Społeczeństwo

“TE PIENIĄDZE IM SIĘ PO PROSTU NALEŻAŁY”…

Ludzcy Panowie idąc po władzę, określali się mianem tych, którzy będą blisko ludzi, skończą z arogancją władzy… którzy nie będą kraść. Mieli skończyć z układami i kolesiostwem. Dużo mieli, dużo o tym mówili i dużo z tego zrobili… tylko jakoś tak na opak.

Lech Bokszczanin

 

Z tym byciem bliżej ludzi, to najlepiej radzi sobie ich wódz. Starszy Pan z Żoliborza – nazwijmy go Jarek – cały czas pokazuje, jak bardzo blisko ludzi można być. Na odległość kordonu policji, kilku rzędów barierek i może w przyszłości zasieków z drutu kolczastego… Ja to bym Mu radził jeszcze fosę sobie strzelić dookoła willi, w której temu starszemu Jarkowi przyszło mieszkać.

Arogancję władzy też udało się akolitom pana Jarka dość wydajnie podkreślić. Zanim przejdę do tytułowych pieniędzy, które w ich mniemaniu im się należały… podam jakiś inny przykład. A może dwa, żeby was setkami występujących nie zanudzać. Ograniczę się do dwóch osób – obawiam się, że dość oczywistych. Pierwsza z nich (wypada zacząć od kobiety) to jedna z największych przeciwniczek udzielania pomocy ofiarom wojny w Syrii. Tak mocno wspierała niejakiego Mariusza w obronie polskiej ziemi przed uchodźcami, że zrobiono ją ministrem ds. uchodźców… to tak jak Chazan dbający o zdrowie kobiet – po prostu niesmaczne.

Co zrobiła Kempa?

Zorganizowała sobie ekskluzywną wycieczkę do Jordanii, która prawdopodobnie kosztowała więcej niż kwota, jaką chciała przekazać na pomoc mieszkającym tam uchodźcom… Ludzka Pani. O ile mnie pamięć nie myli, pani Beatka poleciała samolotem, którego eksploatacja kosztuje dwa razy więcej niż takiej przykładowo CASY. Oprawa jej wyjazdu była żartobliwie określana mianem bizantyjskiej… ale niestety nie powinien ten fakt być powodem do żartów. Powinien za to i mam nadzieję że będzie, stanowić powód dokładnego zbadania zasadności wydawania naszych pieniędzy. W taki oto sposób skromna inaczej Beata Kempa zarobiła na znienawidzonych przez samą siebie uchodźcach… pokazała im!

Drugim z przykładów arogancji PiSiego okresu panowania jest aptekarz Bartek. Ten Misio bije na głowę opisaną powyżej Beatkę, ale niegrzecznie było zacząć od niego.

Co zrobił Bartek?

Cóż zatem takiego zrobił Bartek, od którego nazwiska pochodzi określenie dla całej haniebnej grupy miernych, biernych ale wiernych? Cóż ten ulubieniec, byłego już na szczęście, szefa MON (którym nigdy miał nie zostać) Antoniego uczynił? O czym by tu najpierw opowiedzieć? Czy o jego ciągłym pojawianiu się na stanowiskach pracy, do których miał takie same kompetencje, co biskup do decydowania o zdrowiu kobiet? Czy może wojażami po całym kraju, podczas których Misio bawił się w dyskotekach, a do których wożony był rządową limuzyną?

Szastanie naszymi pieniędzmi to wykonaniu takiego kogoś rzecz mniejszej wagi niż to, co mnie najbardziej w jego postawie raziło. Arogancja Misia nie wynikała z powyższych zachowań. To można podciągnąć pod zwykłą głupotę. Arogancja tego osobnika polega na poniżaniu innych. Poniżaniu tych, którzy zasłużyli sobie na większy szacunek, niż Misio kiedykolwiek zasłuży.

Nie jestem w stanie zrozumieć, jak ktoś bez wiedzy, doświadczenia, stażu, przygotowania, stopnia wojskowego, nawet bez odpowiedniego stopnia w strukturach cywilnych, może poniżać żołnierzy, którym szacunek okazywać powinien. Sytuacje, w których Misio był witany okrzykiem “czołem panie ministrze”, powinny przejść do najmniej chlubnych w historii Wojska Polskiego. Żołnierz, który był zmuszony nosić nad Bartusiem parasol, żeby biedactwo nie zmokło, powinien otrzymać rentę specjalną za doznane traumy… Wątkiem, w którym Misio wzywał do siebie zasłużonych oficerów Wojska Polskiego, kazał im czekać jak jakimś petentom, żeby następnie udzielać im reprymendy albo czegoś jeszcze gorszego, zakończę pisanie o tym kwiecie PiSiej młodzieży… czyli osobniku, który bez wsparcia rodzimej partii nie jest
w stanie osiągać niczego.

Wystarczy nie kraść?

Kolejnym z głośnych haseł przedstawicieli lepszego sortu, było “wystarczy nie kraść”. W ten oto sposób Beatka, co to kiedyś była premierem, promowała siebie i swoich wspólników. Co miała na myśli z tymi kradzieżami? Z zarzutów, które padały z jej obozu pod adresem poprzedników, można wywnioskować, że owi poprzednicy byli łasi na kasę… naszą dodam. Czyli kradli, bo brali nasze pieniądze. Kradli, bo wydawali nasze pieniądze.

Kempa wydawała, ale nie kradła? Bartuś łasił się na stanowiska, na które nigdy kompetencji nie zdobędzie, ale nie kradł? Była premier przyznała sobie premię w wysokości kilku rocznych pensji suwerena, ale nie kradła? Hmm… jeżeli poprzednicy „kradli”, a Ludzcy Panowie, wysysając z Polski jeszcze więcej, nie kradną, bo uważają, że „te pieniądze im się po prostu należały”, to jak my, szarzy obywatele, mamy to rozumieć? Jak nazwać kogoś, kto wprowadza w życie metody, które wcześniej nazwał kradzieżą i teraz mówi, że to jego należność?

Hasła i rzeczywistość

Jest to albo złodziej, albo złodziej wyrachowany, albo kłamca i złodziej, albo kłamca i arogant. Dlaczego? Złodziej – bo powiela działania tych, których złodziejami nazywał. Złodziej wyrachowany – bo powiela działania innego złodzieja, ale zmienia zasady gry i mówi, że teraz to już jest OK. Kłamca i złodziej – bo kłamał, zarzucając poprzednikom kradzież, ale powielając ich działanie, kradnie w świetle własnych zarzutów. Kłamca i arogant – bo kłamał, że poprzednik kradł, ale w arogancki sposób robi to samo, bo ciemny lud to kupi… bo arogant myśli, że lud jest głupi…

Jak więc poczynania zorganizowanej grupy trzymającej władzę, mają się do pięknych haseł grupy pchającej się do tej władzy? Nijak! Obiecali coś za poparcie i się nie wywiązali. Mówiąc krótko, wyłudzili od wyborców skreślenie krzyżyka przy nazwisku ich wspólnika. Inaczej nie potrafili. Nie potrafili zdobyć władzy, będąc sobą, więc stworzyli kłamliwy obraz kogoś, kim nigdy nawet nie chcieliby być. Stworzyli obraz ludzi uczciwych, słuchających obywateli i niepchających się do władzy po kasę… niestety z ich haseł pozostało już tylko „Te pieniądze im się po prostu należały”…


„Nasze Czasopismo” nr 5/2018
fot. pixabay.com