Prawo

NAJWYŻSZA PORA NA UREGULOWANIE ZWIĄZKÓW PARTNERSKICH

Czy nie jest dyskryminujące skazywanie osób żyjących w związkach jednopłciowych na podejmowanie nadzwyczajnych kroków prawnych, by osiągnąć ułamek tego, co przysługuje małżeństwom? Czy nie zasługują na to, aby chociaż w części przyznać im prawa przysługujące małżeństwom?

Piotr Skorupski

 

Niedawno miałem okazję prowadzić interesującą dyskusję z pewną panią adwokat na temat związków partnerskich. Moja rozmówczyni była zdania, że wprowadzenie w Polsce rozwiązań prawnych, które pozwoliłyby na takie związki (w domyśle jednopłciowe, aczkolwiek nie tylko) nie jest konieczne, ponieważ na gruncie obecnie obowiązujących przepisów można osiągnąć podobny efekt. To prawda, w niektórych obszarach jest to do wykonania. Ale nie we wszystkich.

Uprzywilejowane małżeństwa

O jakich jednak prawach mowa? Pierwszy przykład z brzegu – małżonkowie po sobie dziedziczą z mocy prawa (jest to tzw. dziedziczenie ustawowe, o ile żadne z małżonków nie sporządziło testamentu). Pary żyjące w konkubinatach mogą teoretycznie osiągnąć efekt podobny do dziedziczenia ustawowego, sporządzając odpowiedni testament, ale wiąże się to
z dodatkowymi kosztami, nie wspominając o tym, że świadomość tego, żeby pamiętać o konieczności sporządzenia testamentu, nie jest wcale powszechna.

Innym przykładem jest prawo do informacji o stanie zdrowia nieprzytomnego partnera lub małżonka. Otóż małżonkowie z mocy samego prawa są upoważnieni do uzyskania w szpitalu takiej informacji. Teoretycznie partner żyjący w konkubinacie także jest do tego uprawniony (ustawa o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta za osobę bliską uznaje osobę znajdującą się we wspólnym pożyciu z pacjentem), jednak w praktyce bardzo trudno jest udowodnić w szpitalu, że jest się z daną osobą we wspomnianym „wspólnym pożyciu”.

Jeśli partnerzy żyjący w konkubinacie chcą zapewnić sobie wzajemnie prawo do uzyskania informacji o stanie zdrowia, muszą złożyć odpowiednie oświadczenie (najlepiej w formie aktu notarialnego, żeby pracownicy służby zdrowia nie mieli wątpliwości co do ważności takiego oświadczenia). Stanowi to dodatkową trudność dla osób żyjących w konkubinatach.
Są też „bonusy”, które przysługują wyłącznie osobom żyjącym w związkach małżeńskich – np. możliwość wspólnego rozliczania podatku dochodowego. Jest to wyjątkowy przywilej, którego nie można osiągnąć bez wstąpienia w związek małżeński. Osoby żyjące w konkubinatach zdecydowanie powinny móc rozliczać się wspólnie, chociażby z racji tego, że żyjąc razem odciążają budżet państwa w zakresie np. udzielania im pomocy socjalnej.

Konieczna zmiana konstytucji?

Ze strony przeciwników uregulowania związków partnerskich najczęściej padającym argumentem jest ten o niekonstytucyjności takiego rozwiązania. Twierdzą oni, że Konstytucja RP uniemożliwia uchwalenie przepisów, które zrównywałyby w niektórych czy we wszystkich aspektach małżeństwa oraz związki partnerskie. Rzeczywiście, Konstytucja RP w artykule 18 przewiduje, że małżeństwo, jako związek kobiety i mężczyzny, znajduje się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej. Nie znajduje się w nim jednak zakaz przyznania innym rodzajom związków praw podobnych lub nawet identycznych do tych, które przysługują małżeństwom.

Sąd Najwyższy w przeszłości kilkukrotnie wypowiadał się na temat projektów ustaw dotyczących związków partnerskich składanych w 2012 r. przez SLD, PO oraz Ruch Palikota i w swoich opiniach za każdym razem stawał na stanowisku, że wykluczona jest regulacja analogiczna lub bardzo zbliżona do unormowań dotyczących heteroseksualnego małżeństwa bez uprzedniej zmiany art. 18 Konstytucji RP.

Nawet jeśliby przyjąć opinie Sądu Najwyższego za uzasadnione, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w przyszłości zmienić ustawę zasadniczą w taki sposób, aby nie było zarzutów co do konstytucyjności proponowanych regulacji. Do tego rzecz jasna konieczny jest odpowiedni klimat polityczny, w szczególności w postaci większości dwóch trzecich głosów
w Sejmie po stronie zwolenników takiego rozwiązania, których w tej chwili nie ma. Nie znaczy to jednak, że w nadchodzących latach wahadło nie przechyli się w stronę zwolenników związków partnerskich.

Prawo w tyle za realiami

Ius sequitur vitam – prawo podąża za życiem. Znaczy to ni mniej ni więcej, że to prawo powinno się dostosowywać do zmieniających się społecznych relacji. Coraz więcej osób żyje w konkubinatach. Coraz mniej osób wstępuje w związki małżeńskie. W latach 80. i na początku lat 90. zawierano w Polsce ok. 250 tysięcy małżeństw; w 2016 r. zawarto ich raptem 195 tysięcy.

Panuje coraz większa świadomość, że wykluczanie par jednopłciowych z przywilejów przysługujących wyłącznie małżeństwom heteroseksualnym jest dyskryminujące dla tych pierwszych. Obyczajowość w Polsce na tyle się w ostatnich dziesięcioleciach zmieniła, że najwyższy czas, aby pary homoseksualne mogły otrzymać od państwa polskiego możliwość sformalizowania swoich związków i korzystać przynajmniej z części przywilejów przysługujących małżonkom.

Z sondażu przeprowadzonego w czerwcu 2017 r. przez IPSOS wynika, że 52 proc. Polaków zgadza się na przyznanie parom jednopłciowym prawa do związków partnerskich. Dla porównania, w 2010 r. związki partnerskie gejów i lesbijek akceptowało tylko 25 proc. pytanych przez CBOS. Jak widać, tendencja jest wzrostowa.

Obecnie perspektywa odpowiednich zmian w prawie, które wprowadziłyby do polskiego porządku prawnego związki partnerskie lub jednopłciowe małżeństwa, jest z politycznego punktu widzenia dosyć odległa. Nie zapominajmy jednak, że w innych krajach, które przed laty uchodziły za konserwatywne, udało się takie zmiany przeprowadzić.

Niechaj dobrym prognostykiem będzie przypadek katolickiej Irlandii, w której
w 2015 r. dobyło się referendum, dzięki któremu umożliwiono zawieranie małżeństw parom tej samej płci. Kilka lat wcześniej, bo w 2011 r., wprowadzono do irlandzkiego porządku prawnego możliwość rejestrowania związków partnerskich i to pomimo sprzeciwu hierarchów kościoła katolickiego. Natomiast już cztery lata później zezwolono na małżeństwa jednopłciowe. Jest tylko kwestią czasu, kiedy podobne rozwiązania zostaną wprowadzone w Polsce.


Piotr Skorupski, adwokat z Kancelarii Prawnej Wąsik & Skorupski.

„Nasze Czasopismo” nr 5/2018
fot. pixabay.com