ubiegania się o azyl w pierwszym państwie członkowskim UE, do którego dana osoba się dostanie, chyba, że ma rodzinę w innym państwie. Jeżeli jednak dane państwo członkowskie jest przeciążone, musi zostać zapewniona solidarność
i sprawiedliwy podział odpowiedzialności w obrębie UE.

13 czerwca 2017 r. przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker poinformował, że wobec Polski, Węgier i Czech została wszczęta procedura
o naruszenie prawa unijnego. Kraje te od roku nie wywiązują się z obowiązku przyjmowania uchodźców w ramach programu relokacji. Pierwszym etapem procedury o naruszenie prawa UE było wysłanie wezwania do usunięcia uchybienia, co może doprowadzić do pozwania Polski, Węgier i Czech do Trybunału Sprawiedliwości. Konrad Szymański, Wiceszef Ministerstwa Spraw Zagranicznych ds. europejskich , odnosząc się do decyzji KE, stwierdził, że “Polska jest gotowa do obrony swoich racji przed Trybunałem Sprawiedliwości”.


„Nasze Czasopismo” nr 09/2017
fot. pixabay.com