Historia Polityka Społeczeństwo

DYKTATURA CIEMNIAKÓW

Wspomnienia przywoływane z okazji 50. rocznicy Marca 1968 r. wykazują zaskakujące podobieństwo do aktualnych wydarzeń. Podobieństwa dotyczą ludzi, instytucji, sytuacji. Czy dalszy bieg wypadków również będzie podobny?

Piotr Wieczorek

 

„..Za tę hańbę zasługi – Warszawa czy Kraków –
Gomułka nam powiedział – Polska dla Polaków.
Już nie dla przybłędów Pospolita Rzecz –
Wiesław, jak Faraon, popędził nas precz…”
(J.Kaczmarski, „Opowieść pewnego emigranta” 1987)

Stefan Kisielewski szedł ulicą Kanonia w Warszawie. Podeszło doń kilku „dżentelmenów”, którzy, wygłosiwszy krótką pogadankę polityczną, zakończoną wdzięcznym „A teraz, sk…..nu, za to dostaniesz”, zaczęli bić – pięściami i milicyjnymi pałkami. Bili fachowo, oszczędzając głowę i ważne organy, nie dopuszczając do obrażeń zagrażających życiu.

Parę dni wcześniej, 29 lutego, odbyło się nadzwyczajne zebranie Związku Literatów Polskich, poświęcone zdjęciu z afisza „Dziadów” Dejmka. Zwolennicy wolności kultury mieli na zjeździe przewagę nad partyjnym betonem – przyjęta została rezolucja autorstwa Andrzeja Kijowskiego, potępiająca ingerencję cenzury w polskie życie publiczne. Kisielewski poparł rezolucję, mówiąc:

„Opowiadam się za rezolucją kolegi Kijowskiego, która stawia sprawę całościowo na tle tej skandalicznej dyktatury ciemniaków w polskim życiu kulturalnym, jaką obserwujemy od dłuższego czasu.”

Słowa Kisiela dopiekły rządzącym – sam Gomułka, ripostując, zarzucił mu próbę „restauracji Polski burżuazyjnej, antyradzieckiej”. Wtórował mu Gierek, zarzucając Kisielowi podporządkowanie obcym interesom. Konsekwencje, poza dotkliwym pobiciem, były długofalowe – trzyletni zakaz publikacji, cofnięte zamówienia na dzieła publicysty i usunięcie z życia publicznego. Gomułka zareagował „nieznanymi sprawcami”, gdyż poczuł się osobiście dotknięty określeniem „ciemniak”. Zemścił się na Kisielu w sposób, który podpowiadała mu jego intelektualna przaśność.

Do pobicia Kisiela doszło wieczorem 11 marca 1968 r. Od trzech dni trwały protesty studenckie na Uniwersytecie i na Politechnice Warszawskiej. Rozwijała się w najlepsze antysemicka nagonka, rozpoczęta parę miesięcy wcześniej przedstawieniem przez MSW listy 382 „syjonistów” posiadających wpływy w PRL.

Z uczelni relegowano niepokornych, aresztowano krytyków systemu. Wydarzenia Marca 1968 były, jak sądzą historycy, okazją do rozgrywki politycznej wewnątrz PZPR – w której „partyzanci” Mieczysława Moczara domagali się zmiany pokoleniowej w partii, posługując się przy tym mieszaniną haseł antyinteligenckich, antysemickich i nacjonalistycznych. Brutalne działania „aktywu robotniczego” i MO wobec młodzieży akademickiej miały być środkiem do osłabienia władzy Gomułki w partii i pozbawienia go zaufania sowieckiego kierownictwa.

Prof. Wojciech Roszkowski podsumowując wydarzenia marcowe, pisał:, „Choć pucz moczarowski z marca 1968 r. nie osiągnął ostatecznego celu i został zahamowany przez kierownictwo gomułkowskie, w kierownictwie tym dokonano sporych wyrw, co osłabiło znacznie pozycje samego Gomułki. Odbyło się to podczas dzikiej kampanii antydemokratycznej i antysemickiej, rozpętanej w trakcie pogromu liberalnego ruchu intelektualistów i studentów. Ruch ten przegrał, gdyż nie poparli go na większą skalę robotnicy”.

Dziś, 50 lat po wydarzeniach Marca 68, mam wrażenie déjà vu. Dzisiejszy odpowiednik PZPR, Prawo i Sprawiedliwość, z Jarosławem Kaczyńskim jako dzisiejszym towarzyszem „Wiesławem”, mobilizuje znowu demony drzemiące od 30 lat w społeczeństwie polskim. Prowadzona jest bezpardonowa kampania antydemokratyczna. Budzone są szowinizm, rasizm
i ksenofobia – w tym samym celu, co 50 lat temu – aby oduczyć Polaków racjonalnego myślenia i przekonać nas do wsparcia reżimu w walce z wrogiem. Zewnętrznym (Żydzi, emigranci, Niemcy, Francuzi, Unia Europejska) oraz wewnętrznym (Gorszy sort, komuniści i złodzieje, mordy zdradzieckie, kanalie…) – walka z urojonym wrogiem jest bowiem dla PiS gwarancją dalszego rządzenia. W interesie „dyktatury ciemniaków w wersji 2.0” jest podtrzymywanie konfliktów, permanentnego kryzysu społecznego i wojna na wszystkich frontach. Na razie jeszcze nie biją. Ale poczekajmy…


„Nasze Czasopismo” nr 03-04/2018
fot. pixabay.com