Gospodarka

EURO W POLSCE – ZALETY I WADY

Na forum publiczne, być może pod wpływem decyzji Platformy Obywatelskiej, słusznie powróciła debata nt. zastąpienia złotego walutą europejską – euro. Warto, nie poddając się emocjom, zastanowić się nad zaletami i wadami takiego rozwiązania.

Włodzimierz Witakowski

 

A emocje występują. Ponownie odezwały się głosy mówiące, że wprowadzenie euro spowoduje wzrost cen, czyli inflację. Przyjrzyjmy się zatem na początek temu argumentowi.

Na krajowy rynek dostarczana jest pewna masa towarów i usług. Ich ilość określona jest punktem równowagi między zdolnościami produkcyjnymi dostawców i siłą nabywczą nabywców z uwzględnieniem salda eksportu i importu, a także biorąc pod uwagę oszczędności i zaciągane kredyty. Dzisiaj wartość tych towarów i usług określana jest w złotówkach.

Nazwa nie ma znaczenia

Zadajmy sobie pytanie: czy przez sam fakt wyrażenia tej wartości w innej walucie – obojętne, czy będzie to euro, dolar czy juan – zmieni się faktyczna ilość tych towarów i usług? Oczywiście nie.Trzeba tu przypomnieć, że dokładnie taką samą operację przeżyliśmy w roku 1995, kiedy stary złoty zastąpiony został nowym złotym o wartości 10 tysięcy razy wyższej. Czy ktoś pamięta rewolucję cenową z tamtego okresu? Nic takiego nie wystąpiło.

Co prawda zapewne wystąpił wówczas „efekt cappuccino” – zaokrąglenie cen wyrażanych w nowej, silniejszej walucie, w przypadku towarów o bardzo małej wartości powoduje zwykle wzrost ich ceny. Powoduje to niepokój czy nawet zdenerwowanie klientów nabywających takie towary i usługi. Ale globalna siła nabywcza ludności pozostaje bez zmian, więc przy nie zmienionej podaży towarów i usług, wpływ zmiany waluty na ceny będzie zerowy. Nie oznacza to, iż nie wystąpią zjawiska negatywne.

Kłopotliwy okres przejściowy

Zmiana waluty oznaczać będzie konieczność przeprogramowania wszystkich kas sklepowych, biletowych, automatów parkingowych itp. Będzie to niewątpliwie koszt, choć będzie to koszt jednorazowy. Można jednak złagodzić negatywne efekty w tym względzie, wprowadzając okres przejściowy (np. roczny), w którym szczególnie w dużych sklepach czy na dużych dworcach funkcjonowałyby równolegle kasy złotowe i w euro. W takim przypadku równoległe oznaczanie cen w złotych i w euro zapobiegłoby wykorzystaniu zmiany waluty do indywidualnych podwyżek.

Wprowadzenie waluty używanej w większości krajów Unii Europejskiej radykalnie obniżyłaby popyt na usługi kantorów wymiany walut. Prawdopodobnie obroty kantorów spadłyby o nie mniej niż 75 proc, można więc powiedzieć, że 75 proc. kantorów straciłoby rację bytu. Miałoby to oczywiście pewien wpływ na bezrobocie, przy czym osobami poszukującymi pracy byłyby osoby o pewnych specyficznych kwalifikacjach, które nie zawsze znalazłyby zatrudnienie w bankowości lub usługach finansowych.

Utrata broni walutowej

Negatywnym elementem zmiany waluty będzie utrata możliwości automatycznego reagowania na ewentualny kryzys gospodarczy poprzez zmiany kursu waluty – jej deprecjacja (osłabienie) umożliwia zwiększenie eksportu własnych towarów (stają się tańsze) i zmniejszenie importu towarów produkowanych za granicą (ich cena rośnie).

Dla wielu ludzi rezygnacja z własnej waluty jest zjawiskiem negatywnym, gdyż oznacza utratę części suwerenności – po rezygnacji z własnej waluty i przyjęciu euro to nie Narodowy Bank Polski, lecz Europejski Bank Centralny (EBC) będzie prowadził politykę monetarną.

Trudnością jest też to, że zmiana waluty obowiązującej na terenie Polski, a zatem również banku centralnego, wymaga zmiany art. 227 Konstytucji. Zgodnie
z art. 235 ust. 4 Konstytucji, wymaga to większości dwóch trzecich głosów w Sejmie i bezwzględnej większości głosów w Senacie, w obecności (odpowiednio) co najmniej połowy posłów i senatorów.

Większa wygoda, mniejsze ryzyko

A co w zamian? Na pierwszym miejscu chyba należy postawić efekt najbardziej powszechny – wygodę milionów osób wyjeżdżających co roku do krajów posługujących się euro jako walutą. Nie myśleliby oni o tym, czy i ile złotych wymienić i co zrobić z pieniędzmi nie wydanymi za granicą. Ponadto „spread” (różnica między kursem kupna i sprzedaży waluty) pozostawałby w ich kieszeniach. Oszczędność czasu, w szczególności dla mieszkańców małych miejscowości, też jest nie do pogardzenia.

Dla eksporterów i importerów likwidacja „spreadu” to oczywiście również czysty zysk. Ale kto wie, czy nie ważniejszą jeszcze sprawą jest zniknięcie ryzyka kursowego w handlu z krajami Unii Europejskiej. Kalkulacja transakcji może być bardziej precyzyjna, a oferowane ceny nieco niższe, co przyczyni się do wzrostu obrotów w handlu z tymi krajami i w konsekwencji wpłynie na lepsze wykorzystanie mocy produkcyjnych w zakładach produkujących towary na eksport.

Tańsze kredyty

W przypadku kredytów, stopa odsetek spadnie o ok. dwa punkty procentowe, co ułatwi rozwój zakładów produkcyjnych i usługowych. Przede wszystkim jednak zwiększy to zdolności kredytowe osób pragnących zakupić lub wybudować mieszkanie. Pociągnie to za sobą zarówno wzrost budownictwa mieszkaniowego, jak i rozwój przemysłu materiałów budowlanych, a także rozwój branż związanych z produkcją elementów wyposażenia mieszkań i z usługami mieszkaniowymi.

Jednolita waluta z większością krajów Unii Europejskiej, w tym z wieloma krajami sąsiednimi, wpłynie pozytywnie na rozwój turystyki, a w szczególności na wzrost „turystyki zakupowej” przyczyniając się do rozwoju branży usług turystycznych oraz handlu w strefach przygranicznych.

Wpływ wprowadzenia euro na rozwój gospodarczy kraju specjaliści szacują na nie mniej niż 1,5 punktu procentowego. Oznacza to wzrost tempa rozwoju kraju o co najmniej 35 proc. Nie jest to rzecz do pogardzenia, w szczególności w sytuacji, kiedy zamiast zbliżać się do poziomu gospodarczego wielu krajów unijnych, zaczęliśmy zwiększać do nich dystans, gdyż kraje te rozwijają się szybciej od nas. Do krajów najbardziej rozwiniętych zbliżamy się zaś wolniej niż dotychczas.

Większe wpływy i bezpieczeństwo

Utrata elastyczności waluty, która stanowi walor w sytuacjach kryzysowych (patrz wyżej), zostałaby zrekompensowana z nadwyżką siłą waluty oraz możliwościami korzystania z zasobów EBC, co można było zaobserwować na przykładzie Grecji. Natomiast utrata suwerenności w sprawach walutowych zostałaby z nawiązką zrekompensowana możliwościami wpływu na politykę monetarną całej Unii Europejskiej.

Obok wspomnianych wyżej korzyści ekonomicznych należy też wspomnieć o korzyściach politycznych. Pozycja polityczna Polski po wprowadzeniu euro wzrosłaby w stosunku do dzisiejszej zdecydowanie. Jako piąty pod względem gospodarczym kraj UE (po Brexicie) mielibyśmy szansę na znalezienie się w „twardym jądrze Unii” – w ścisłej czołówce krajów decydujących o jej losach. To oczywiście warunek konieczny, ale zdecydowanie niewystarczający. Jednak jego spełnienie ułatwiłoby nam taki wpływ na decyzje UE, by działały one na korzyść naszego kraju.


„Nasze Czasopismo” nr 03-04/2018
źródło obrazka: https://pl.wikipedia.org/wiki/Euro_w_Polsce#/media/File:European_union_emu_map_en.png