Społeczeństwo

W ZWIĄZKU ZE ZWIĄZKIEM ZAWODOWYM

Jak związki zawodowe funkcjonują we współczesnym biznesie? Są przeżytkiem, czy może jednak potrafią być pożytecznym narzędziem w rękach pracownika? Co o nich myślą przedsiębiorcy?

Katarzyna Kacprzak, Jacek Okoń, Marek Klimkowski, Ewa Krawczyk-Dębiec

 

Związek zawodowy jest dobrowolną i samorządną organizacją ludzi pracy, powołaną do reprezentowania i obrony ich praw, interesów zawodowych i socjalnych. Nie brzmi to zachęcająco. Związki zawodowe kojarzą się niektórym z rozjuszonymi górnikami, strajkującymi pielęgniarkami lub nauczycielami. Przywodzą na myśl swąd palonych opon, wycie syren, gromkie okrzyki oraz korki na ulicach.

We współczesnych korporacjach, gdzie pracują ludzie młodzi i wykształceni, propozycja przystąpienia do organizacji związkowej budzi zdziwienie. Czy dlatego, że dla nich związek zawodowy to tylko „Solidarność” i Lech Wałęsa? Raczej nie. Brak zainteresowania wynika przede wszystkim z niewiedzy o tego typu organizacji oraz jej możliwościach pozytywnego wpływu na pracownicze życie. Ponadto, co przykre, ludzie boją się, co pomyśli sobie pracodawca o takim związkowcu i czy zastosuje jakieś represje.

Związkowe patologie

Związki zawodowe wydają się być obciążone pewnymi patologiami. Piotr Palutkiewicz – współzałożyciel i Prezes Zarządu Instytutu Gospodarczego Instigos w trakcie przeprowadzonej niedawno przez Kluby Liberalne debaty „Czyich interesów bronią związki zawodowe?” zauważył, że głównym zarzutem wobec związkowców są wynagrodzenia, przy czym nie chodzi tylko o ich wysokość. Nie są finansowane ze składek członkowskich i największym zagrożeniem jest to, że etatowych związkowców można przekupić. Pracodawca obieca na przykład, że przyzna podwyżkę związkowcowi, aby ten zadziałał zgodnie z jego intencją. To między innymi powoduje, że związki nie kojarzą się pozytywnie. W odpowiedzi na to Piotr Szumlewicz – ekspert i doradca OPZZ, przewodniczący Rady Mazowieckiej OPZZ – wyjaśnił, że etat związkowy oznacza delegowanie danego pracownika do pełnienia funkcji w związkach zawodowych na tych samych warunkach płacowych, jakie miał na etacie w firmie. Jeżeli więc ktoś przed delegowaniem miał wysokie wynagrodzenie, jako związkowiec będzie miał takie samo. Zaproponował, żeby w celu poprawienia sytuacji etatowi związkowcy przestali być opłacani przez pracodawcę, a stali się delegowanymi przez związki zawodowe inspektorami pracy.

Romans z polityką

Mimo różnych słabości związki zawodowe w Polsce wciąż mają się dobrze. Być może dlatego, że obecnie są to już gildie zawodowych związkowców, a nie związki. Centrale związkowe uczestniczą w różnych formach i stadiach prac nad tworzeniem prawa oraz nadzorze nad jego przestrzeganiem.

Jest na przykład Rada Dialogu Społecznego, powołana przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w 2015 r., w której jest miejsce na rozmowę i współpracę na szczeblu centralnym na linii rząd – pracodawcy – pracownicy. Czy jest? Do Rady zaproszono jedynie duże centrale związkowe – NSZZ „Solidarność”, OPZZ i Forum Związków Zawodowych, zapominając o niezrzeszonych związkach zawodowych. Według Piotra Szumlewicza, Rada ma wyłącznie konsultacyjny charakter. Ustawa daje niewiele kompetencji związkom zawodowym na tym poziomie.

Taka forma uczestnictwa w procesie legislacji rodzi pewne pokusy, które dzisiaj boleśnie widać na polskiej scenie politycznej. Upolitycznienie prowadzi do populistycznych i niezrozumiałych postulatów działaczy związkowych. Na przykład związki poparły powrót do zróżnicowanego wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn, co w efekcie dyskryminuje kobiety. Przecież równe prawa w zakresie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn nie stoją na przeszkodzie w wypracowaniu mechanizmów wcześniejszych emerytur dla kobiet. O tym, czy z takiego prawa skorzystać, powinna decydować sama zainteresowana.

Duże związki zawodowe wypracowały sobie mechanizmy doskonałej współpracy z każdą władzą wykonawczą. Opanowały państwowe spółki, w których niemożliwe jest przeprowadzenie restrukturyzacji czy chociażby przebudowanie struktury zatrudnienia, gdyż związki niezwłocznie szykują się do strajków.

Zarządy tych podmiotów obawiają się zawodowych związkowców, gdyż zdarza się, że „współpraca” z nimi nierzadko skraca ich kadencję. Romans z władzą szkodzi ruchowi związkowemu, gdyż odbiera mu autentyczność. W niedługim czasie konieczna będzie dyskusja nad modelem funkcjonowania ruchu związkowego w Polsce, gdyż związki zawodowe uprawiające politykę dublują partie polityczne.

Na świecie związki zanikają

Bardziej rozwinięte od Polski państwa wypracowały sobie w ostatnich kilkudziesięciu latach pewien konsensus współżycia ze związkami zawodowymi, pozwalając im powoli zanikać, jako organowi zbędnemu. Firmy tolerują ich istnienie, egzekwując jednocześnie regularne weryfikowanie mandatu związkowców do reprezentowania pracowników.

Ciekawy jest pod tym względem proces powstawania struktur związkowych w jednym z amerykańskich zakładów koncernu FCA – dla niewtajemniczonych po prostu Fiat. Pracownicy musieli gremialnie głosować za utworzeniem nowego zakładowego związku zawodowego. Wyniki głosowania okazały się negatywne, w rezultacie czego związek nie powstał.

Kolejnym elementem tego niepisanego konsensusu jest to, że związki zawodowe nie angażują się w politykę przez duże „P”, skupiając się na dbaniu o prawa pracownicze swoich członków. Rządy są z nimi w stałym dialogu, ale jest to bardziej dyskusja związkowca z politykiem, a nie starcie dwóch polityków. Jeśli jakiś związkowiec chce gdzieś awansować, sprawdzić się w biznesie albo zająć się polityką, składa swój związkowy mandat.

Korzyści ze związku

Czytając przepisy ustawy związkowej trudno oprzeć się wrażeniu, że to tylko puste postulaty. Jednakże, jeśli związek zawodowy działa na terenie zakładu pracy, ma możliwość wytypowania osób prawnie chronionych przed zwolnieniem. Wówczas pracodawca nie może bez zgody zarządu zakładowej organizacji związkowej wypowiedzieć bądź rozwiązać stosunku pracy ani też jednostronnie zmienić takim osobom warunków pracy lub płacy.

Warto też zauważyć, że w zakresie praw i interesów zbiorowych związki zawodowe reprezentują wszystkich pracowników, niezależnie od ich przynależności związkowej. To, co może przynieść wymierne korzyści dla pracowników, to fakt, że związkom zawodowym przysługuje prawo prowadzenia rokowań zbiorowych oraz zawierania układów zbiorowych pracy, a także innych porozumień przewidzianych przepisami prawa pracy.

Takie układy zbiorowe pracy, zawierane przez pracodawcę w porozumieniu z organizacją związkową, mogą zastąpić regulaminy wynagrodzeń obowiązujące u danego pracodawcy. Nie do przecenienia jest także rola związku zawodowego w przypadku przejścia zakładu pracy lub jego części na innego pracodawcę.

Czy pracownik rzeczywiście jest słabszą stroną w relacjach z pracodawcą i wymaga szczególnej ochrony prawnej? Pracodawcy pewnie zgodnie odpowiedzą, że nie. Pracownik – mając do dyspozycji inspekcję pracy, sądy pracy i sądy cywilne – nie powinien czuć się „słabszy”. Możliwe jest jednak, że związki zawodowe dbają o niską samoocenę pracowników.

Ten twór powstał w XIX wieku w celu ochrony mas pracujących przed bezwzględnymi kapitalistami. W tamtych czasach związkowcy faktycznie mieli pełne ręce roboty i rzeczywiście przez minione 200 lat wypracowali wiele cennych rozwiązań prawnych chroniących pracowników, dziś uznawanych za oczywistość.

Problem polega jednak na tym, że obecnie związkowcy, szczególnie polscy, zatrzymali się na roku 1960. Usilnie próbują wmówić wszystkim, że związki nadal są niezastąpione, gdyż tylko one potrafią przeciwstawić się krwiożerczym zakusom korporacji i uległych im rządów. Prawo pracy, sądy pracy, inspekcja pracy nie są w stanie dotrzeć wszędzie, gdzie łamane są prawa pracownicze, ale związki tak.

Obciążony pracodawca

Czego może się bać pracodawca, zwłaszcza mały? W ustawie o związkach zawodowych sukcesywnie dopisywano pracodawcy obowiązki, nie bacząc na koszty. Jego obowiązkiem jest dostarczenie związkowi zawodowemu pomieszczenia oraz urządzeń technicznych do wykonywania działalności związkowej (na szczęście wymaga podpisania odrębnej umowy). Na pracodawców przerzucono obowiązek zbierania składek członkowskich i potrącania ich z wynagrodzenia osób zatrudnionych. Pracodawca musi się liczyć z możliwością kontrolowania go przez związek zawodowy w zakresie przestrzegania prawa pracy lub w wyniku skarg przez Państwową Inspekcję Pracy.

Największym jednak zagrożeniem dla małego pracodawcy jest tzw. międzyzakładowa organizacja związkowa. Może się okazać, że u pracodawcy pracuje osoba będąca członkiem międzyzakładowej organizacji związkowej, która po osiągnięciu pułapu 10 członków – liczonych we wszystkich podmiotach, w których działa – uzyskuje uprawnienia zakładowej organizacji związkowej również u tego pracodawcy. Pociąga to za sobą możliwość objęcia takiego pracownika ochroną przed rozwiązaniem stosunku pracy, a także wprowadza obligatoryjny obowiązek konsultacyjny w przypadku rozwiązania stosunku pracy z każdym zatrudnionym, który zwróci się o reprezentowanie jego praw do takiej organizacji.

Szeroki wybór związków

W Polsce działają obecnie organizacje zrzeszone w centralach związkowych, oraz organizacje niezrzeszone. Wśród central związkowych mamy do wyboru NSZZ „Solidarność”, Inicjatywę Pracowniczą, Forum Związków Zawodowych, Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych (OPZZ) i Związek Syndykalistów Polski. Nie wszyscy jednak chcą być częścią wielkich central i tworzą własne organizacje. Wśród niezrzeszonych są związki zawodowe tworzone przez pracowników poczty, muzealników, rolników, nauczycieli, zawodowych kierowców, lekarzy, położnych i inne grupy zawodowe.

Założenie związku zawodowego nie jest trudne. Można przystąpić do ogólnopolskiej organizacji związkowej lub powołać własny związek zawodowy w swoim zakładzie pracy. Wystarczy minimum 10 osób, które złożą pisemne deklaracje członkowskie. Trzeba przyjąć statut, wybrać komitet założycielski, zarejestrować związek w Krajowym Rejestrze Sądowym.

Czy pracodawca sam sobie może założyć związek zawodowy? Takie pytanie wydaje się być absurdalne. Do związku zawodowego przystąpić lub zainicjować jego istnienie może każdy, z wyłączeniem osób, które określa się mianem pracodawcy. Znaczy to tyle, że prezes zarządu spółki założyć związku zawodowego nie może, ale już kadrowa tak.

Znane są przypadki pojawiania się organizacji związkowych, które powołano dla reprezentowania interesów pracodawcy w celu kształtowania lub zmiany wewnątrzzakładowych źródeł prawa pracy, np. regulaminu wynagradzania, regulaminu zakładowego funduszu świadczeń socjalnych czy regulaminu pracy.

Tutaj pracodawcy idzie w sukurs zapis art. 30 ust. 5 ustawy o związkach zawodowych. Jeżeli nie osiągnie się porozumienia w zakresie tych dokumentów, decyzję o wprowadzeniu ich w życie podejmuje pracodawca, po uwzględnieniu odrębnych stanowisk poszczególnych związków biorących udział w negocjacjach. A zatem wystarczy zakłócić jednomyślność związkowców, aby możliwe było przejęcie przez pracodawcę kompetencji związków zawodowych.

A co na to pracodawcy? Marek, 40-letni przedsiębiorca z Warszawy opowiedział, jak parę lat temu jeden z jego pracowników wymyślił sobie, że w firmie przydałby się związek zawodowy. Zwrócił się o wsparcie do centrali „Solidarności”. Związek zaproponował mu pobranie ulotek i instruktaży z ich strony internetowej.

Marek nie mógł wyjść z podziwu dla związkowego profesjonalizmu i troski o los jego pracowników. Domyślił się, że mała czy średnia prywatna firma, taka jak jego, to nie jest dobry materiał na wyhodowanie sobie na niej takiego kolejnego związkowego oddziału. Z biurami, związkowymi etatami, hucznymi imprezami. W małej firmie, statystycznie najczęściej naruszającej prawa pracownicze, nie opłaca się centralom związkowym tworzyć związku zawodowego i pracownicy muszą liczyć tylko na siebie.

Potrzeba istnienia związków zawodowych

Jakub Bińkowski, sekretarz Departamentu Prawa i Legislacji Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, w trakcie debaty Klubów Liberalnych stwierdził, że związki zawodowe są prawdopodobnie niezbędne w dużych zakładach pracy i niekiedy średnich. W małych są zupełnie niepotrzebne. Inne zdanie ma Piotr Szumlewicz, który uważa, że takie organizacje w zakładach pracy są potrzebne, bo ich celem jest troszczenie się o warunki pracy pracowników. Im mniejszy zakład pracy, tym warunki – także płacowe – gorsze. Państwowa Inspekcja Pracy nie jest w stanie skontrolować wszystkich zakładów pracy, dlatego potrzebne są związki.

Związki zawodowe, wpisane w Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej, są obecnie jedyną masową organizacją społeczną skupiającą ludzi pracy. Jeżeli mają istnieć, to konieczne jest wyraźne określenie ich pozycji tak, aby nie trzeba było pytać, czy ich działalność jest korzystna, czy szkodliwa dla gospodarki, pracodawców i pracowników.

———————
W tekście wykorzystano materiały z debaty „Czyich interesów bronią związki zawodowe?”, zorganizowanej przez Kluby Liberalne 18 marca 2018 r.


ZWIĄZKI ZAWODOWE W LICZBACH

W 2014 r. związki zawodowe skupiały jedynie 1,6 mln członków (11 proc. zatrudnionych) w 12,9 tys. aktywnych jednostkach organizacyjnych związków. Większość związków działała w podmiotach sektora publicznego (66 proc.). Najczęściej powstawały w średniej wielkości zakładach pracy, zatrudniających między 50 a 249 osób, najrzadziej w podmiotach zatrudniających mniej niż 50 osób (dane GUS).

W badaniach CBOS z 2017 r. „Działalność związków zawodowych w Polsce”, członkostwo w związkach deklarował zaledwie co dwudziesty Polak (5 proc.).

Według raportu OECD „Perspektywy zatrudnienia”, o ile w 1985 r. w krajach OECD członkami związku zawodowego było średnio 30 proc. pracowników,
to w 2017 r. tylko 17 proc. W Estonii do związku należy jedynie 4,5 proc. pracowników, w Turcji ok. 6 proc., w Szwecji, Danii i Finlandii – ok. 65 proc. pracowników, a w Islandii – aż 92 proc.

Zmniejszenie popularności związków związane jest m.in. z działalnością prywatnych funduszy ubezpieczeniowych, oferujących ubezpieczenia na wypadek bezrobocia bez wymogu członkostwa w związku.

W Polsce niski współczynnik uzwiązkowienia wynika m.in. z przepisów prawa. Ustawodawca wyłączył możliwość zrzeszania się w związkach zawodowych przez osoby wykonujące pracę zarobkową na innej podstawie niż stosunek pracy. W Sejmie trwają prace nad rozszerzeniem kręgu osób uprawnionych do tworzenia i wstępowania do związków.

Poza tym, zgodnie z obowiązującą ustawą, do założenia organizacji związkowej wymagana jest uchwała co najmniej 10 osób. W małych firmach niekiedy nie ma tylu pracowników, a więc ustawowo nie jest możliwe stworzenie takiej organizacji.


fot 1. Piotr Woźniak, fot 2. fot. pixabay.com
Nasze Czasopismo nr 5/2018