Polityka

SĄD NAJWYŻSZY – KAPITULACJA?

Jednym z celów „dobrej zmiany” jest podporządkowanie wymiaru sprawiedliwości Centralnemu Ośrodkowi Politycznemu, czyli w aktualnym stanie spraw w Polsce, Prezesowi Prawa i Sprawiedliwości. Drogą do realizacji tak określonego celu była konieczność usunięcia z Sądu Najwyższego najbardziej doświadczonych sędziów. Sędziów, którzy swoją wiedzą i postawą dali dowód, iż pojęcie, że Polska jest „demokratycznym państwem prawa” nie jest dla nich pustym frazesem, ale stanowi rzeczywistą wartość, czemu dawali wyraz w swoim orzecznictwie. Vide sprawa Mariusza Kamińskiego.

Usunięcie sędziów z zajmowanego urzędu nie jest sprawą prostą. „Dobra zmiana” w swojej mądrości wykoncypowała, że najprościej będzie się ich pozbyć obniżając wiek emerytalny z 70 lat do 65. I tak, zgodnie z nową ustawą o Sądzie Najwyższym, każdy kto ukończy 65 lat, a nie będzie się podobał „dobrej zmianie” ma przejść w stan spoczynku.

Jest to rozwiązanie proste, żeby nie napisać prostackie, ale w swojej prostocie nie skuteczne. Zgodnie z art. 180 ust. 4 Konstytucji ustawa określa granicę wieku, po osiągnięciu której sędziowie przechodzą w stan spoczynku. Może ona wynosić zarówno 65 lat jak i 70. Jednakże obniżenie wieku z 70 lat do 65 nie oznacza, że automatycznie w stan spoczynku przechodzą zajmujący swój urząd sędziowie którzy ukończyli 65 lat. Analizując powyższe trzeba mieć na uwadze, treść art. 180 ust. 1 Konstytucji, który stanowi, że sędziowie są nieusuwalni. Tym samym nie można usunąć sędziego z urzędu obniżając mu wiek emerytalny. Pozbawienie sędziego prawa do orzekania w takiej sytuacji stanowi delikt konstytucyjny i jest prawnie nieskuteczne. Stanowi złamanie zasady, że prawo nie działa wstecz. Sędzia ma prawo sprawować swój urząd do czasu osiągnięcia dotychczasowego wieku emerytalnego, czyli do czasu osiągnięcia 70 lat. Granica 65 lat może mieć zastosowanie do sędziów mianowanych na stanowisko sędziego Sądu Najwyższego, po wejściu w życie przepisów obniżających wiek emerytalny. W czasie gry nie zmienia się jej reguł.

W szczególności nie do zaakceptowania jest pogląd, iż należy się pozbyć sędziów obniżając im wiek emerytalny, gdyż nie są godni pełnić urząd sędziego Sądu Najwyższego. Zgodnie z Konstytucją sędziego można złożyć z urzędu, ale tylko w wypadkach określonych w ustawie i tylko na mocy orzeczenia właściwego sądu. Nie wolno pozbywać się sędziów dlatego, że niektórzy z nich narazili się Prezesowi Partii rządzącej.

W tym kontekście nie do zaakceptowania jest stanowisko władz Sądu Najwyższego, które zignorowało wskazane wyżej zasady i samo przeniosło w stan spoczynku sędziów po ukończeniu przez nich 65 lat. Działanie to jest przejawem nieuzasadnionego ustąpienia przed presją polityczną. I nie chodzi tu o dyskurs w zakresie zgodności ustawy o Sądzie Najwyższym z Konstytucją. Sprawa dotyczy wyłącznie kwestii interpretacji prawa. A władze Sądu Najwyższego stosujące prawo mają pełne prawo dokonywać jego interpretacji. Szkoda, że we wskazanej sprawie dokonując jego interpretacji, naruszyły zarówno Konstytucję jak i podstawowe zasady systemu prawnego.

Jest to o tyle smutne, że z punktu widzenia dobra wymiaru sprawiedliwości, ważniejszym jest kto w Sądzie Najwyższym sądzi, od tego, kto nim kieruje. Zwłaszcza w sytuacji znaczącego ograniczenia uprawnień Pierwszego Prezesa przez nową ustawę o Sądzie Najwyższym.

Andrzej Zaleski


fot. pixabay.com