Gospodarka

PISANCJUM CZYLI HEREZJE GOSPODARCZE STRÓŻÓW MORALNOŚCI

Tak jak za swych poprzednich rządów, PiS nie ma sensownych recept gospodarczych na Polskę ani ekspertów ekonomicznych. Ma za to pomysły, jak wydoić gospodarkę, dać zarobić kolesiom oraz uzyskać efekt propagandowy. Problem w tym, że to się może źle skończyć dla Polski.

Łukasz Koska

 

Jarosław Kaczyński ma „krótką ławkę” specjalistów i brak autentycznie dobrych rozwiązań gospodarczych. Podejmowane przez PiS decyzje są często szkodliwe dla Polski
i trącą zwykłą herezją i prywatą.

W kategorii szkód makro wygrywa katastrofalne obniżenie wieku emerytalnego. Według Ewy Lewickiej-Banaszak, współtwórczyni reformy emerytalnej z 1999 r., „obniżenie wieku emerytalnego to najbardziej szkodliwa dla obywateli i gospodarki decyzja polityczna PiS”. Rządząca partia twierdzi, że do 2019 r. łączne koszty obniżenia wieku emerytalnego wyniosą ok. 40 mld zł. Nie podaje jednak informacji, że do 2030 r. wyniosą one już 250 mld zł, a do 2050 r. aż 1073 mld zł! O tak astronomiczne kwoty wzrosną dopłaty budżetu do łatania tzw. dziury w FUS.

Prezenty z opóźnionym zapłonem

PiS nie zdecyduje się na drastyczne obniżenie emerytur, za to oswaja nas z pomysłem emerytur obywatelskich dla osób niepracujących i nisko zarabiających (elektoratu PiS) kosztem emerytur odłożonych w ZUS przez osoby z wyższymi pensjami. Prowadzi to do buntu młodszych pokoleń przeciwko coraz droższym w utrzymaniu starszym osobom. Kolejny program „Rodzina 500+”, który kosztuje rocznie 24,5 mld zł, jest niesprawiedliwy (m.in. nie wspiera jedynaków oraz samotnych rodziców), a ponadto, według „Rzeczpospolitej”, spowodował odejście z rynku pracy
ok. 50 tys. kobiet, co je wpędzi w biedę na emeryturze. PiS dba o swój elektorat, dlatego utrzymuje dotowanie węgla kosztem wypowiedzenia kontraktów dla energetyki odnawialnej, co skutkuje wstrzymaniem 99,2 proc. tych inwestycji. Invenergy, jeden z największych inwestorów w energetyce odnawialnej, grozi Polsce procesem o 2,5 mld zł odszkodowania za celowe działania na szkodę sektora, który wskutek decyzji rządu jest na skraju bankructwa.

Suweren płaci za wszystko

Wydatki budżetu rosną, więc PiS musi podnosić podatki. Podatek bankowy przyniósł 4,9 mld zł w 2017 r., ale rządu nie interesuje, że przez to sektor podnosi marże kredytów (o 0,3-0,4 proc. według danych Centrum AMRON).

Podatek handlowy, szkodliwy głównie dla polskich sieci handlowych, na razie został wstrzymany, ale PiS wciąż zamierza go wprowadzić. Wprowadzony zakaz handlu w niedziele także jest szkodliwy (obniża obroty i rentowność, np. gastronomii czy kin, które żyją głównie ze sprzedaży w weekendy), do tego nieszczelny (firmy go obchodzą, np. twierdząc, że obsługują pasażerów). Spowodował od poza tym nieuzasadnione uprzywilejowanie stacji paliw (zaczynają sprzedawać produkty, których nie będzie teraz można kupić w tradycyjnych sklepach). Według badania Kantar TNS, aż 76 proc. badanych popierało pomysł dwóch wolnych niedziel dla pracowników bez konieczności zamykania sklepów, jednak PiS-u zignorował opinie środowisk eksperckich, że wystarczą zmiany w Kodeksie Pracy.

Zakaz swobodnego obrotu ziemią rolną z 2016 r. również nie ma racjonalnego uzasadnienia i ogranicza konstytucyjne prawo do dysponowania swoim majątkiem, za to uprzywilejowuje Kościół. PiS nie zamierza przekazać samorządom funduszy na koszty „deformy” edukacji szacowane na 1 mld zł, co spowodowało spadek stopy inwestycji w 2017 r. z prognozowanych 25 proc. do 18 proc. Nowelizacja prawa farmaceutycznego wprowadziła zasadę „apteka tylko dla aptekarza“ oraz tzw. demografię i geografię aptek, co mocno ogranicza konkurencję w branży. Innym przejawem złych decyzji jest radykalne podniesienie opłat za użytkowanie wód, co przynosi sygnały o zamykaniu portów jachtowych na Mazurach.

Ekscentryczne rozstrzygnięcia

Oprócz decyzji systemowych, władza ma na swoim koncie również wiele pojedynczych, podobnie szkodliwych działań. Anulowanie kontraktu na Caracale za 13,5 mld zł wstrzymało modernizację polskiej armii i skłóciło Polskę z sojusznikami. Media publiczne muszą być ratowane kroplówką 980 mln zł z pieniędzy podatników, bo straciły wiarygodność i widzów gdy stały się tubą propagandową PiS.

Zamówienie przez PŻB promu za 450 mln zł jest wyjątkowo nierynkowym gestem wobec Stoczni Remontowej Gryfia, która nie ma ani projektów promu, ani doświadczenia w ich budowie. Przygotowywane są medialne propagandowo, ale kosztowne i kontrowersyjne inwestycje, jak Centralny Port Komunikacyjny za 35 mld zł czy przekop Mierzei Wiślanej za blisko 1 mld zł.

Przy tych kwotach bledną takie absurdy, jak umiejscowienie siedziby stoczni wojennej w Radomiu. Niedawno media informowały o pomyśle centralnej inwigilacji treści w internecie – tzw. MaBeNy. Ogólniki tzw. Planu Morawieckiego mogą być kolejną furtką do trwonienia państwowych funduszy, np. na rozwijanie produkcji samochodów elektrycznych, w których Polska nie ma żadnych osiągnięć. Ponosimy również niepoliczone straty ze zrujnowania reputacji polskich stadnin koni, rzezi drzew, zniesienia małego ruchu granicznego z obwodem kaliningradzkim czy niszczenia państwa prawa.

Dojna zmiana

Osobnym tematem jest skok aparatczyków PiS na publiczne stanowiska i pieniądze – „wykastrowanie” ustawy o służbie cywilnej, mnożenie stanowisk urzędniczych, obsadzanie „Misiewiczami” spółek Skarbu Państwa, nagrody przyznawane sobie przez rząd, wykorzystywanie samolotów wojskowych przez Beatę Szydło i Antoniego Macierewicza czy kart kredytowych przez urzędników.

„Dojenie” odbywa się też przez zrzutkę publicznych spółek na Polską Fundację Narodową wspierającą propagandę PiS. Na starcie PFN otrzymała 100 mln zł, a zasłynęła z kampanii billboardowej „Sprawiedliwe Sądy”. Według mediów, PFN kupiła we Francji jacht pełnomorski za 5 mln zł (pomimo tańszych propozycji budowy jachtu w Polsce), który za kolejne 20 mln zł ma pływać wokół świata w celu promowania Polski. W tym kontekście 611 tys. zł wydane przez senator Annę Anders na podróże zagraniczne to drobiazg. Najsłynniejsze jest jednak finansowanie przez państwo biznesów ojca Rydzyka, łączną otrzymaną przez niego kwotę szacuje się na 70 mln zł.

Powrót do komuny

Z działań PiS przebijają najgorsze wzorce polityki: etatyzm, nacjonalizacja, centralne sterowanie, interwencjonizm, dotowanie nierentownych decyzji i sektorów, podnoszenie podatków, nepotyzm i populizm. Tak działała post-komuna, z którą rzekomo PiS chciał walczyć.

Niepokojące jest też stopniowe niszczenie małej przedsiębiorczości, na której opiera się polska gospodarka. PiS stosuje ostry rygor, przypominający momentami metody Stalina, gdy zaciska pętlę absurdalnych przepisów i zasad na naszych przedsiębiorcach. Czy za granicą takie metody są stosowane, czy polscy przedsiębiorcy są mniej uczciwi? Jeśli nie, to znaczy, że PiS nie potrafi traktować Polaków inaczej niż potencjalnych złodziei i frajerów, a gospodarka to tylko przykład zamordystycznej metodologii, którą PiS zastosuje także w innych sferach.

Oby efekty nie były jak za Gierka, po którym zostało mnóstwo nietrafionych inwestycji i kolosalne długi do spłacenia. Wtedy znów wielu powie: „Polak mądry po szkodzie”, choć niestety do dziś wielu uważa tamte czasy za najlepszą epokę w najnowszej historii Polski.


„Nasze Czasopismo” nr 5/2018
fot. pixabay.com