Polityka

MŁODZI I AMBITNI – CO ICH MOTYWUJE?

Rozmowa z Joanną Burnos, specjalistką ds. polityki zagranicznej, działaczką społeczną i przedsiębiorcą

 

Masz dużą łatwość przemawiania, świetnie prezentujesz się publicznie, masz pewien rodzaj charyzmy. Czy to kwestia talentu, czy treningu i doświadczenia?

Dziękuję. Wystąpienia publiczne powinny być skierowane do widzów czy słuchaczy. Niby oczywiste, ale to właśnie moim zdaniem cały sekret. Kocham ludzi. Niezależnie od tego, czy mam czas się do wystąpienia przygotować czy też muszę powiedzieć kilka słów spontanicznie, staram się myśleć o odbiorcy. To chyba rodzaj empatii, intuicji. Nie mnie to oceniać, czy to już talent. Przyznaję jednak, że wystąpienia publiczne nie paraliżują mnie, a dostarczają adrenaliny. Zawsze też byłam osobą bardzo aktywną, zabierałam publicznie głos. Można powiedzieć, że polityką interesuję się od dziecka. W czasach studenckich przewodniczyłam największemu kołu naukowemu uczelni. Organizowałam i prowadziłam spotkania dla studentów z autorytetami ze świata polityki i biznesu.

Dlaczego Nowoczesna?

Marzyłam o nowej jakości w polskiej polityce. Na Torwar – Kongres Założycielski Nowoczesnej wybrałam się z ciekawości. Merytoryczne wystąpienia mówców – ekspertów z różnych dziedzin, oprawa wydarzenia, a przede wszystkim niesamowita, pozytywna energia były tymi czynnikami, które mnie do Nowoczesnej przyciągnęły.

Zdaje się, że szczególnie zajmują Cię sprawy międzynarodowe?

Zawsze była we mnie duża ciekawość świata. Moim marzeniem było studiować i pracować ,,międzynarodowo” – zawsze interesowały mnie sprawy międzynarodowe, polityka zagraniczna, dyplomacja. Ukończyłam roczny program edukacyjny – Akademia Młodych Dyplomatów
w Europejskiej Akademii Dyplomacji.

Dla wielu z nas, a szczególnie osób takich, jak Ty, obecna sytuacja międzynarodowa chyba wydaje się ciekawa i zarazem niepokojąca …

Nasz kraj znalazł się w szalenie trudnym położeniu na arenie międzynarodowej. Zaprzepaszczany jest cały dorobek wolnej Polski. Dawniej partnerzy biznesowi, koledzy ze studiów, przyjaciele z Europy Zachodniej stawiali nas za przykład udanej transformacji. Dziś dzwonią i pytają: „Co tam się u Was dzieje?” Szlag mnie trafia na samą myśl o tym, jak bardzo się izolujemy w Unii Europejskiej. Sama doświadczyłam dobrodziejstw bycia obywatelką kraju członkowskiego. Jako studentka bez żadnych przeszkód mogłam podjąć wakacyjną pracę w Londynie, być stypendystką programu Socrates-Erasmus i pracować w domu maklerskim w Brukseli. Nie wspominając już o łatwości podróżowania, prowadzenia biznesu, o inwestycjach infrastrukturalnych, które pojawiły się w naszym kraju dzięki dofinansowaniu unijnemu. Polacy także się zmienili, otworzyli na świat. Teraz naszym obowiązkiem jest stać na straży europejskich wartości i młodzi ludzie mają w tym zakresie szczególne obowiązki. W grudniu zeszłego roku uczestniczyłam w spotkaniu z posłanką węgierskiej partii opozycyjnej. Z niepokojem słuchałam relacji o tym, do czego posuwa się Viktor Orbán. Minęło zaledwie kilka miesięcy, a partia rządząca w Polsce skutecznie odwzorowuje jego najgorsze praktyki. Obudźmy się w końcu!

Czy widzisz szansę na większe zaistnienie młodszych pokoleń?

Jest takie powiedzenie: masz to, na co się odważysz. Młodzi pokazali, że nie ma ich zgody na ,,przegięcie”. Zawłaszczenie Trybunału Konstytucyjnego jeszcze nie wzbudziło w nich aż takiego oburzenia. Jednak gdy podniesiono rękę na sądownictwo – coś bardziej namacalnego dla każdego obywatela, gdy zaczęto wyprowadzać Polskę z Unii Europejskiej i Unię z Polski, pokazali gotowość do protestowania w dzień i w nocy.

Współpracujesz z wieloma młodymi ludźmi, także młodszymi od siebie. Dostrzegasz tam osoby posiadające potencjał do bycia w przyszłości prawdziwymi liderami?

Z pewnością, w samej Nowoczesnej jest bardzo duży potencjał wśród młodych. To niejednokrotnie ludzie znakomicie wykształceni, znający języki obce, podróżujący po świecie, posiadający silny instynkt obywatelski. Nie można tego zmarnować. Ale przyszli liderzy to nie tylko dzisiejsi członkowie partii politycznych. W wielu osobach te drzemiące cechy przywódcze zostaną odkryte za kilka lat. Liderem nie zostaje się z nadania, liderami stajemy się krok po kroku, w wyniku ciężkiej pracy. Ponadto nie każdy może być liderem wybitnym lub przywódcą z prawdziwego zdarzenia. Trzeba mieć w sobie pierwiastek czegoś unikatowego, wyróżniającego, nieszablonowego. Ważne, że młodym nie jest wszystko jedno, co pokazały ostatnie protesty. Czeka nas jednak długi marsz, który wymaga cierpliwości. Czasem ludziom młodym jej brakuje. Ja już jestem 30+, więc już się trochę jej nauczyłam (śmiech).

Czy to prawda, że młodzi ludzie nie interesują się polityką, nawet nie chodzą na wybory?

Chcę wierzyć, że to się już trochę zmieniło. Mam wrażenie, że poczynania obecnego rządu przebudziły ludzi młodych. Miejmy nadzieję, że to trend, który się utrzyma. Natomiast z pewnością przyczyn relatywnie małego zaangażowania politycznego czy obywatelskiego ludzi młodych należy szukać i uważnie je analizować. Mam wrażenie, że dla wielu młodych Polaków nasza polityka jest po prostu nudna. Oczekują dziś „sexy” przekazu i przede wszystkim autentyczności. Nastolatkowie, dwudziestolatkowie są znakomitymi recenzentami ludzkich zachowań, trafnie potrafią wyłapać każdy fałsz. Paradoksalnie ich głosy chyba zdobywa się najtrudniej. Niejednokrotnie podczas rozmów z ludźmi młodymi w czasie kampanii wyborczej, czy np. podczas warszawskich akcji, słychać: „A co mój głos zmieni, to tylko jeden głos…” Niestety wyczuwalna jest więc nuta pewnego rodzaju rezygnacji, zobojętnienia, poczucia bezradności. Tu kolejna lekcja do odrobienia dla polityków, organizacji pozarządowych, nauczycieli, rodziców – właściwie nas wszystkich – edukacja i jeszcze raz edukacja! To chyba nasza największa słabość. Uczmy młodych ludzi odpowiedzialności za kraj, uczmy ich solidarności i wiary we własną moc sprawczą, a o przyszłość będziemy mogli być spokojni. Wymaga to wysiłku już na poziomie naszych domów. Dyskutujmy z naszymi dziećmi o bieżących wydarzeniach w Polsce i na świecie. Możemy to robić z entuzjazmem, na wesoło, w formie gier i zabaw. Zainteresowanie sprawami publicznymi nie musi wiązać się z zadęciem, którego młodzi nie trawią. W skrócie uczmy dzieci, że z demokracją nie ma żartów. Wybieramy nie na niby, wybieramy prawdziwych ludzi, którzy mają realny wpływ na nasze codzienne życie. Czy dostrzegasz jakieś bariery wstrzymujące tych młodych ludzi, którzy jednak chcą zajmować się polityką? Bariery istnieją przede wszystkim w partiach politycznych. Problemem trawiącym wszystkie stare partie są wewnętrzne gierki i układanki. Nie są promowani najlepsi, a bierni, mierni, ale wierni. To musi się wreszcie skończyć. Społeczeństwo wysyła komunikaty. Przykładem są ostatnie marsze i protesty.

Jednak wyjątki się zdarzają – mamy młodych posłów, lokalnych liderów niemal we wszystkich formacjach politycznych.

Owszem, ale to wyjątki potwierdzające regułę. Nie bez znaczenia są też negatywne skojarzenia z zawodem polityka. Pokutuje przekonanie, że do polityki idą ludzie przeciętni. Często wybitnym przestaje się chcieć. Patrzmy politykom na ręce, ale nie posyłajmy ich od razu do diabła. Jestem zwolenniczką dawania szansy. Po czynach ich poznacie. Nie wolno z góry zakładać złych intencji.

Wiele zrywów, rewolucji rozpoczynali nastolatkowie, studenci … W młodych ludziach tkwi pewna energia do zmieniania świata!

Co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości. Pamiętajcie, wszyscy młodzi, którzy czytacie ten wywiad! To w WASZYCH rękach są losy naszego kraju.Bierzcie odpowiedzialność i do przodu!

Czego można życzyć Joannie Burnos?

Jako obywatelce idealistycznie marzy mi się zasypanie podziałów. Jako mamie i żonie – niech zawsze będzie tak, jak jest. Jako człowiekowi zdrowia, to naprawdę najcenniejsze. Dziękuję. A Czytelnikom Naszego Czasopisma życzę po prostu licznych i rozmaitych powodów do zadowolenia.


„Nasze Czasopismo” nr 09/2017
fot. Grzegorz Jakubowski